Miłosne menu starożytnych

20-02-2017

Od początków medycyny wierzono, że nadużywanie niektórych pokarmów mogło wywoływać patologiczne stany emocjonalne, uznawane za zagrażające zdrowiu i życiu człowieka . W dawnej medycynie – oprócz melancholii, smutku czy zazdrości, zaliczano do nich również miłość.


Medycy nie szczędzili więc sił, aby opisać nie tylko jej symptomy czy też znaleźć na nią lekarstwa, ale również prześcigali się, aby ustalić miłosną dietę, która sprzyjała zakochaniu się. Jak przedstawia się klasyczne menu, które cieszyło się w miarę niezmienną sławą od antyku do siedemnastego wieku?

Rufuz z Efezu

Przypomnijmy niewielki w swojej objętości, starożytny traktat, Perí afrodisíon (O stosunkach płciowych ), greckiego medyka Rufusa z Efezu, żyjącego w epoce Trajana (98–117). Dzieło, poświecone zaletom i wadom wynikającym z aktu miłosnego, zawierało również listę pokarmów, które miały z medycznego punktu miały temu sprzyjać. Wiele z zamieszczonych w utworze pokarmów będzie w późniejszych epokach cytowane jako afrodyzjaki, czyli substancje co do których panowała opinia, że powodują zwiększony apetyt na miłość. Grecki medyk, dokładnie przestrzega, aby osoby, które są słabe pod względem układu nerwowego, klatki piersiowej, nerek, brzucha, pachwiny oraz stóp zdecydowanie unikały fizycznej miłości, bowiem w przeciwnym razie mogą mieć kłopoty z trawieniem, może dopaść ich  bladość skory oraz wszystkie zmysły mogą się osłabić . Z poważniejszych konsekwencji wskazuje też na: utratę pamięci , konwulsje, ból stawów oraz kolkę nerkową. Jako mniej groźne skutki medyk wymienia afty w jamie ustnej, bóle zębów oraz zapalenie gardła .

Dodajmy, że względu na odmienną naturę kobiety i mężczyzny, Rufus wyróżnia także następstwa z podziałem na płeć. Mężczyzna może po akcie miłosnym pluć krwią. Jest to związane z wysiłkiem jaki wkłada w oddychanie oraz z  ruchem krwi w żyłach i arteriach . Kobieta natomiast rzadko pluje krwią. Ma bowiem chłodniejszą naturę, zdecydowanie mniej się męczy podczas miłosnych uniesień. We wnioskach medyka przeważają zalety ich zalety, ponieważ: ewakuują on nadmiar płynów ustrojowych (głównie krwi w organizmie), czynią ciało lekkim oraz sprzyjają wzrostowi poczucia męskości. Według Rufusa seks jest szczególnie zalecany osobom o twardym temperamencie, gdyż rozmiękcza on organy, rozszerza pory, oczyszcza z nadmiaru żółci, czyni umysł spokojnym, wycisza największe nerwy . Miłosne zbliżenie miało więc pomagać na wiele dolegliwości, a szczególnie predestynowane były do niego dwa typu humoralne: sangwinik i melancholik.

W tyglu wiedzy

Dietetyczne właściwości miłosnego menu łączyły się z trzema tradycjami: mitologiczną, uniwersytecką oraz ludową. Przenikając się wzajemnie spotkały się one z czasem w jednym tyglu wiedzy, w którym możemy znaleźć liczne zalecenia dietetyczne, toposy kulinarne czy barwne przepisy potęgujące miłosne harce. Zaznaczmy również, że wiele z tych elementów przetrwało również i w późniejszych przekazach w formie katalogu afrodyzjaków, proszków afrodyzjakalnych, afrodyzjakach w powidełkach, emulsji, odwarach, tunkturach czy preparatach afrodykazjalnych.

Vincenzo Cartari, Le Imagini de gli dei de gli antichi, Euangelista Deuchino et Gio. Battista Pulciani, 1609, s. 377

Vincenzo Cartari, Le Imagini de gli dei de gli antichi, Euangelista Deuchino et Gio. Battista Pulciani, 1609, s. 377

Tradycja mitologiczna

Wymowny kształt (szparagi o fallicznym kształcie) czy specyficzna budowa morfologiczna (bób przypominający z profilu inne atrybuty m ęskości) od zawsze rozbudzały ludzką wyobraźnię. Istotnym elementem skojarzeniowym było także przypisanie danego owocu czy warzywa bóstwom patronującym miłości. Jabłko nieodłącznie towarzyszące Afrodycie Knidyjskiej, stanowi chyba najlepszy przykład na zakorzenienie się w zbiorowej świadomości przekonania o jego wyjątkowym działaniu jako afrodyzjak.

