W kierunku uczelni badawczej

27-09-2016

Kronika rozmawia z prof. ANTONIM RÓŻALSKIM, rektorem Uniwersytetu Łódzkiego


Wraz z zespołem najbliższych współpracowników rozpoczyna pan rektor nową kadencję władz Uniwersytetu Łódzkiego. W swoim programie wyborczym zapowiedział pan profesor, iż głównym celem sprawowanego przez pana urzędu ma być utrwalenie wysokiej pozycji Uniwersytetu Łódzkiego oraz podnoszenie rangi międzynarodowej uczelni. Jakie zatem podstawowe kierunki działań, zamierzających w tym kierunku, zamierza pan podejmować?

Rektor UŁ Antoni Różalski

Rektor UŁ Antoni Różalski

Fot. Maciej Andrzejewski

– Myślę, że przede wszystkim należy kontynuować te działania, które były podejmowane w ostatnich latach. Pozycja uniwersytetu na świecie dziś jest oceniana głównie wysoką rangą naukową i dlatego uważam, że powinniśmy w tym kierunku dalej podążać, tak, aby efektywność badań naukowych na naszej uczelni rosła. By wykorzystać bardziej niż dotychczas jej olbrzymi potencjał badawczy, przełożyć to na odpowiednią liczbę zdobytych grantów, zarówno finansowanych z funduszy krajowych, jak i w dużym stopniu, mam taką nadzieję, pokrywanych ze środków, na przykład, unijnego programu Horyzont 2020.

Podkreślając znaczenie pozycji badawczej nie możemy zaniedbać również wszystkich przedsięwzięć, które były podejmowane i powinny być kontynuowane, związanych z wysoką jakością dydaktyki, kształceniem studentów i doktorantów, a  także szeroko rozumianej współpracy międzynarodowej i z otoczeniem gospodarczym oraz kulturowym. Rolą bowiem szkoły wyższej, tak dużej uczelni jak Uniwersytet Łódzki, jest harmonijne działanie w tych wszystkich sferach. Dlatego też chciałbym, aby aktywność moja i moich współpracowników tutaj się uzupełniała, abyśmy pomnażali, to co jest do tej pory stanowi nasze osiągnięcia i szukali nowych form działania, odpowiednio też do zmieniających się okoliczności.

Rozpoczynająca się właśnie kadencja będzie dość trudna biorąc pod uwagę prowadzone w tej chwili prace, których celem jest zmiana ustawy o szkolnictwie wyższym, a także zmiana ustawy dotyczącej stopni i tytułu naukowego. Jak wiadomo ministerstwo ogłosiło już konkurs, zostały wyłonione trzy zespoły, które przygotowują ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym. Oczekujemy na wyniki prac tych zespołów i rzez jasna, naszą powinnością będzie udział w dyskusji na ten temat, wyrażania naszych opinii. Są już zapowiedzi pewnych zmian, natomiast nie bardzo wiemy, jakie zapadną ostateczne rozstrzygnięcia. Zarówno w tym podstawowym prawie, jakim jest ustawa o szkolnictwie wyższym, jak i w tej drugiej ustawie dotyczącej tytułu i stopni naukowych, gdzie na pewno przy jej zmianie będzie się dyskutować o takich kwestiach, jak ta; czy ma być habilitacja, czy nie; jak postępowanie habilitacyjne powinno przebiegać? Będę więc prosił środowisko akademickie naszego uniwersytetu, by uczestniczyło w tej dyskusji. Będziemy starali się wypracować wspólne stanowisko i przekazać je odpowiednim gremium decyzyjnym w trakcie debaty, którą zapowiedział obecny minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Jako drugie zadanie określił pan rektor kontynuowanie tych wszystkich przedsięwzięć, które sprzyjają budowie i integracji Łodzi akademickiej. Które z nich uznaje pan za najistotniejsze w tym dziele?

