Z pasji do starych książek

24-04-2014

Umberto Eco nie mylił się kreśląc szkic idealnej antybiblioteki. Wszystkie wymienione przez włoskiego krytyka literatury negatywne cechy miały poprzez kontrast kreować w wyobraźni bibliotekę idealną, czyli taką, która pozostaje przyjazna czytelnikowi.

Wiekowe książnice w Besançon, Genewie, Lejdzie, Dublinie czy Paryżu należą, na szczęście, do tych ostatnich. Spędzone w nich chwile pozostają na długo w pamięci badacza i to nie tylko ze względu na przechowywane tam kolekcje starodruków, ale również z uwagi na wyjątkowe położenie, profesjonalny personel, nowoczesne metody archiwizacyjne, połączone systemy katalogów oraz przede wszystkim na wszechobecnie unoszący się tam zapach starych kart.

W świat za inkunabułem

Czasami, aby przeżyć naukowe t?te-?-t?te z wymarzonym woluminem, trzeba przemierzyć tysiące kilometrów oraz poddać się, oczywiście w odczuciu zniecierpliwionego badacza, niekończącym się procedurom administracyjnym. Na szczęście, Respublica Literaria nie zna granic, a czas poświęcony na załatwianie wszelkich formalności w związku z dostępem do czytelni zbiorów specjalnych w jednej lub w drugiej uczelni zagranicznej zostaje szybko zrekompensowany możliwością obcowania z jednym z najcenniejszych skarbów kultury materialnej ? starą książką.

Biblioteka Tyssiana w Lejdzie

Biblioteka Tyssiana w Lejdzie

Fot. Magdalena Koźluk

Urok dawnych woluminów

Specyfika prowadzonych badań wymaga czasem od naukowca skonsultowania nie tylko pozycji napisanej przez wybranego autora, ale i konkretnego wydania jego dzieła. W praktyce też wcale nie jest oczywiste, że nawet jeśli uda się już fizycznie dotrzeć do wybranej edycji, to ten sam szesnastowieczny egzemplarz będzie identyczny w Dublinie czy Lejdzie. Dawne książki bowiem, mimo, że wyszły niegdyś z jednej i tej samej oficyny wydawniczej, różnią się często już ze względu na samą sztukę drukarską, raz błędną foliacją, raz niepoprawnie wstawionym zeszytem, niekiedy źle oznaczonym numerem emblematu lub nawet wstawkami dodatkowych foliałów.

Te właśnie z pozoru błahe różnice stanowią o specyfice danego egzemplarza i stają się nie lada wyzwaniem dla badań z zakresu historii książki. Odmienny aspekt naukowych poszukiwań stanowi odtworzenie proweniencji danego egzemplarza i tym samym podjęcie próby rekonstrukcji książkowego życiorysu. Czasami efektowne i unikatowe oprawy, zadbane karty, idealnie zachowane wyklejki, słowem ? idealny stan woluminu świadczy o spokojnych losach zacnych książkowych seniorek. Niekiedy jednak znaczne wgniecenia okładek, liczne naderwania kart, mocne przybrudzenia stron lub nawet brakujące foliały zdecydowanie przemawiają za burzliwymi dziejami konkretnego egzemplarza i dowodzą jego bujnej przeszłości.

Wyzwanie dla historyków

Nie tylko czas znaczy foliały starych woluminów. Również ich ówcześni właściciele odcisnęli ślad swojej pasji do czytania, pozostawiając na marginesach, wyklejkach i stronach tytułowych zachowanych egzemplarzy liczne zapiski. Bez względu bowiem na szerokość geograficzną wiekowe tomy zawierają nierzadko oprócz tekstu drukowanego również i liczne komentarze, a niekiedy nawet rysunki i schematy mnemotechniczne, które są kolejnym cennym świadectwem kultury materialnej.

Zachowane marginalia już to nonszalancko maźnięte drobnym maczkiem, już to pieczołowicie wykaligrafowane ? jedne i drugie ? stanowią wyzwanie dla historyków edycji tekstów. Określenie datacji, sprecyzowanie natury komentarza, odszukanie właściciela nieznanej ręki, a szczególnie ustalenie celu zapisania poszczególnych treści nie należą wcale do najłatwiejszych.

Wiekowe kolekcje nad kanałami

Stare książki różnią się między sobą podobnie jak i dawne biblioteki. I nie chodzi tu wyłącznie o zasoby kolekcji, ale o jej ciągłość. Niewiele książnic może bowiem pochwalić się posiadaniem prawie wszystkich wydań danego autora i to od daty pierwszego wydania (editio princeps) do współczesnych krytycznych wydań naukowych w różnych językach. Idealne pod tym względem są biblioteki w Lejdzie (Uniwersytecka czy Tyssiana). Nie dość, że są one położone w wyjątkowo urokliwych miejscach ? z ich okien można śledzić poruszane wiatrem wierzby płaczące, które przeglądają się w lustrach pobliskich kanałów ? to ponadto wyróżniają się imponującymi zbiorami w wielu dziedzinach nauki i sztuki.

