Wielki dar i przywilej badacza

11-07-2013

Kronika rozmawia z prof. dr. hab. CZESŁAWEM KAZIMIERZEM KŁYSIKIEM, kierownikiem Katedry Meteorologii i Klimatologii Wydziału Nauk Geograficznych UŁ, laureatem prestiżowej nagrody Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego za całokształt dorobku.

K: W grudniu ubiegłego roku został pan uhonorowany nagrodą ministerialną stanowiącą swego rodzaju podsumowanie pracy naukowej. W jakich okolicznościach została ona panu przyznana?

prof. dr. hab. Czesław Kazimierz Kłysik

Ze zbiorów prywatnych Cz.K. Kłysika

CKK: Uroczystość wręczenia nagrody odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie. Pojawiło się na niej wyśmienite grono gości, m.in.: minister Barbara Kudrycka, wiceministrowie, prezes Polskiej Akademii Nauk i, oczywiście, wszyscy nagrodzeni. Był również minikoncert wysokoenergetycznej muzyki w wykonaniu wirtuoza ? akordeonisty. Byłem bardzo zaszczycony, mogąc uczestniczyć w tej uroczystości. Kandydatura do nagrody została wysunięta przez Uniwersytet Łódzki i docenienie moich działań właśnie na gruncie uczelni jest dla mnie największym powodem do satysfakcji.

K: Spróbujemy w takim razie przyjrzeć się bliżej owemu dorobkowi. Czym zajmuje się pan w swoich badaniach naukowych?

CKK: Jestem klimatologiem z wyboru, od wielu już lat. W pierwszym okresie działalności pasjonowały mnie zagadnienia klimatu lokalnego. Tego typu badania prowadzone były w katedrze, z jakiej wyrastałem, kierowanej przez profesora Stanisława Zycha, którego czuję się uczniem. To on skierował mnie na ścieżkę badań, którym poświęciłem kilkanaście lat mojego życia. Podsumowaniem tego okresu była rozprawa habilitacyjna. Przez pewien czas zajmowałem się również bioklimatologią uzdrowiskową. Natomiast dwadzieścia siedem lat temu udało mi się wyodrębnić samodzielny Zakład Meteorologii i Klimatologii z Katedry Meteorologii, Klimatologii i Hydrologii działającej wówczas na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. Od tego momentu zaczęliśmy nasz samodzielny byt, rozwijając badania meteorologiczne z ? jak mi się wydaje ? dość pozytywnym skutkiem. Wnoszę to nie tyle po własnych osiągnięciach, których nie oceniam, ile wszystkich moich współpracowników. I przyznam szczerze, że nagrodę za całokształt pracy naukowej traktuję jako wyróżnienie dla zespołu mającego osiągnięcia we wszystkich aspektach działalności uniwersyteckiej: naukowej, organizacyjnej i dydaktycznej. Dorobek moich kolegów jest znany nie tylko w Polsce, ale i na arenie międzynarodowej. Jest to również powód do wielkiej satysfakcji.

K: Pan profesor jest jednak nadal bardzo aktywny.

CKK: Nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłoby być inaczej. Prowadzę już nieco inną działalność niż kiedyś, ale jest ona ciągle dość intensywna. Szczęśliwie składa się, że znaleźli się obok mnie ludzie, którzy chcą kontynuować zainicjowane przeze mnie nurty badawcze. Jednym z nich są badania nad klimatem miasta. Pierwsze prace tego typu były prowadzone jeszcze przez prekursora tego nurtu badawczego w Polsce profesora Zycha sześćdziesiąt lat temu. Publikacje wyników badań nad klimatem miasta pozwoliły nam wyjść poza forum krajowe i zaistnieć w świecie. Uczestniczyliśmy, między innymi, w zagranicznych konferencjach poświęconych klimatowi miasta, w Polsce organizowaliśmy jedną z takich światowych konferencji. Zarówno ja, jak i profesor Krzysztof Fortuniak, byliśmy w składzie zarządu międzynarodowej asocjacji badań klimatu miasta, nawiązaliśmy liczne kontakty, dzięki którym mieliśmy szansę wejść w nurt najnowocześniejszych badań.

K: Świadczy o tym z pewnością również bardzo duża ubiegłoroczna, międzynarodowa konferencja współorganizowana przez katedrę kierowaną przez pana profesora.

CKK: To z kolei była sesja Europejskiego Towarzystwa Meteorologicznego, która odbyła się w Łodzi, przede wszystkim dzięki staraniom i aktywności profesor Joanny Wibig. Było to ogromne, kilkusetosobowe wydarzenie, w którym wzięli udział prelegenci głównie z krajów europejskich.

K: Od początku był pan profesor związany z łódzkim ośrodkiem akademickim?

CKK: Tak. Tutaj ukończyłem studia. Na początku podjąłem pracę jako stażysta, potem asystent, tutaj także przeszedłem wszystkie szczeble naukowej drabiny aż do profesury. W życiu uniwersyteckim pełniłem szereg różnych funkcji ? organizacyjnych, naukowych i dydaktycznych.

