Odejście wielkiego tłumacza

04-05-2016

Karl Dedecius nie żyje, zmarł po krótkiej chorobie 26 lutego we Frankfurcie nad Menem. Tych kilka lapidarnych słów oznacza, niestety, nie tylko odejście wielkiej postaci współczesnej humanistyki, ale i zamknięcie całej epoki w powojennych, kulturalnych relacjach niemiecko-polskich.


Karl Dedecius na ławeczce Tuwima przy ul. Piotrkowskiej podczas kolejnej wizyty w Łodzi w roku 2005

Karl Dedecius na ławeczce Tuwima przy ul. Piotrkowskiej podczas kolejnej wizyty w Łodzi w roku 2005

Fot.: Krzysztof A. Kuczyński

Odejście znakomitego pośrednika między literaturą polską i niemiecką ma nie tylko wymiar ponadnarodowy, dla łodzian także lokalny, równie dla nas ważny. Pamiętamy wszyscy, że Karl Dedecius pochodził ze spolonizowanej niemieckiej rodziny, urodził się 20 maja 1921 r. w jednym z domów przy ulicy Wólczańskiej. Ukończył gimnazjum im. Stefana Żeromskiego i wkrótce wchłonęła go na długie lata druga wojna, w której musiał wziąć udział po stronie niemieckiej. Jako jeniec radziecki – po bitwie pod Stalingradem – wyszedł na wolność dopiero u progu roku 1950.

Zamieszkuje początkowo koło Weimaru, po kilku latach wyjeżdża z rodziną do RFN. Z końcem lat pięćdziesiątych rozpoczyna się jego wielka, trwająca przez dziesięciolecia kariera największego w dziejach tłumacza literatury polskiej na język niemiecki. Dokonał rzeczy wprost niewiarygodnej: rozpowszechnił piśmiennictwo polskie nad Renem, uchodzące dotychczas za  literaturę nieznaną . Przełożył trzystu polskich poetów i prozaików, wydał drukiem ponad dwieście książek. Znawcy twierdzili, że niektóre jego przekłady były lepsze od oryginałów. Swoje mistrzostwo w translacji osiągnął nie tylko dzięki wyjątkowemu słuchowi poetyckiemu , ale też i znakomitemu opanowaniu kodu językowego i kulturowego. Szczególnie chętnie tłumaczył polskich poetów swojej generacji: Różewicza, Herberta, Szymborską, Miłosza.

Był wyjątkowym menedżerem kultury; jeszcze w trudnych latach zachodnioniemiecko-polskich kontaktów politycznych otwiera 11 marca 1980 r. Niemiecki Instytut Kultury Polskiej w Darmstadt, który w szybkim tempie staje się najważniejszą zagraniczną instytucją literatury i kultury naszego kraju. Realizuje z zespołem młodych slawistów i tłumaczy wielkie, ambitne projekty, m.in. pięćdziesięciotomową Polską Bibliotekę czy ogromną, licząca kilka tysięcy stron druku, Panoramę literatury polskiej XX wieku . Był ojcem wielu cennych inicjatyw i pomysłów, promujących nasze piśmiennictwo: wystaw, spotkań autorskich, zjazdów dziennikarzy i tłumaczy obu krajów. Zainicjował wysoce cenioną nagrodę dla tłumaczy literatury pięknej, która z czasem przyjęła jego imię.

Staje się nie tylko najważniejszą postacią niemiecko-polskiego pogranicza kulturalnego, ale i jednym z głównych segmentów porozumienia obydwu narodów po drugiej wojnie światowej. Z literatury uczynił prawdziwy pomost wzajemnego poznania. Jego wieloletnie starania poświęcone promocji polskiej literatury i kultury zostały docenione w obu krajach, w których był uhonorowany w sposób rzadko spotykany.

Laureat wielu nagród, wyróżnień i medali, w tym Orderu Orla Białego i najwyższych odznaczeń niemieckich. Był doktorem honoris causa pięciu polskich uczelni, w tym Uniwersytetu Łódzkiego i dwóch niemieckich szkól wyższych, honorowym obywatelem kilku polskich miast. Jego imieniem nazwano dwie szkoły, w tym Gimnazjum nr 43 w Łodzi. Na jego cześć powołano w Łodzi Rocznik Karla Dedeciusa (tom IX w przygotowaniu), organizowano sesje naukowe, by wspomnieć, m.in., wielką, międzynarodową konferencję Karl Dedecius. Ambasador kultury polskiej w Niemczech , przygotowaną w roku 1999 przez Katedrę Badań Niemcoznawczych Uniwersytetu Łódzkiego przy udziale wielkiego tłumacza.