– Funkcja prezesa Łódzkiego Towarzystwa Naukowego z pewnością w jakiś sposób może ułatwić mi podejmowanie niektórych zadań w tym zakresie. Ponadto będziemy uczestniczyć w pracach Konferencji Rektorów Łódzkich Uczelni Publicznych. Tam też się dyskutuje o różnych kwestiach związanych z integracją całego środowiska akademickiego miasta. Sądzę jednak, iż w większym stopniu niż dotychczas, Łódzkie Towarzystwo Naukowe mogłoby być ośrodkiem integrującym to środowisko. Takich działań w ŁTN, polegających na organizowaniu wspólnych spotkań, pracowników naukowych jest wiele. Kluczowym przykładem może tu być Festiwal Nauki, Techniki i Sztuki, gdzie wszystkie wyższe szkoły publiczne, instytuty badawcze oraz w mniejszym stopniu uczelnie niepubliczne przedstawiają swoje propozycje do programu festiwalu, w którym pokazujemy się jako całość, jako Łódź akademicka. Mimo, że poszczególne spotkania festiwalowe odbywają się najczęściej w poszczególnych uczelniach lub instytutach badawczych, taką jednoczącą imprezą wspólną jest Piknik Naukowy na rynku Manufaktury. I to będziemy kontynuowali.

Deklaruję też podtrzymanie tych wszystkich relacji naukowych, jakie zostały nawiązane między zakładami, katedrami, zespołami badawczymi. Mam tu na uwadze nasz uniwersytet, Uniwersytet Medyczny, wybrane jednostki Politechniki Łódzkiej. Można pokazać wiele udanych przedsięwzięć. Wspomnę choćby, że sam uczestniczyłem w przygotowaniu dużego projektu utworzenia w Łodzi Międzynarodowego Centrum Badań Innowacyjnych Bioproduktów, wspólnego przedsięwzięcia Politechniki Łódzkiej, która jest tu liderem, a także Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Medycznego oraz Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN w Łodzi. Mam nadzieję, że niebawem nasza inicjatywa doczeka się realizacji.

Będziemy również kontynuowali te inicjatywy, które były podjęte wcześniej przez rektora Włodzimierze Nykiela, przez świętej pamięci rektora Stanisława Liszewskiego i rektorów jeszcze poprzednich kadencji. To są też działania integracyjne. Mam na myśli koncerty w Pałacu Biedermanna, w których najczęściej występowali pracownicy i studenci Akademii Muzycznej. Jestem już po rozmowach z jej rektorem, profesorem Cezarym Saneckim i mam zapewnienie, że wspólnie z nami organizowane koncerty, w dalszym ciągu będą się odbywały. Mam też nadzieję na dobrą współpracę z Akademią Sztuk Pięknych, a także z Państwową Wyższą Szkołą Filmową, Teatralną i Telewizyjną, zwłaszcza zaś uniwersyteckich kulturo- i filmoznawców, uczestniczących we wspólnych projektach z łódzką Filmówką.

Chciałbym też podkreślić chęć udziału w różnych przedsięwzięciach podejmowanych przez władze miasta, na przykład w akcji Młodzi w Łodzi, w której uniwersytet zawsze uczestniczył i deklaruje dalszych swój udział, podobnie jak i w innych inicjatywach.

Wracając na nasze uniwersyteckie podwórko; podobnie, jak i pana poprzednik, rektor Włodzimierz Nykiel, w swoich ostatnich publicznych wystąpieniach, jeszcze jako rektor-elekt, podkreślał pan potrzebę przekształcenia uniwersytetu w uczelnię naukowo-dydaktyczną, a w przyszłości uczelnię badawczą, przy pełnym zachowaniu jej funkcji dydaktycznych. Czemu miałaby służyć taka przemiana?