K: A czy któryś z tych obszarów był panu najbliższy?

CKK: Prawdę mówiąc, chyba trudno byłoby mi wskazać taką wybraną dziedzinę. Jako pracownik uczelni uniwersyteckiej zawsze byłem bardzo przywiązany do tradycji, nierozerwalnego związku między badaniami naukowymi i nauczaniem. Na studiach geograficznych wybrałem jako specjalizację klimatologię, ponieważ wydawała mi się ona bardzo konkretna, gdzie prawdy ustalone wynikają z analizy liczb, danych pomiarowych. W ten sposób sobie to kiedyś wyobrażałem. Po latach przekonanie to uległo pewnej modyfikacji, ale taka była moja pierwotna motywacja. Prowadziłem tylko takie badania, co do sensowności których byłem przekonany i które mnie osobiście interesowały. I to uważam za wielki dar i przywilej pracy naukowej.

Starałem się łączyć wszystkie aspekty mojej działalności. Nigdy nie miałem niechęci do dydaktyki i uważałem ją nawet za element powołania. Zresztą do tej pory tak kształtuję swój zespół, aby zajęcia ze studentami nie były dla nikogo uciążliwe. Nie odsuwałem się także od obowiązków organizacyjnych, już jako adiunkt byłem, między innymi, delegatem do Senatu Uniwersytetu Łódzkiego, pełnomocnikiem dyrektora Instytutu Geografii ds. finansowych, a w późniejszym okresie prodziekanem, dyrektorem Instytutu Nauk o Ziemi. W pewnym sensie przyczyniłem się również do powstania Wydziału Nauk Geograficznych, który został utworzony z inicjatywy prof. Stanisława Liszewskiego, ówczesnego rektora. Przez ponad dwie kadencje byłem też dziekanem tego wydziału.

K: Wróćmy jednak na grunt działalności naukowej. Jak bada się klimat?

CKK: Skupiamy się na dwóch głównych nurtach badawczych. Jednym z nich ? jak już wspomniałem ? jest klimat miast, którego cechy są niezaprzeczalnie pochodzenia antropogennego. Dwadzieścia lat temu udało mi się postawić w środku miasta, na nieistniejącym już Dworcu Łódź Fabryczna, stację meteorologiczną, która dostarczyła nam ogromnej liczby danych. Dzięki niej Łódź jest najlepiej opisana ze wszystkich polskich miast pod względem klimatycznym. Prowadziliśmy badania nad miejską wyspą ciepła, jej przestrzennym zasięgiem, emisją sztucznego ciepła. Obecnie koncentrujemy się głównie na badaniu bilansu radiacyjnego i cieplnego.

Kilkanaście lat temu, kiedy zaczynaliśmy takie prace, była to zupełna nowość. W tym celu na budynku przy ulicy Lipowej w Łodzi, na którym jest wysoki maszt, zainstalowaliśmy bardzo nowoczesną, zaawansowaną technologicznie specjalistyczną aparaturę. Działała ona początkowo dzięki współpracy z ośrodkami z USA i Kanady, a następnie dzięki uzyskanym przez nas grantom badawczym. Badania nad bilansem cieplnym i radiacyjnym obszarów zurbanizowanych wymagają dokonywania pomiarów na odpowiedniej wysokości, nad powierzchnią dachów.

Poświęciliśmy temu zagadnieniu wiele publikacji naukowych o zasięgu międzynarodowym. Kilka lat temu podjęliśmy badania nad wymianą gazów cieplarnianych między powierzchnią czynną a atmosferą ? badania bilansu pochłaniania i emisji dwutlenku węgla, metanu, pary wodnej i tak dalej w warunkach miejskich, paranaturalnych i ? ostatnio ? naturalnych. Uzyskujemy też granty na badania innych aspektów klimatu miasta, dzięki którym dziedzina ta cały czas może się rozwijać.

Drugi nurt badań, pilotowany głównie przez profesor Wibig, to badania nad wahaniami i zmiennością klimatu w rozmaitych aspektach, na postawie długoterminowych serii pomiarów, modele klimatyczne i tym podobne.

Co stało się ze stacją znajdującą się na dworcu po jego zburzeniu?

Maszt pomiarowy na budynku przy ulicy Lipowej w Łodzi

Ze zbiorów prywatnych Cz.K. Kłysika

CKK: Została ona przeniesiona na teren uniwersytetu przy ulicy Tramwajowej, choć nie jest to najlepsze dla niej miejsce. Poprzednie było bardziej reprezentatywne dla centrum miasta. Wyniki tam uzyskane pozwoliły światu poznać Łódź jako miejsce idealne do badań klimatologicznych, na przykład, ze względu na dość tradycyjną zabudowę w porównaniu do innych obszarów zurbanizowanych. W okolicy miasta nie ma jezior, gór, wielkich rzek, które modyfikowałyby procesy klimatotwórcze zachodzące w terenach miejskich. Dzięki zwartości zabudowy i dużemu udziałowi powierzchni sztucznych (dachy, chodniki, asfalt) w Łodzi, na przykład, mamy zawsze idealną miejską wyspę ciepła ? w nocy w centrum jest o dwa, trzy i więcej stopni cieplej niż poza miastem.