W Słubicach jest Archiwum Karla Dedeciusa, a przy Muzeum Miasta Łodzi – Salon Karla Dedeciusa. Napisano o nim wiele książek i artykułów, organizowano poświęcone mu wystawy, nakręcono liczne filmy. Nie sposób wyliczyć dalszych, równie ważnych i zaszczytnych wyróżnień.

Był zaprzyjaźniony z wieloma wybitnymi postaciami niemieckiej i polskiej sceny politycznej i kulturalnej, z wieloma pisarzami, wydawcami i tłumaczami. Przez całe dziesięciolecia niezwykle aktywny; oprócz pisania własnych tekstów o literaturze polskiej oraz o tajnikach przekładu, a przede wszystkim oprócz tłumaczenia naszej literatury, odbywał liczne spotkania autorskie, odczyty i prelekcje. Był honorowym gościem wielu prestiżowych imprez kulturalnych, prowadził konwersatoria translatorskie i poetologiczne na najlepszych niemieckich uczelniach.

W Łodzi był szczególnie chętnie widzianym i kochanym przez wszystkich gościem. Chcieli z nim rozmawiać prominenci miasta, uczeni, twórcy, dziennikarze, studenci, także uczniowie jego gimnazjum. Nie raz brakowało mu nie tylko czasu, ale i sił, by sprostać wszystkim życzeniom i prośbom o spotkania i rozmowy. A tutaj jeszcze czekali dawni przyjaciele z gimnazjum, ale dla nich Karl Dedecius miał zawsze czas.

Nie tylko tytan wiedzy i pracowitości. Miał wielki talent literacki i ów wspomniany słuch poetycki , który jest dany nie każdemu z tłumaczy. Mimo wieku miał jeszcze wiele planów, chciał wydać tom z własnymi wierszami, pisanymi w tajemnicy przez wiele lat, jeszcze od czasów łódzkiego gimnazjum. Planował opublikować niezwykle ciekawą korespondencję z Wisławą Szymborską, z którą przyjaźnił się od dziesięcioleci.

Wydawało się, że czas nie miał wpływu na Karla Dedeciusa. Wprawdzie w ostatnich latach zdecydowanie mniej podróżował, ale ciągle jeszcze miał zdumiewającą kondycję intelektualną. Chyba jednak przeczuwał, ze może nadejść kres jego ziemskiego żywota, bo od pewnego czasu porządkował swoje zapiski, dawne listy, rękopisy, zdjęcia. Opracował olbrzymi album, tom dokumentujący jego życie, bogate w wydarzenia, spotkania i pracę literacką. Nie zdążył go wydać, poprosił niedawno o to jednego z młodszych niemieckich przyjaciół.

Nie chce się wierzyć, że w słuchawce telefonicznej nigdy już nie zabrzmi mocny, metaliczny głos: – Dedecius.

Symbol uczonego i twórcy niezależnego, dla którego nie była ważna proweniencja polityczna danego pisarza, Brał pod uwagę tylko i wyłącznie poziom artystyczny dzieła. Dlatego może, tak liczne jego przekłady, poczynając od niewielkiej, legendarnej już dzisiaj antologii współczesnej poezji polskiej Lekcja ciszy (1959), zachowały przez lata swoje czołowe miejsce wśród najważniejszych książek polskich w Niemczech.

Z jego odejściem zamknęła się pewna epoka nie tylko w kulturalnych dziejach niemiecko-polskiego współżycia po roku 1945. Karl Dedecius był symbolem wielkiego dzieła zrozumienia i pojednania nie raz zwaśnionych narodów. Słusznie powiedziała przed wielu laty Marion hrabina Dönhoff, znana dziennikarka, wydawczyni Die Zeit : Nikt w Niemczech nie zrobił dla Polski więcej, niż Karl Dedecius.

Żegnamy wielkiego łodzianina, który nigdy nie zapomniał o swoim rodzinnym mieście, nadając nawet książce wspomnieniowej znamienny tytuł Europejczyk z Łodzi .

Honorowy Obywatel Łodzi, Karl Dedecius, odszedł na wieczną wartę po drugiej stronie Styksu. Nie zapomnimy o nim.

Krzysztof A. Kuczyński