– Nawiązując do szukania sposobów podnoszenia pozycji naukowej uniwersytetu, przypomnę iż senat naszej uczelni przyjął program rozwoju badań naukowych na Uniwersytecie Łódzkim do roku 2016. Na początku obecnej kadencji ocenimy efekty wdrażania tego programu. Już dziś można powiedzieć, że nie wszystko udało się uzyskać w kontekście założeń, które zostały wcześniej przyjęte. Spróbujemy to wszystko podsumować, co będzie punktem wyjścia do przygotowania założeń strategii rozwoju Uniwersytetu Łódzkiego, która niebawem powinna powstać. Takiego dokumentu nie udało się wcześniej przyjąć; zamiast niego, jako pewną formę przejściową, uchwalono program rozwoju naukowego uczelni, o którym już wspomniałem, podkreślając w nim potrzebę intensyfikacji badań naukowych.

Zamierzamy, miedzy innymi, wzmacniać funkcjonowanie istniejących już interdyscyplinarnych centrów badawczych oraz tworzyć nowe tego rodzaju placówki. Niebawem dokonamy ich oceny. Niektóre z nich działają świetnie. Znakomitym przykładem jest tu  Ceraneum, bo po pierwsze znalazło sposób na wypromowanie się, także na forum europejskim; po drugie potrafiło znaleźć odpowiednie fundusze na swą działalność, występując z sukcesem o granty, zdobywając także środki w inny sposób, w znacznym stopniu stając się jednostką samofinansującą.

W niedługim czasie chcemy stworzyć na uniwersytecie centrum czy też biuro grantów. Byłaby to jednostka centralna, w której pracownicy naukowi znajdowaliby pomoc w uzyskiwaniu tychże grantów. Chcemy, aby ta pomoc była kompleksowa; od samego początku, kiedy to przygotowuje się wniosek badawczy i później – już na etapie podpisywania umowy – gdy uzyska się dofinansowanie. Chodzi też o to, aby skupić w jednym miejscu pomoc organizacyjną podczas wykonywania zadań badawczych związanych z realizacją grantu i rozliczeniem go. Z rozmów, jakie prowadzę z przedstawicielami różnych wydziałów wynika, że ta propozycja, którą wcześniej zgłaszałem podczas prezentacji mojego programu wyborczego, spotyka się z poparciem. Będziemy chcieli więc jak najszybciej tego rodzaju centrum powołać. Oczywiście nikt za naukowca grantu badawczego nie przygotuje. Można jednak utworzyć takie miejsce, w którym zespół specjalistów będzie od strony formalnej, organizacyjnej pomagał pracownikom naukowym w zdobywaniu środków finansowych.

W programie rozwoju naukowego uniwersytetu, o którym już mówiłem, stwierdzono, że nasza uczelnia powinna ewaluować od uczelni dydaktyczno-naukowej do uczelni naukowo-dydaktycznej, czyli w kierunku już wcześniej postulowanym. Chciałbym oczywiście potwierdzić, że tego rodzaju działania będą nam również przyświecały.

Moim zdaniem w tej chwili – o czym też już wspomniałem, ale jeszcze raz dobitnie podkreślę – ocena uczelni, zwłaszcza tych dużych, typu: uniwersytety, politechniki, uniwersytety medyczne w największym stopniu preferuje osiągnięcia badawcze. Jest to więc droga, którą chcielibyśmy pójść.

Istotny jest również, co sygnalizuje nasze ministerstwo – wcześniej zaś było też rozważane przez poprzednią ekipę rządową – podział uczelni na trzy kategorie: badawcze, naukowo-dydaktyczne i typowo dydaktyczne, realizujące tylko kształcenie studentów. Chcielibyśmy oczywiście, by taka uczelnia jak Uniwersytet Łódzki, dążyła do zaliczenia jej do pierwszej z tych kategorii. Biorąc także pod uwagę, co się będzie za tym kryło, a więc zróżnicowane finansowanie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że uczelnie badawcze i naukowo-dydaktyczne będą lepiej finansowane niż realizujące tylko kształcenie, przygotowujące głównie absolwentów do zawodu.

Bardzo istotna reforma w zakresie funkcjonowania uczelni, zwłaszcza uniwersyteckiego budżetu, popularnie zwana decentralizacją, w rezultacie której prawie wszystkie wydziały osiągnęły samodzielność finansową prawie została zrealizowana. Jakie jej elementy wymagają jeszcze wprowadzenia w życie bądź też dopracowania, by mówić o całkowitym zakończeniu prac nad tą reformą?

