Sztuka jest tuż obok nas

07-10-2013

Profesor Tomasz Kaczmarek i dr Sebastian Zacharow z Katedry Filologii Romańskiej Uniwersytetu Łódzkiego skupili wokół siebie grupę studentów różnych lat romanistyki, dla których teatr łączy w sobie zabawę, naukę i pasję.

W ten sposób powstał zespół młodych ludzi zainteresowanych pogłębianiem wiedzy i rozwijaniem kreatywności artystycznej, a wszystko to poprzez zabawę na poważnie.

Podczas zajęć omawia się specyfikę teatru z punktu widzenia historii literatury; są to zatem swoiste spotkania z literaturą. Punktem wyjścia jest analiza tekstu dramatycznego wraz z jego podbudową teoretyczną. Przy zachowaniu aspektu filologicznego, studenci wkraczają w inne obszary wiedzy ? teatrologię i kulturoznawstwo, co pozwala im dostrzec literaturę jako żywy organizm, a nie stojącą na półce, pokrytą kurzem książkę. Podczas zajęć uczą się także teatru w jego wymiarze językowym i ? co warte podkreślenia ? jest to język obcy. W ten sposób podnoszą swoje kompetencje językowe w zakresie słownictwa i poprawnej wymowy.

W aspekcie ludycznym

Zabawa teatrem w jego aspekcie ludycznym umożliwia łatwiejsze przyswajanie wiedzy, pobudza twórcze myślenie i wyobraźnię. W trakcie licznych improwizacji uczestnicy zajęć wnoszą własne pomysły, które później stają się inspiracją do konstrukcji postaci i sytuacji scenicznej. Warsztaty teatralne wspierane są przez zawodowych aktorów teatrów łódzkich oraz wykładowców wyższych szkół teatralnych, m.in. Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie.

Publiczność mogła ujrzeć efekt pracy grupy wieczorem 26 czerwca w łódzkim Teatrze Nowym. Przy wypełnionej po brzegi sali, widzów powitał sam? Leonardo da Vinci ? tytułowy bohater spektaklu, a jednocześnie obserwator wszystkiego, co działo się na scenie. A działo się wiele. Niewinne wydarzenie, jakim była zapchana toaleta w mieszkaniu państwa Boulin, rozwinęło się w kryminalną intrygę, w którą wmieszani zostali nie tylko mieszkańcy kamienicy, ale również postacie Moliera, Szekspira i Becketta. Wszystko byłoby jeszcze znośne, gdyby nie fakt, że w pewnej chwili ? niczym w teatrze Pirandellowskim ? bohaterowie sceniczni) buntują się przeciwko autorowi, a także reżyserowi i postanawiają odnaleźć własną koncepcję sztuki. Twórcy spektaklu nie tylko stawiają pytania dotyczące tożsamości sztuki, ale przede wszystkim zmuszają do refleksji nieproponując żadnej gotowej odpowiedzi i wychodząc z założenia, że tak naprawdę sztuka jest tuż obok nas.

Niczym nóż w serce

W ten sposób prof. T. Kaczmarek i dr S. Zacharow wraz ze studentami udowodnili, parafrazując słowa dziewiętnastowiecznego poety Leconte de Lisle'a, że są zdolni żyć w świecie, gdzie najdziwniejsza myśl potrafi w ciągu jednej sekundy stać się rzeczywistością, myśl, która wchodzi we wszechświat niczym nóż w serce.

Przewidywane jest stworzenie kolejnego spektaklu i to już przyszłym roku, a także udział w festiwalu teatralnym w Avignon i Brnie podczas organizowanego cyklicznie tygodnia teatru francuskiego. Głosy publiczności

Profesor Mieczysław Gajos,UŁ: ? Teatr jest niewątpliwie tą formą wypowiedzi, którą warto wykorzystywać w dydaktyce języka obcego. Praca nad tworzeniem spektaklu pozwala doskonalić umiejętności językowe, rozwijać kreatywność studentów dając im poczucie osiągniętych postępów, satysfakcji i zadowolenia. Tak było 26 czerwca na Małej Scenie Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi (co za magiczne miejsce!). Sala wypełniona po brzegi, świetnie reagująca publiczność. Wszystkim autorom tego cudownego przedsięwzięcia, kolegom Tomkowi i Sebastianowi oraz całej grupie aktorskiej gratuluję pomysłu i doprowadzenia do premiery! Jest/powinna być ona punktem wyjścia do dalszej pracy nad spektaklem. Mam nadzieję, że na premierze nie poprzestaniecie. Czekam na kolejne odsłony waszych możliwości teatralnych. Drzemią w was talenty, które koniecznie trzeba dalej rozwijać! A więc do następnego przedstawienia!