Największa udokumentowana przez nas różnica to aż dwanaście stopni. Jest to jeden z nielicznych tego typu wyników opisanych na świecie. Badania te wykonywaliśmy z użyciem samochodów z zamontowanymi na nich odpowiednimi czujnikami, które jeździły z centrum miasta na jego obrzeża i z powrotem. Obecnie każdy z nas ma w swoim aucie zamontowany prosty termometr i może to z łatwością sprawdzić.

W powszechnym mniemaniu wszyscy znamy się na pogodzie, lubimy o niej rozmawiać. A jaka jest ? zdaniem pana profesora ? nasza wiedza na ten temat?

CKK: Meteorologia jest nauką mającą bardzo konkretne zastosowania praktyczne, na przykład, jako meteorologia synoptyczna, której zadaniem jest prognozowanie pogody. My, co prawda, szczegółowo tą dziedziną się nie zajmujemy, ale jest pewne, że prognozy krótkoterminowe ? wbrew częstym narzekaniom na ich jakość ? nie są złe. Im dłuższy jest horyzont prognozy, tym jej sprawdzalność staje się mniejsza. Prognozy długoterminowe ? na sezon ? są w stanie badań i rutynowo nie są formułowane. Klimatologia natomiast znajduje się obecnie pod silną presją oczekiwań na prognozę zmian klimatu w skali kilku, kilkudziesięciu i kilkuset lat. Jest to frapujący temat badań i jestem przekonany, że jeszcze wiele pokoleń klimatologów będzie tutaj miało pole do aktywności. Wynika to głównie z faktu, że liczba działających jednocześnie czynników, które mogą wpłynąć na zmiany i wahania klimatu, jest ogromna i jak dotychczas nie udało się ocenić roli każdego z nich z osobna.

K: Czy badania klimatu miasta mają jakieś odniesienia do zagadnienia wahań klimatu?

CKK: Wszystkie najstarsze europejskie stacje meteorologiczne, sto, dwieście lat temu, znajdowały się z dala od centrum miast, a dziś są właściwie w jego obrębie. Pochodzące z takich stacji serie pomiarowe, które wykorzystywane są do badania trendów zmian w ostatnich stuleciach, obarczone są efektem miejskim związanym z nasilaniem się miejskiej wyspy ciepła, rosnącej w miarę rozwoju terytorialnego, wzrostu liczby ludności, zwiększania zużycia energii i tym podobne. W centralnych obszarach Łodzi strumień ciepła antropogennego w zimie jest porównywalny z dopływem energii promieniowania słonecznego.

Pierwsza stacja meteorologiczna w Łodzi powstała w roku 1903, za miastem, w zajezdni przy ulicy Tramwajowej. Od 1930 roku stacja meteorologiczna funkcjonuje na lotnisku Lublinek. Zrekonstruowaliśmy serię ponadstuletnich pomiarów wykonanych w Łodzi. Dotarliśmy także do danych z kilku lat okresu międzywojennego, kiedy dodatkowo działała stacja w parku Sienkiewicza koło Muzeum Uniwersytetu Łódzkiego. Porównaliśmy, jakie były różnice temperatury między centrum miasta a peryferiami wówczas i obecnie, kiedy miasto jest zdecydowanie bardziej rozbudowane. W obu badanych okresach wyglądało to dość podobnie, zwłaszcza w aspekcie jakościowym.

K: Wspomniał pan, że katedra intensywnie współpracuje z zagranicą. Jakie etapy tej kooperacji zostały zainicjowane przez pana profesora?

CKK: Zawsze wydawało mi się, że klimatologia czy meteorologia to dziedziny predestynowane do takiej współpracy. Jak tylko pamiętam, do Łodzi przyjeżdżali wybitni klimatolodzy z zagranicy. Wspomniałem już o wspólnych badaniach z kolegami z krajów zachodnich, od których się wiele nauczyliśmy. Wcześniej współpracowaliśmy z Głównym Obserwatorium Geofizycznym w Petersburgu i wieloma innymi ośrodkami zagranicznymi. Około dziesięciu lat temu zainicjowałem wymianę studencką specjalizantów klimatologii z Państwowym Uniwersytetem Hydrologiczno-Meteorologicznym w Rosji, który kształci kadry dla służb meteorologicznych z wielu krajów świata. Granice nigdy nie stanowiły bariery w badaniach klimatologicznych, ale efektywna współpraca badawcza możliwa była praktycznie w latach dziewięćdziesiątych. Obecnie aktywność międzynarodowa, zwłaszcza młodszych kolegów z mojego zespołu, jest bardzo wysoka i owocna, a Łódź kojarzy się wszystkim ? w Polsce i na świecie ? z badaniami klimatu miasta. I na tym polega nasza specyfika.

Rozmawiała: Paulina Czarnek