– Jest ona w jakimś stopniu procesem ciągłym, wymagającym systematycznej obserwacji, oceny tego, co jeszcze poprawić, zmienić, uzupełnić. Tak, aby wszystko dobrze funkcjonowało. Trudno więc powiedzieć, kiedy prace nad decentralizacją zostaną zakończone. Reforma przyniosła już oczekiwane efekty finansowe. Miniony rok wszystkie wydziały zakończyły wynikiem pozytywnym. Kilka lat temu, kiedy decentralizacja zaczęła być wprowadzona w życie, było kilka wydziałów, które znalazły się pod przysłowiową kreską. I długo nie mogły się z tym uporać. Jednakże konsekwentne wdrażanie reformy przyniosło pozytywne rezultaty.

Przed wszystkim udało się uzyskać pewne oszczędności; wydziały same się gospodarują i wiedzą jak najlepiej rządzić się funduszami, które są do ich dyspozycji. Czy będziemy coś zmieniali? Myślę, że tak. Wraz z nowymi ekipami dziekańskimi zapewne podejmiemy jeszcze pewne zabiegi modyfikacyjne, ale już nie  jakieś bardzo znaczące. Być może jakaś część środków z uniwersyteckiej centrali zostanie jeszcze przekazana wydziałom, z tym, że z kolei będę one musiały przejmować finansowanie niektórych przedsięwzięć będących dotychczas w gestii administracji na szczeblu uczelnianym. Na początku kadencji sprawa ta będzie jeszcze dyskutowana.

Generalnie jednak rzecz ujmując, wydaje mi się, że dalej ta decentralizacja nie powinna już postępować, przynajmniej na obecnym jej etapie. Autonomia, którą mają obecnie wydziały jest bowiem optymalna. Chciałbym natomiast podjąć działania mające na celu wzmocnienie pozycji, ale całej uczelni. Myślę tu o pełnym jej wizerunku, a nie poszczególnych wydziałów. Jestem już po rozmowach z nowym zespołem odpowiedzialnym za promocję uniwersytetu. Powinniśmy bowiem wypracować metody, zasady prezentowania uczelni jako integralnego organizmu, jako oryginalnej marki. Oczywiście nie odchodząc od tego, co wydziały już samodzielnie dokonały i co stanowi ich dotychczasowy dorobek.

Niezwykle ważna, przynajmniej w moim odczuciu, jest zapowiedź pana rektora, co do przyszłości naszej humanistyki, stanowiącej przecież integralną część uczelni typu uniwersyteckiego, bez której trudno nawet wyobrazić sobie również współczesny uniwersytet. Przyszłość ta rysuje się w niezbyt różowych barwach, zwłaszcza w kontekście obecnego niżu demograficznego i wszystkich wynikających z niego negatywnych konsekwencji dla szkolnictwa, także wyższego.

– W swoim programie wyborczym zwróciłem uwagę na pozycję humanistyki, bo – jak wiadomo – toczyła się kiedyś i teraz też się toczy, choć może w mniejszym stopniu, dyskusja, co do jej przyszłości. Niektórzy mówili, że humanistyka umiera lub wygłaszali podobne poglądy dotyczące jej dalszych losów. Podczas kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślałem, iż z tym stanowiskiem trudno się zgodzić, bowiem uniwersytet nie może istnieć bez humanistyki. Z podobnym problemem borykają się wszystkie uczelnie. Z uwagi na niż demograficzny, zdarzają się sytuacje, że na kierunkach humanistycznych nie zawsze udaje się podczas rekrutacji wypełnić limity przyjęć słuchaczy na pierwszy rok studiów. Ze swej strony zadeklarowałem i to podtrzymuję, iż kluczowe kierunki humanistyczne, bez których uniwersytet nie może istnieć, jak, na przykład filozofia, archeologia czy filologia klasyczna – muszą być zachowane. Jeżeli przejściowo będzie mała liczba kandydatów na studia, wówczas trzeba znaleźć takie rozwiązania, które przede wszystkim umożliwią zachowanie kadry. Najważniejsze jest bowiem wyspecjalizowana kadra nauczycieli akademickich, która w każdej chwili, gdy tylko kandydaci na studia się pojawią, może kształcenie na kierunkach humanistycznych podjąć.