Doktor Anita Staroń, UŁ: ? Spektakl uważam za bardzo udany i to pod wieloma względami. Po pierwsze, w twórczy sposób łączy fragmenty wielu klasycznych dzieł literatury francuskiej i światowej. Ten przegląd, idący od renesansu do współczesności, umożliwia wielką różnorodność efektów scenicznych, języka i gry aktorskiej. Aktorzy poradzili sobie z wszystkimi tymi elementami znakomicie, co cieszy tym bardziej, że są trupą amatorską i grali w obcym języku. Doskonale wybrnęli z trudności interpretacyjnych, a na szczególne podkreślenie zasługuje ruch sceniczny i dynamika przedstawienia. Ta bardzo pozytywna ocena nie jest odosobniona, bo w kuluarach wymieniano wiele entuzjastycznych opinii, a podczas spektaklu słychać było śmiech widowni.

Profesor Marek Baran, UŁ: ? Spektakl Da Vinci avait raison w reżyserii profesora Tomasza Kaczmarka i doktora Sebastiana Zacharowa wystawiony 26 czerwca na deskach Teatru Nowego został przyjęty entuzjastycznie i to nie tylko ze względu na niewątpliwą żywotność teatralnego ducha łódzkiej romanistyki. Ta nadzwyczajnie inteligentna i wielowymiarowa inscenizacja przemówiła do publiczności przede wszystkim siłą sugestywnego scenicznego obrazu, który stał się najlepszym wyrazem dla niezliczonej liczby literackich wątków. Nieustanna żonglerka konwencjami, odważne łączenie pozornie przeciwstawnych rejestrów, liryczna wzniosłość złamana ironią, humorem czy egzystencjalnym nawoływaniem dały w efekcie przeżycie bardzo swoiste, intensywne i na długo zapadające w pamięć. W pamięci pozostanie także niezwykłe zaangażowanie doskonale poprowadzonych młodych aktorów, których głos pozostanie słyszalny i to nie tylko dosłownie. Czekamy na kolejne odsłony!

Olga Rakhaeva, doktorantka w Szkole Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN: ? Według komunikologów, najlepiej zapamiętujemy to, co jednocześnie widzimy i słyszymy oraz w czym bierzemy udział. Specyfika przedstawienia Da Vinci avait raison to przede wszystkim świetne ćwiczenie językowe dla wystepujących w nim studentów. Poza tym, to również sposób na rozwinięcie umiejętności wystąpień publicznych oraz działania w grupie. Zobaczyliśmy na scenie świetnie zgrany zespół; przecież na co dzień aktorzy są kolegami ze studiów. Chwyt reżysersko-dramaturgiczny, łączący w jednym przedstawieniu fragmenty dzieł o różnym stylu i nastroju umożliwił uniknięcie rutyny i zachowanie dynamicznego rytmu, a każdy z wykonawców miał szansę wystąpić solo. Najważniejsze jest chyba to, że zarówno wykonawcy, jak i widownia znakomicie się bawili, łącząc w przypadku tych pierwszych przyjemne z pożytecznym, a przecież wspólne emocje ? to jeden z koniecznych elementów przeżycia teatralnego.

Doktor Agnieszka Woch, UŁ: ? Przedstawienie pomysłowe, kolorowe, dobrze zagrane i zręcznie wyreżyserowane. Obejrzałam je z dużą przyjemnością.

Doktor Joanna Ciesielka UŁ: ? Gdy próbuję odtworzyć wrażenia ze spektaklu, na myśl przychodzą mi trzy postaci: Czerwony Kapturek, przypominający luksusową prostytutkę, z wilkiem na smyczy i pejczem w dłoni, wkraczający na scenę w rytmie techno; młoda kobieta w kapeluszu, która zapewne pomyliła przedstawienie i pytała: Est-ce que j'étais ici avec mon chien ou pas? oraz Król Ubu, który w mojej wyobraźni już zawsze będzie miał twarz odgrywającego tę rolę Pawła Wincka. Zgrabnie połączone fragmenty sztuk, przyprawione kreatywnością studentów (epizod z Czerwonym Kapturkiem), widoczny (choć tu wypadałoby chyba napisać: słyszalny) wkład pracy w poprawność fonetyczną i dykcję, a to wszystko przy odgłosach spłukiwania wody w toalecie. Świetnie się bawiłam, warto było przyjść.

x x x

Realizatorzy dziękują rektorowi UŁ za jego cenne wsparcie, dzięki któremu spektakl mógł zostać zrealizowany w Teatrze Nowym.

Leon Zuckermann

Zdjęcia:

Plik: Spektakl ? foto 1 Podpis: Jedna ze scen spektaklu Da Vinci avait raison (Da Vinci miał rację) Fot.: Agnieszka Pakuła

Plik: Spektakl ? foto 2 Podpis: Fragment tego samego przedstawienia zrealizowanego przez łódzkich romanistów Fot.: Agnieszka Pakuła