O losie, przeznaczeniu i przemijaniu

11-07-2013

Podtytuł najnowszej książki Edmunda Lewandowskiego O losie, przeznaczeniu i przemijaniu wiele mówi o samej publikacji, nawiązuje też do dotychczasowych zainteresowań badawczych pracownika naukowego Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, wykładowcy religioznawstwa, etyki, etnologii.

Chciałem napisać książkę przede wszystkim ciekawą i pobudzającą do zadumy nad fenomenem wszechświata, życia człowieka. Miała być dla wielu różnych ludzi ? praca możliwie najbardziej interdyscyplinarna. W tym celu unikałem specjalistycznego języka, a szczególnie irytującego żargonu socjologii, antropologii, innych nauk humanistycznych. Przedstawiam rzeczywistość na podstawie intuicji, filozofii, nauki, sztuki, religii, doświadczenia własnego i innych ? informuje czytelnika autor we wstępie.

Czy ten zamiar mu się powiódł? Z pewnością książka jest ciekawa, napisana przystępnym, komunikatywnym językiem, bez napuszonego zadęcia charakterystycznego dla wielu prac naukowych. W myśl zasady, im trudniej się je czyta, im mniej są zrozumiałe dla zwyczajnego zjadacza chleba, tym bardziej są naukawe ? to nie błąd ortograficzny, tak w żargonie dziennikarskim nazywamy publikacje może i ?naukowe?, ale ?nie do czytania?.

Po lekturze pracy uniwersyteckiego socjologa wypada zgodzić się z autorem, że nie usiłuje on nawet przedstawić rozwiązania zagadki naszego bytu. Sam autor przyznaje zresztą, że próbował już podobnie karkołomnego zadania w innej publikacji z nie najlepszym chyba skutkiem. Na pocieszenie mogę mu tylko powiedzieć, że ? o ile mi wiadomo ? nikt tego jeszcze nie dokonał, a zabierały się do rozwiązania wspomnianej wcześniej zagadki najtęższe umysły, z wiadomymi rezultatami. No, ale wszystko jeszcze przed autorem.

Natomiast z pewnością zaprezentował czytelnikowi ciekawe i skłaniające do refleksji przykłady losu indywidualnego i zbiorowego. Posłużył się przy tym, m.in., fragmentami uznanych dzieł literatury pięknej i poezji, alegoriami i historiami, które ? zdaniem socjologa ? są chyba prawdziwsze niż sama rzeczywistość. A jeśli nie, to nie odbiegają od niej daleko i mogły się zdarzyć naprawdę.

Od siebie dodam, że przykładów z literatury jest mnóstwo, mnóstwo jest też nawiązania do współczesności, do wypowiedzi i zwierzeń znanych osób i osobistości, autorytetów w różnych dziedzinach, a nawet do piosenki odzwierciedlającej jakiś stan ducha, spojrzenie na rzeczywistość, budzącej refleksję nad ludzkim losem.

Profesor Grzegorz Gazda, filolog, w recenzji książki zatytułowanej Manifest humanistyczny pisze, m.in.: Nazwałem w tytule tej wypowiedzi książkę Edmunda Lewandowskiego ?manifestem?, ale przecież nie ma w niej ? typowych dla manifestu ? perswazji, jednoznacznie formułowanych racji, nawoływań, haseł i wykrzyknień, ale także nie ma nieodłącznej dla takich wypowiedzi demagogii. Tu natomiast autor manifestuje swoje stanowiska z chłodnym racjonalizmem, na pozór bez emocji, zbiera argumenty, łączy je w logiczne ciągi ? dając możliwość czytelnikowi na samodzielne dochodzenie do konkluzji.

Warto jeszcze przytoczyć fragment drugiej recenzji, tym razem etnologa. Profesor Władysław Baranowski podkreśla w niej: Książka Edmunda Lewandowskiego nie mieści się w żadnym stosowanym dotychczas paradygmacie naukowym. Jednakowoż spełnia kryteria erudycyjności. Może dać czytelnikowi wiele satysfakcji i nie będzie dla niego czasem straconym. A czas jest głównym bohaterem najnowszego dzieła tego niepokornego Autora.

Dodajmy jeszcze, że opublikował dwanaście on książek, a omawiana tu pozycja jest drugą, w której poszukuje tajemnicy bytu i sensu istnienia.

S.B.