Tu pojawia się też istotna kwestia, by w przypadku mniejszej liczby studentów i godzin dydaktycznych, wykorzystać kadrę nauczycieli akademickich do zintensyfikowanych badań naukowych, co z kolei łączy się z pierwszym priorytetem, o którym wspomniałem na początku naszej rozmowy. Mianowicie poszukiwaniem funduszy na te badania, między innymi, z programu rozwoju humanistyki polskiej. Notabene do tej pory odnieśliśmy w tym programie spore sukcesy. Mamy już realizowanych kilka dużych grantów badawczych finansowanych właśnie ze wspomnianego programu. Mam nadzieję, że w programie tym będziemy w dalszym ciągu uczestniczyć, zaś nasze projekty, które tam zostaną zgłoszone, zyskają uznanie, a co za tym idzie, również dofinansowanie.

Powtórzę tu jeszcze raz; będę szczególnie wyczulony, aby zrobić wszystko, by zachować kadrę i utrzymać na uczelni kierunki humanistyczne, choć prawdę powiedziawszy problemy z naborem kandydatów na studia mają nie tylko wspomniane kierunki. Podobne kłopoty ma fizyka. No to co, mamy fizykę zamknąć? Przecież tego nie zrobimy. Jest to bowiem jeden z podstawowych kierunków na uniwersytecie, podobnie jak i filozofia, archeologia i filologia klasyczna.

Skoro jesteśmy już przy sprawiającym uczelniom kłopoty niżu demograficznym; jakie działania podejmować będę władze Uniwersytetu Łódzkiego, by łagodzić lub choćby minimalizować wszystkie niekorzystne zjawiska, jakie niż ten niesie dla szkół wyższych i stawia przed nimi nowe wyzwania?

– Niekorzystne zjawiska związane z niżem demograficznym dotykają oczywiście wszystkie uczelnie. Nie mam jeszcze dokładnego zestawienia jak w tym roku wygląda rekrutacja kandydatów na studia na naszym uniwersytecie. Mogę jednak już powiedzieć, że z pewnością będziemy starali się, w miarę możliwości, uruchamiać nowe kierunki kształcenia. W dużym stopniu w porozumieniu z pracodawcami, którzy czasami wskazują na potrzebę tworzenia określonego typu czy nawet określonych kierunków studiów.

Druga kwestia; chcemy oczywiście przyciągnąć kandydatów, tym, co może za mało jest promowane, mianowicie warunkami studiowania. W ostatnim czasie naprawdę możemy się pochwalić nowymi obiektami, nowymi laboratoriami dydaktycznymi. To się w ostatnich latach bardzo korzystnie zmieniło. Studenci mają znacznie lepsze warunki kształcenia. Warunki te niekiedy są znacznie lepsze są niż na innych uniwersytetach, czasami podobne. Na pewno jednak nasza uczelnia nie odstaje w tym zakresie od pozostałych szkół wyższych. Znakomite warunki bytowe mają też słuchacze zamiejscowi korzystający z miejsca w akademikach na  Lumumbowie. Każdego roku remontujemy i modernizujemy kolejne domy studenckie. O tym wszystkim powinno się w większym stopniu informować społeczeństwo, lepiej docierać do szkół średnich, a tym samym przyczyniać do zainteresowania przyszłych ich absolwentów kształceniem na Uniwersytecie Łódzkim.