Przeglądając szesnastowieczne kompendium znaków i symboli, Les Hiéroglyphiques , autorstwa Pierio Valeriano (1477 – 1558), odnotowujemy nader jednoznaczne znaczenia tego owocu, w następującej kolejności jako: symbol miłości, symbol postępu w miłości, symbol miłości odwzajemnionej, symbol nieszczęśliwej miłości, symbol igraszek dziewcząt i w końcu symbol samej Afrodyty. Podobnie rzecz ma się z solą, która już od starożytności uchodziła za afrodyzjak, również ze względu na jednoznaczną konotację z boginią, która wyłoniła się z morza. Pośród wielu jej przydomków ( Afrogeneja, zrodzona z piany morskiej Kipryda, Cypryjska, itp.) znajdujemy i taki, który bezpośrednio wywodzi się od greckiego słowa hal, halos , co oznacza morze oraz sól. Afrodyta Aligene jest więc postrzegana jako dziewczyna z morza lub dziewczyna z soli .

Idąc tym nurtem skojarzeń, za afrodyzjaki starożytni uważali więc wszystko to, co pochodziło z morskiej toni: ryby, ostrygi, anchois, sardynki, kałamarnice, a zwłaszcza wszelkie mięczaki z muszlą, która, podkreślmy, stanowiła również atrybut Afrodyty. Powiązane skojarzeniowo z miłością były również w dawnej tradycji ptaki, głównie gołębie i łabędzie, ponieważ to one wspólnie w przekazach mitologicznych i wyobrażeniach ikonograficznych ciągnęły rydwan Afrodyty.

Tradycja uniwersytecka

Od czasów Hipokratesa hołdowano zasadzie, że każdy rodzaj pokarmu pełni jednocześnie rolę pożywienia i lekarstwa. Pokarm charakteryzował się różnymi właściwościami (chłodzącymi, rozgrzewającymi czy przeczyszczającymi) oraz miał przypisane mu właściwości jakościowe (suchość, wilgotność, zimno, ciepło). Powyższe właściwości pokarmów, zebrane i uporządkowane przez Galena (ok. 130-210) były przez wieki popularyzowane poprzez teksty medyczne, które promowały zasady szeroko rozumianej diety ( diaita), jako sposobu zdrowego życia. Pokarmy, które miały właściwości rozgrzewające, były jakościowo suche i ciepłe uchodziły właśnie za afrodyzjaki.

Klasyczne afrodyzjaki

Skuteczne miłosne menu to takie, które rozgrzewa i tym samym sprzyja miłości fizycznej. Wspomniany Rufus z Efezu, uprawiającym uciechy miłosne, gorąco polecał kompletny zestaw żywieniowy o  naturze wilgotno-ciepłej . Zalecał picie lekkiego wina w kolorze słomy oraz spożywanie chleba z czystej mąki, pieczonego w piecu . Z mięs, które powinny zagościć na stole kochanków zdecydowanie polecane były młoda kozina, jagnięcina, wieprzowina, kurczaki, głuszce, kuropatwy, gęsi oraz kaczki . Medyk rekomendował także, znane z tradycji mitologicznej, mięczaki i kałamarnice. Jako jarzyny, wymieniał, szałwię, stulisz, rokietę siewną oraz kalarepę. Ta ostatnia jednak, przestrzegał, powinna być gotowana podwójnie i dobrze rozdrobniona. W  menu nie zabrakło również roślin strączkowych, wśród którym prym wiódł bób, łupany groch (uwaga! najlepiej koloru czerwonego – nazywany grochem Wenery), nasiona zielonej fasoli oraz soczewica. Na koniec, Rufus polecał rodzynki, ale najlepiej te z pierwszego sortu.

Renesansowe uzupełnienia

Z czasem menu wzbogaciło się o wskazówki z Diokuridesa (ok. 40-90). W szesnastowiecznym tłumaczeniu dzieła greckiego medyka przez włoskiego tłumacza Pierre André Matthiole (1501-1578), znajdujemy cała listę produktów sprzyjających męskości. Do kanonu doszły: migdały, anyż, szparagi, mózg wróblowatych, marek kucmerka – inaczej kucmerka swojska, groch, storczyk samczy , mleka (wszystkie rodzaje), ziarno lnu, rzepa, orzechy, świeże jaja, marchew, bobrek trójlistkowy, orzeszki piniowe, kalarepa oraz ryż ugotowany w mleku. Z warzyw medycy wymieniają na pierwszym miejscu kalarepkę oraz rzepę. Uwadze czytelnika polecano również rokietę siewną. Jean de Renou (1568-1620) uprzedzał, że  surowa rokieta zjedzona w nadmiarze, zachęca do gry miłosnej, a i jej korzeń ma takie samo działanie . Nicolas Abraham de la Framboisière (1560-1636) rekomenduje karczochy, które w wyjątkowy sposób rozgrzewają krew oraz zachęcają do miłosnych batalii . Podane z masłem, solą i winegretem stanowią ponadto wyjątkowy przysmak i ozdobę każdej uczty . Jacques Dalechamps (1513-1588) zachwala właściwości cytowanych już wcześniej szparagów. Według niego mają one działać silnie moczopędnie i równie intensywnie zachęcać do miłości. Pozostałe jarzyny wymieniane przez lekarzy to kapusta i marchewka. Medycy nie zapominają także o ziołach. Pośród tych wspominanych najczęściej należy wymienić rutę zwyczajną. W kuchni jej świeże, młode liście używane były do konserwowania dziczyzny oraz aromatyzowania sałatek, zaś suszone ziele wykorzystywane było do nacierania mięs. Często pojawia się w traktatach drakunkulus zwyczajny, zwany inaczej, smoczą lilią. Korzeń rośliny należało smażyć bądź gotować z dodatkiem miodu. Jednak, aby zachęcał on do igraszek miłosnych, zdecydowanie należało spożywać go z winem. Inny korzeń, cytowany w dawnej medycynie często, to korzeń mikołajka.

