Między kulturą i polityką

11-07-2013

Kronika rozmowa z prof. dr. hab. KRZYSZTOFEM A. KUCZYŃSKIM, kierownikiem Katedry Badań Niemcoznawczych Uniwersytetu Łódzkiego.

Krzysztof Kuczyński

Foto. Ilona Jakubowska

K: Przez wiele lat był pan profesor germanistą, dopiero od pewnego okresu dominować zaczęły u pana zainteresowania niemcoznawcze.

KAK: Właściwie od początków moich uniwersyteckich lat ścierają się we mnie dwie tendencje: literaturoznawstwo i historia. Literaturą piękną interesowałem się od zawsze, chociaż ograniczałem się głównie do piśmiennictwa polskiego i dopiero na studiach rozpocząłem lekturę utworów niemieckojęzycznych, a także i co ważniejszych tytułów z innych literatur obcych. Czytałem głównie prozę. Z czasem szczególnie zacząłem preferować literaturę faktu, a więc wspomnienia, dzienniki, reportaże czy listy. A historia? Ojciec był historykiem, ale, niestety, wieków średnich. Widziałem przez lata, jak wiele wysiłku wymaga zbieranie materiałów, często cząstkowych. Wiele tematów ciągle pozostaje w sferze domysłów, ale uznanie dla historii wieków nowszych, to jest od XVIII stulecia, pozostało we mnie. Myślę, że gdyby ojciec zajmował się XIX czy XX wiekiem, poszedłbym bez wahania jego śladami.

A wracając do pytania: studia germanistyczne na Uniwersytecie Łódzkim ukończyłem w roku 1971 i do 2001 roku reprezentowałem ten kierunek wiedzy. W roku 1993, za rektorstwa profesora Michała Seweryńskiego, w ówczesnym Instytucie Studiów Międzynarodowych, zaczęły powstawać katedry narodowe, a więc amerykańska, brytyjska, rosyjska i tym podobne. W latach 1993?1998 kierowałem zarówno katedrą germanistyczną, jak i nowo powstałą katedrą niemcoznawczą, wówczas noszącą nazwę Ośrodek Badań Niemcoznawczych. Trudno było jednak kierować dwiema placówkami, toteż w roku 1998 skoncentrowałem się tylko na germanistyce. Ale ówczesny dyrektor instytutu profesor Waldemar Michowicz przy każdym naszym spotkaniu roztaczał miraże niemcoznawstwa. Wiedział, że interesuję się historią, w tym najnowszą. I tak w 2001 roku zdecydowałem się z kilkoma osobami zmienić barwy wydziałowe. Mojej decyzji nie żałuję, mogę teraz badać obszar, który mnie od lat niezmiernie interesował: wzajemne relacje kultury i polityki. A w dziedzinie niemcoznawstwa są one szczególnie widoczne, jako że Niemcy dobrze wiedzą, iż kultura jest ważnym instrumentem polityki. I potrafią to wykorzystać.

K: Prosiłabym o kilka słów refleksji na temat głównych nurtów badawczych pana profesora.

KAK: Zacznę od czasów filologii germańskiej. Pod wpływem mojego promotora, profesora Arno Willa zacząłem interesować się w pogłębiony sposób tematyką polsko-niemiecką w piśmiennictwie Niemiec i Austrii. Z tego zakresu napisałem doktorat i habilitację. Interesowałem się głównie XX stuleciem, m.in., motywami polskimi w literaturze NRD i RFN. Wiele wysiłku poświęciłem dziejom filologii germańskiej w Polsce. Ten trend zaszczepił mi nestor naszej germanistyki profesor Zdzisław Żygulski, który ostatnie lata życia spędził w Łodzi. Z tej dziedziny wydałem sporo prac, organizowałem sesje i tym podobne. Ale głównymi punktami ciężkości moich badań były dwa obszary: literatura polska w Niemczech i Austrii po roku 1945 oraz piśmiennictwo niemieckie na Śląsku przed 1939 rokiem. Jeśli chodzi o recepcję literatury polskiej, to niemal od początków pracy na uczelni, bo już w roku 1972, zacząłem interesować się wielką postacią Karla Dedeciusa, niezmiernie ważnym segmentem relacji niemiecko-polskich po II wojnie światowej. A w dziedzinie literatury niemiecko-śląskiej głównie twórczością braci Carla i Gerharta Hauptmannów.

Od lat kieruje pan stworzoną przez siebie Katedrą Badań Niemcoznawczych na Uniwersytecie Łódzkim. Jak pan widzi jej obecny potencjał naukowy, miejsce na mapie podobnych placówek w kraju i rozwój w najbliższej przyszłości?

KAK: Powstaliśmy w roku 1993, kiedy w Polsce niemal nie było tego rodzaju samodzielnych placówek uniwersyteckich. Zaczynaliśmy praktycznie od podstaw, wielu pracowników dojeżdżało z innych ośrodków. Młoda kadra dopiero studiowała, ale z czasem dorobiliśmy się własnego zespołu dydaktyczno-naukowego. Mamy utalentowanych studentów, dobre usytuowanie organizacyjne na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. Organizujemy konferencje, wyjeżdżamy za granicę, mamy własne fachowe czasopismo. Nasz profil naukowo-badawczy jest bardzo ciekawy. Oprócz badań nad polityką, gospodarką i kulturą Republiki Federacyjnej Niemiec, Austrii i Szwajcarii zajmujemy się aspektami multilateralnymi, a więc, na przykład, relacjami niemiecko-francuskimi czy niemiecko-amerykańskimi.

Mocnym trendem są badania nad polityczną rzeczywistością byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej czy stosunkami niemiecko-polskimi. Nasze książki są dobrze oceniane. Cieszę się, że mamy kilka zaawansowanych prac habilitacyjnych. Wydaje mi się, że gdy za kilka lat będę odchodził na emeryturę, młodzi pracownicy naszej katedry zdobędą już ostrogi samodzielnych pracowników nauki, będą mieli swoich z kolei uczniów. Już teraz życzę wszystkim koleżankom i kolegom wszystkiego najlepszego. Jestem o nich spokojny.

Rozmawiała: Joanna Ciesielska-Klikowska