Promocja naszej uczelni szczególnie potrzebna jest w tych regionach, które graniczą z naszym regionem. Kiedyś bardzo dużo było kandydatów na studia mieliśmy z takich powiatów jak, na przykład, wieluński. Obecnie wielu z nich wybiera dalszą naukę na uczelniach Wrocławia, może Opola? Trzeba przy tym pamiętać, że w tej chwili konkurencja między publicznymi szkołami wyższymi w ostatnich latach rośnie. Do tego dochodzą jeszcze uczelnie niepubliczne. Powstają coraz silniejsze nowe ośrodki akademickie jak, na przykład Kielce, z których niegdyś kandydaci na studia przybywali do Łodzi. Choć oczywiście nasz region w dalszym ciągu jest głównym miejscem, z którego rekrutują się przyszli studenci uniwersytetu.

W minionej kadencji sprawował pan profesor, między innymi, funkcję prorektora do spraw studenckich i toku studiów. Czy ta naturalna bliskość problemów młodzieży akademickiej i wynikające z niej doświadczenia podpowiadają panu, już jako rektorowi Uniwersytetu Łódzkiego, że samorządność studencką należy jeszcze wzmacniać, rozwijać; pozostawić ją na obecnym poziomie, bo się sprawdza, a może w niektórych, konkretnych przypadkach poddać ją innym jeszcze regulacjom?

– W ostatnim okresie pełniłem dwie funkcje; przez dwie kadencje prorektora do spraw nauki, a przez ostatnie dwa lata również prorektora do spraw studenckich i toku studiów. Chciałbym podkreślić i życzyłbym sobie, aby dalej tak trwało, a mam tu na myśli niezwykle dobre, otwarte relacje ze studentami, głównie ze studenckim samorządem, z którym miałem stosunki partnerskie, jako z reprezentacją młodzieży akademickiej. Jest duża grupa słuchaczy bardzo aktywna, działająca w radach osiedla i radach mieszkańców domów studenckich. Ich reprezentanci opiniują wnioski dotyczące stypendiów, nagród. To jest tak naprawdę działalność, którą trudno przecenić. Są bardzo dobrym partnerem i chciałbym, aby w dobrym tego słowa znaczeniu stosunki partnerskie były zachowane.

Więcej uwagi poświęcić chcemy studenckiemu ruchowi naukowemu, koncentrującemu się w kołach naukowych, którym w dalszym ciągu będziemy pomagać. Pragnę jednak wspomnieć o czymś, o czym mówiłem wcześniej w swoim programie wyborczym. Otóż chciałbym stworzyć program wsparcia indywidualnego dla wybijających się słuchaczy, którzy już podczas studiów zechcieliby podjąć badania naukowe, ale poza kołami naukowymi. Nie mamy jeszcze przygotowanej formuły tego przedsięwzięcia, którą musimy dopiero wypracować. Chodzi o to, by w drodze konkursów wyłonić grupę studentów, którzy mają ciekawe pomysły na prowadzenie własnych prac badawczych – oczywiście pod opieką nauczycieli akademickich – i  wesprzeć ich finansowo tym przedsięwzięciu.

Być może się mylę, ale jest pan pierwszym, albo jednym z pierwszych rektorów, nie tylko zresztą naszej uczelni, który bardzo mocno łączy rosnącą atrakcyjność miasta z większą szansą na zachęcanie młodych ludzi do studiowania w Łodzi. Coś w tym chyba jest, bo wybierając ośrodek akademicki przyszli słuchacze szkół wyższych coraz częściej kierują się również jego ofertą spędzania wolnego czasu, możliwością uczestnictwa w  życiu kulturalnym i rozwijania własnych zainteresowań, a także walorami turystyczno-krajoznawczymi miasta, w którym przyjdzie im spędzić najpiękniejsze lata życia.

