Patrząc boku. Lekcje kindersztuby.

Stanisław Bąkowicz

08-10-2013

Popularna stacja telewizyjna podała, że w jednej z polskich wyższych szkół technicznych wezwany do rektora student już u progu gabinetu Jego Magnificencji zwrócił się do najwyższego godnością urzędnika uczelni mniej więcej w te słowa: ? Witam pana, drogi panie Henryku!

Osłupiały z wrażenia szef placówki akademickiej, gdy tylko jako tako doszedł do siebie, w trybie pilnym zarządził konsultacje w gronie najbliższych współpracowników. Sprawa nie była bowiem incydentalna, ale ostatnia, która przelała czarę goryczy. Jak się okazało, już wcześniej do sekretariatu Magnificencji docierały maile, przykładowo, następującej treści: Witam rektorze, zgubiłem indeks i nie wiem gdzie. Gdzie można znaleźć indeks albo gdzie takie miejsce jest na uczelni gdzie się indeks zgubiony przynosi? Dzięki za odpowiedź. (pisownia oryginalna ? sb)

Wszystko to razem sprawiło, że władze szkoły postanowiły wprowadzić? kursy savoir-vivru dla studentów, ze szczególnym uwzględnieniem słuchaczy pierwszego roku. Choć zajęcia z dobrego wychowania od początku nie były obowiązkowe i nie kończyły się zaliczeniem, zainteresowanie nimi przerosło najśmielsze oczekiwania kierownictwa uczelni. Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że nieodpowiednie zachowanie studentów nie wynikało nawet z ich złej woli, arogancji, bezczelności lub co tam kto jeszcze chce, lecz z niewiedzy i najzwyczajniejszego w świecie braku kindersztuby. Co zapewne zaczęło docierać też do głów młodych ludzi.

Zaciekawiony tą sprawą zasięgnąłem informacji bezpośrednio u źródła, czyli u kilku nauczycieli akademickich. Okazuje się, że np. notoryczne spóźnianie się studentów na zajęcia, szczególnie na wykłady, nie jest czymś nadzwyczajnym. Zdarzają się również: zajadanie w najlepsze kanapek, żucie gumy czy też rozmowy przez komórkę, odbieranie lub wysyłanie sms.

Nie to jest jednak najważniejsze. Jakiekolwiek zwrócenie uwagi na niestosowność podobnych zachowań wywołuje wręcz zdumienie słuchaczy, którzy nie bardzo rozumieją, o co wykładowcom chodzi i czego się ich czepiają?

Może więc, przynajmniej na początek, niektórym studentom przydałaby się serialowa lektura Demokratycznego savoir-vivru Jana Kamyczka (ps. Janiny Ipohorskiej), jeżeli nazwisko to cokolwiek jeszcze przyszłej elicie intelektualnej mówi. Dla ułatwienia dodam, że poszczególne odcinki tasiemca o dobrym wychowaniu były zamieszczane w kolejnych rocznikach Przekroju począwszy od stycznia 1947. Opublikowane zostały one też w siedmiu wydaniach Grzeczności na co dzień.

Stanisław Bąkowicz