Album amicorum of Twestrengc.1582 Copenhagen

Album amicorum of Twestrengc.1582 Copenhagen

Z owoców prym wiodło zdecydowanie jabłko. Należało je najpierw ugotować, potem zdjąć skórkę i pociąć na kawałki, następnie przyprószyć mąką i zapiec na oleju bądź maśle. Oczywiście trzeba było pamiętać o dodaniu soli bądź pieprzu do smaku. Taka przekąska czyniła mężczyzn bardziej skłonnymi do igraszek z Damami. Sławą skutecznych afrodyzjaków cieszyły się również w dawnej kuchni i medycynie jajka, zwłaszcza wróbli, bażantów, drozdów, słowików czy gajówek. Należało spożywać je na miękko, przypomina o tym Laurent Joubert (1529-1583), medyk z Montpellier. Do zestawu mięs, zaproponowanych wcześniej przez Rufusa, szesnastowieczni lekarze dorzucają coraz częściej mięso z  dobrego, młodego kapłona oraz młodą baraninę.

Na koniec wymieńmy jeszcze przyprawy, które są często cytowane przez dawnych medyków jako afrodyzjaki. Należą do nich, wspominana sól, pieprz, anyż, kolendra, nasiona orchidei czerwonej, imbir w cukrze, migdały, orzeszki piniowe, kasztany, rodzynki, goździki, cynamon oraz ziarna lnu. Te ostatnie, sproszkowane i połączone z pieprzem oraz miodem powinny być podawane jako ciasta. Z zasady powinny one w pierwszej kolejności pomagać na kaszel, ale jeśli zje się ich nazbyt wiele, to zdecydowanie zachęcają do  czynów lubieżnych i rozpusty .

Afrodyzjakowe mirabila

Nadmieńmy, iż starodruki zawierają też niekiedy kurioza. Przykładem jednego z nich może być potrawa z nerek scynku aptekarskiego (inaczej śliga aptekarska lub ryba piaskowa). Wierzono, że jedna dragma mięsa z nerek tej jaszczurki, odpowiednio zagotowana i przygotowana w formie koktajlu, wywoływała u człowieka prawie zwierzęce chucie. To samo mięso przygotowane z wywarem z soczewicy (zimna i wilgotna) oraz osłodzonym miodem lub po prostu z czystą wodą i z nasionami sałaty (zimna i wilgotna) gasiło natomiast wszelki apetyt na miłosne dokazywania. Niekiedy szczególnie zalecano wykorzystać ryjek jaszczurki i łapki, które serwowano z białym winem. Miłosne harce były wtedy gwarantowane!

x x x

W dawnej medycynie, aby wyleczyć każdą chorobę stosowano zasadę contraria contrariis. Jeśli więc miłosne zapędy wzniecały i potęgowały pokarmy o właściwościach rozgrzewających oraz te, które kojarzyły się z atrybutami bóstw patronującymi miłości, skutecznym lekarstwem na nią stawały się wszystkie produkty, które miały właściwości „zimne i wilgotne”. Do nich należały: szczypiorek, cykoria sałatowa, sałata, mięta, melon, wiśnie, śliwki, gruszki czy nawet ziarna nenufaru. Jeśli jedzenie i picie sprzyjało igraszkom Wenus, to brak jedzenia i picia powinien skutecznie „zadusić Kupidyna”. Zalecanym remedium na miłość była więc całkowita abstynencja w myśl reguły, że „miłość nigdy nie zamieszka w pustym brzuchu”. Najlepszą dietą antymiłosną jest, jak podkreślają zgodnie wszyscy medycy, oddanie się studiowaniu, wojowaniu, polowaniu bądź poświęcenie się ognisku domowemu. Kupidyn nigdy, jak powiadają poeci, nie pokonał Pallas Ateny, Diany ani Westy. Ci więc, którzy zawierzą się tym trzem boginiom, nie będą nigdy poddani na żadne pokusy Amora.

Magdalena Koźluk