– Jeżeli nie będziemy się odpowiednio promowali uczelni, ale również pokazywali Łodzi, jako godnego uwagi miasta akademickiego, wówczas może okazać się, że deficyt kandydatów na studia jeszcze się pogłębi. Jestem pewien, że sprawa jest ważna dla młodych ludzi. Sądzę, iż atrakcyjność miejsca, w którym spędzać będą kilka lat swojego życia, może przemawiać za podjęciem przez nich dalszej nauki po uzyskaniu matury. To, co się dzieje w Łodzi idzie w dobrym kierunku. Nasze miasto staje się coraz bardziej interesujące, właśnie dla młodych ludzi. Natomiast za mało jest promowane. Słynne hasło Łódź akademicka , zaproponowane jeszcze przez profesora Liszewskiego, które nawet znalazło się na tablicach przy drogach wjazdowych do miasta, powinno być w jeszcze większym stopniu upowszechniane. Łódź bowiem, w starym tego słowa znaczeniu, nie jest już wielkim ośrodkiem przemysłowym, a żyje w znacznym stopniu dzięki szkołom wyższym i ich studentom. Był taki okres, że w samym mieście mieliśmy ich ponad sto tysięcy.

Wszystko więc, co się w Łodzi poprawi, co będzie sprzyjało jej lepszemu wizerunkowi, na pewno przyczyni się do większego zainteresowania jej szkołami wyższymi. Myślę też, i chcę to wyraźnie powiedzieć, iż łódzkie uczelnie bardzo dużo w tym kierunku zrobiły. Weźmiemy choćby pod uwagę dotychczasowe wysiłki modernizacyjno- remontowe uniwersytetu, politechniki, Akademii Muzycznej, Akademii Sztuk Pięknych czy to, co się dzieje na Uniwersytecie Medycznym. Wizualnie obiekty tych uczelni dziś zupełnie inaczej wyglądają niż w latach minionych. Jeżeli inwestycje podejmowane przez szkoły wyższe włączy się w całość tkanki miejskiej, to razem wzięte, powinny dobrze procentować w promowaniu Łodzi akademickiej.

Czego chciałby pan rektor życzyć sobie i całej społeczności Uniwersytetu Łódzkiego w rozpoczynającym się właśnie nowym roku akademickim?

– Przede wszystkim chciałbym bardzo prosić o wsparcie naszych działań, to jest moich i moich współpracowników, o współpracę w realizowaniu stojących przed nami zadań i wyzwań, które – mam nadzieję – będą również podejmowane na wydziałach i poszczególnych jednostkach naszej uczelni. Liczę bardzo i będę bardzo wdzięczny za włączenie się w opiniowanie tych najważniejszych aktów prawnych, które się pojawią podczas naszej kadencji, a więc nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym czy też innych ustaw związanych z funkcjonowaniem uczelni, o których wcześniej mówiłem.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego zapowiedział w przyszłym roku kongres nauki polskiej. Liczę tu również na pomoc, na współdziałanie ze środowiskiem naszej uczelni – byśmy mogli w dyskusji wypracować wspólne stanowiska dotyczące przyszłości uniwersytetów, przyszłości nauki – które jako ekipa rektorska moglibyśmy zaprezentować na tym kongresie.

Życzę wszystkim nauczycielom akademickim satysfakcji z pracy naukowej i dydaktycznej, sukcesów i realizacji planów naukowych, badawczych i dydaktycznych, a także osiągnięć organizacyjnych dla dobra całego naszego uniwersytetu.

Życzenia zadowolenia z codziennej pracy oraz wszelkiej pomyślności składam też pracownikom uczelnianej administracji, pracownikom technicznym i obsługi, bez trudu których nie byłoby możliwe sprawne funkcjonowanie uczelni.

Studentom życzę, by wszystkie ich pragnienia i wyobrażenia związane z uniwersytetem się spełniły, aby tu znaleźli dobre, ciepłe miejsce do realizacji swoich zamierzeń. By spełniły się wszystkie ich marzenia, by studiowali to, co naprawdę ich interesuje i wybierali takie specjalności, takie kierunki, które będą zgodne z ich oczekiwaniami. Aby nie tylko uczyli się, studiowali, ale i włączali się w szeroko rozumianą działalność społeczną na uczelni. Szczególnie ciepło pozdrawiam słuchaczy rozpoczynających studia na Uniwersytecie Łódzkim, życzę im wielu sukcesów w nauce i pomyślności w życiu osobistym.

Rozmawiał:

Stanisław Bąkowicz