Przeżyć w dyktaturze

20-02-2017

Ostatnie lata wręcz obfitowały w rocznice historyczne. Rok 2014 upamiętniał zarówno wybuch I wojny światowej, jak i wydarzenia, które przed dwudziestu pięciu laty zmieniły oblicze Europy. Upadek komunizmu oraz rozpad bloku wschodniego na przełomie lat 1989/1990 doprowadziły w wielu krajach, w tym Polsce i NRD, do przemian ustrojowo-politycznych przynoszących zwrot ku demokracji oraz schyłek ancien régime’u.

Roland Jahn, były opozycjonista, działacz na rzecz praw obywatelskich i dziennikarz; sprawujący już po raz drugi funkcję Pełnomocnika Federalnego do spraw Materiałów Państwowej Służby Bezpieczeństwa NRD (BStU)

Roland Jahn, były opozycjonista, działacz na rzecz praw obywatelskich i dziennikarz; sprawujący już po raz drugi funkcję Pełnomocnika Federalnego do spraw Materiałów Państwowej Służby Bezpieczeństwa NRD (BStU)

Fot. RBB, BStU


Z kolei w 2015 r. świętowano w RFN okrągły jubileusz zjednoczenia dwóch niemieckich republik, które nie tylko położyło kres dwupaństwowości, lecz przyśpieszyło zakończenie epoki zimnej wojny. Ta doniosła rocznica skłoniła społeczeństwo Republiki Federalnej Niemiec do refleksji i spowodowała, że obok wspomnień związanych ze zmierzchem drugiej niemieckiej dyktatury w dyskusjach pojawiły się krytyczne oceny bilansu minionego ćwierćwiecza, w tym pytania o istniejące podziały czy wciąż aktualną kwestię wyrównywania standardu życia w obydwu częściach Niemiec.

Czytając komentarze prasowe bądź przysłuchując się dyskusjom prowadzonym w roku jubileuszowym nad Renem i Szprewą uwagę przykuwały przede wszystkim polityczno-społeczna ocena lat 1990–2015, pytania o ambiwalencję pojęcia Wende, spuściznę i ideały owego annus mirabilis , a także jego znaczenie w odniesieniu do ekonomicznej strony zjednoczenia. Na obiecywane przez Helmuta Kohla kwitnące krajobrazy , mające pojawić się na obszarze byłej NRD, przestano już liczyć, za to częściej padały pytania o rzeczywistą kondycję współczesnych Niemiec i bilans zjednoczenia, które miało zintegrować dwa diametralnie różne społeczeństwa: Wessis i Ossis. O tych ostatnich powiedziano i napisano w ostatnich latach wiele, na szczęście opowiadanie o przeszłości to nie tylko domena historyków.

Przekonać się o tym można dzięki wyjątkowej książce pióra Rolanda Jahna – byłego działacza opozycji demokratycznej, więźnia politycznego przymusowo wydalonego do RFN, uznanego dziennikarza, zaś od roku 2011 sprawującego urząd Pełnomocnika Federalnego do spraw Materiałów Państwowej Służby Bezpieczeństwa NRD (BStU). Nosi ona tytuł My konformiści. Przeżyć w NRD . Dwa lata po premierze w Niemczech w ręce polskich czytelników trafia tom wspomnieniowy (przekład Grażyna Prawda), który prezentuje nietuzinkową perspektywę świadka historii przywołującego pamięcią okres spędzony w warunkach realnie istniejącego socjalizmu . Na kanwie własnej biografii opisuje on rozmaite oblicza wschodnioniemieckiego reżimu, pokazując przy tym odmienne spojrzenie na toczony nieprzerwanie od przełomu lat 1989/1990 spór o NRD. Jahn przede wszystkim nie redukuje przeszłości tego państwa do podziału na sprawców i ofiary reżimu, nie odnosi się wyłącznie do uwikłań we współpracę ze służbą bezpieczeństwa (Stasi), nie formułuje także oskarżeń wobec byłych tajnych współpracowników, lecz zajmuje się pomijanymi częstokroć w dyskursie reminiscencjami dnia codziennego, czym trafia w czuły punkt pozjednoczeniowego rozliczenia z drugą niemiecką dyktaturą.

W RFN publikacja Wir Angepassten. Überleben in der DDR (Pieper Verlag, 2014) wzbudziła olbrzymie zainteresowanie nie tylko ze względu na prominentną osobę autora, lecz także z powodu odmiennej formy narracji historii, w której ani na pierwszym, ani nawet drugim planie nie występują stereotypowe osądy. Autor już we wstępie wyjaśnia zamysł publikacji: opowiedzenie o Niemieckiej Republice Demokratycznej może być szansą. Tak wiele niewypowiedzianego skrywa się w przeszłości . Wątek ten uczyni motywem przewodnim tomu, ilustrującym jego stacje życiowe z okresu 1953–1983. W ten sposób chce zachęcić do intensywniejszych rozmów o życiu w NRD, do sięgnięcia po wspomnienia i wymiany doświadczeń na  równych prawach . Celem Jahna jest z jednej strony otwarte podzielenie się przeżyciami z nie pozbawionej dramaturgii biografii, z drugiej zaś wskazanie drogi do innej formy uporania się z dawną rzeczywistością: Myślę, że po opowiedzeniu sobie tych wszystkich historii może nam być łatwiej żyć razem . […] Zbyt mało opowiedzieliśmy dotąd o tym, jak się żyło w NRD. Zbyt mało zajmowaliśmy się szczegółami życia codziennego. Może uda nam się otworzyć na historie, które tak głęboko w nas tkwią .