Ruiny teatru antycznego w Besançon

Ruiny teatru antycznego w Besançon

Fot. Magdalena Koźluk

Uniwersytet w Lejdzie, najstarsza uczelnia w Holandii, jest również wyjątkowy pod względem architektury, która wiernie odzwierciedla infrastrukturę dawnych dużych ośrodków akademickich. W pobliżu budynku biblioteki uniwersyteckiej, tętniącego życiem serca placówki, znajdują się także inne instytucje związane z nauką: najstarszy ogród botaniczny w Europie, założony w 1594 roku przez Karola Kluzjusza, teatr anatomiczny znajdujący się w dawnym szpitalu klinicznym (dziś muzeum Boerhaave) oraz obserwatorium astronomiczne (1633), które działa do dziś. Znaleziska dawnych naukowców z wydziału archeologii znalazły swoje miejsce w niewielkim, ale nadzwyczaj bogatym Narodowym Muzeum Zbiorów Antycznych, w którym możemy podziwiać przede wszystkim zabytki kultury i sztuki starożytnego Egiptu. Bardzo dobrze zachowane sarkofagi, mumie, a nawet kompletna świątynia są prawdziwym rajem dla egiptologów. Również i filolog klasyczny znajdzie dla siebie coś miłego i to nie tylko w muzeum. Na ścianach uniwersyteckich budynków można bowiem w wielu miejscach dostrzec ślady obowiązującego niegdyś języka akademickiego ? łaciny, o czym świadczy chociażby wiersz Horacego O navis?.

W cieniu łuku Marka Aureliusza

Ekslibris szesnastowiecznego medyka Antona Schneebergera

Ekslibris szesnastowiecznego medyka Antona Schneebergera

Fot. Szymon Sułecki

Zupełnie odmienny klimat panuje w renomowanym europejskim ośrodku naukowym badań nad antykiem (Institut des Sciences et des Antiquités, ISTA) w Besançon we Francji. To usytuowane w malowniczym regionie tuż przy szwajcarskiej granicy niewielkie miasto może poszczycić się bogatą przeszłością. Pierwsze bowiem wzmianki o osadzie Vesontio odnajdujemy w Komentarzach do wojny galijskiej samego Juliusza Cezara. Besançon zachowało stary układ aglomeracyjny i czuć w nim dziś jeszcze rzymski klimat.

Miejskie archiwa ze starodrukami usytuowane są, na przykład, niedaleko ruin teatru antycznego i wzniesionego w czasach Markach Aureliusza Czarnego Łuku (Porte Noire), na którym widać misternie wykonaną ornamentykę inspirowaną motywami z mitologii greckiej i rzymskiej. Natomiast aby udać się do biblioteki uniwersyteckiej, trzeba przejść obok ratusza, na którym widnieje herb, nawiązujący z kolei do dwóch kolumn Heraklesa. Na podobne zabytki można również trafić całkiem przypadkiem i zmienić z konieczności rutynową trasę prowadzącą do biblioteki; właśnie naukowcy z uniwersytetu dokopali się do wspaniale zachowanych reliktów przeszłości, które drzemały tuż pod powierzchną ulicy.

Klasztorne skarby w Krakowie

Marginaila Articella, Wenecja 1507 r.

Marginaila Articella, Wenecja 1507 r.

Fot. Szymon Sułecki

Mimo że cyfrowe platformy bibliotek są już zjawiskiem częstym, nie zapominajmy jednak, że niektóre księgozbiory nadal spoczywają na zakurzonych półkach w zaciszu magazynów czekając cierpliwie na swoje drugie życie. Możliwość przebywania pośród takich skarbów to prawdziwy raj dla historyków książki i bibliofilii. Takim miejscem jest z pewnością książnica klasztoru oo. Karmelitów w Krakowie na Piasku, w której przechowuje się piętnaście tysięcy tomów datowanych na szesnasty i siedemnasty wiek.

Pośród cennych zbiorów na uwagę zasługują: kolekcja królewskiego lekarza Antona Scheebergera (1530?1581), ucznia Konrada Gesnera czy dary Stanisława z Krakowa, Andrzeja Burkarda, Stanisława Wielopole, Melchiora Sobka czy Erazma z Krakowa. Klasztor przechowuje również sto inkunabułów i piętnaście średniowiecznych kodeksów. Jednak większość klasztornej kolekcji ciągle czeka na dokładne opracowanie i potrzebuje bystrego oka badaczy z wielu dziedzin nauki z całej Europy. Ci natomiast, doceniając wyjątkowość krakowskich zbiorów, coraz chętniej zaczynają odwiedzać nasz kraj. Wiedzą bowiem dobrze, że czeka na nich wiele pasjonujących zagadek związanych z odtworzeniem curriculum vitae cennych woluminów.

Magdalena Koźluk

W bibliotece oo. Karmelitów w Krakowie na Piasku odbędzie się 6 czerwca tego roku międzynarodowe sympozjum ?Livres de collectionneurs et curiosité médicale dans l?Europe du XVe au XVIIe si?cle??, organizowane przez Magdalenę Koźluk i Witolda Konstantego Pietrzaka z Uniwersytetu Łódzkiego oraz Szymona Sułeckiego, bibliotekarza i archiwisty z klasztoru.