Proponowany przez Jahna sposób opowiadania przeszłości może przyczynić się do jej przezwyciężenia, lecz do spełnienia pozostaje warunek odwołania się do indywidualnej odpowiedzialności. Jest to o tyle trudne, że wymaga (częstokroć niewygodnej) autorefleksji i udzielenia odpowiedzi na pytanie: jaki był mój udział w dyktaturze? Autor opowiada na to pytanie przekonująco i rzeczowo, dokonuje krytycznej (samo)oceny i  w przystępny sposób dzieli się wspomnieniami o roli jednostki w ancien régime. W swojej narracji nie zapomina o własnej niepewności w podejmowaniu decyzji, mnożących się dylematach czy stosowanych strategiach umożliwiających przetrwanie w brutalnym systemie represji. Opisując reżim NRD przytacza liczne epizody zarówno z własnej biografii, jak i historie rodziny oraz przyjaciół – zwykłych ludziach żyjących w totalitarnej codzienności i doskonalących sztukę balansowania na pograniczu dostosowania się i stawiania oporu.

Niezwykle interesujące dla polskiego odbiorcy będą liczne przykłady nagminnego lawirowania, czyli poznanie całej palety ambiwalentnych zachowań wschodnioniemieckiej społeczności. Jahn wyjaśnia wyzwania, z jakimi należało się zmierzyć na co dzień, uświadamiając przy tym fakt, że od decyzji osób przebywających w przestrzeni publicznej (szkoła, studia, zakład pracy) zależał ich los w państwie SED. Warte poznania są szczególnie opisy sztuki warunkującej tytułowe przeżycie, a także zależności i konsekwencje powodujące wejście do systemu lub odmówienie uczestnictwa . Poznanie tej faktografii pozwala zrozumieć konstatację autora: nie należy wyciągać pochopnych wniosków a raczej prowadzić otwartą rozmowę. Bo nie ma ogólnie obowiązującej miary dla określenia ‘właściwej’ postawy w dyktaturze .

Okładka książki My konformiści. Przeżyć w NRD, Wydawnictwo Akademickie DIALOG, Warszawa 2016; jej niemieckojęzyczna wersja okrzyknięta została nad Reną i Szprewą bestsellerem

Okładka książki My konformiści. Przeżyć w NRD, Wydawnictwo Akademickie DIALOG, Warszawa 2016; jej niemieckojęzyczna wersja okrzyknięta została nad Reną i Szprewą bestsellerem

Swoją książką Jahn uderza w istniejący od zjednoczenia Niemiec, stereotypowy podział mieszkańców byłej NRD na sprawców, ofiary i biernych uczestników. Świadomie nadaje publikacji prowokujący tytuł, za pomocą którego nakreśla bardziej realistyczny obraz codzienności w państwie SED, rzucając przy tym nowe światło na fenomen dostosowania się w warunkach dyktatury. Podzielona na jedenaście rozdziałów opowieść ma przekonać, że zrozumienie dawnych Niemiec Wschodnich nie powinno polegać na spekulacjach czy też szufladkowaniu, przekłamuje to bowiem prawdziwy obraz społeczeństwa, gdzie większość potrafiła: Przesmyknąć się. Co innego mówić, co innego myśleć. Wymyślać strategie i taktyki, by spełniać to, co wymagane, jednocześnie pozostając sobie wiernym. System funkcjonował, choć wiele osób mu się sprzeciwiało .

Polski czytelnik, któremu nieznana jest biografia Rolanda Jahna, powinien zwrócić uwagę na fakt, iż stawia on siebie w jednym szeregu z tymi, którzy szli na kompromis, chcieli przystosować się i byli konformistami: Konformizm to postawa […] wielowymiarowa, nieustannie poddawana próbie oceny kosztów i korzyści wypływających z sytuacji, kiedy się dopasowujemy albo wyrażamy sprzeciw. W moim życiu w NRD ciągle tego doświadczałem. Ja także poruszałem się w ramach wyznaczonych przez państwo SED . Stwierdzenie to może być dużym zaskoczeniem, tym bardziej, że doświadczenia autora z reżimem NRD (m.in. działalność opozycyjna, inwigilacja Stasi, eksmatrykulacja, pobyt w więzieniu, pozbawienie obywatelstwa, przymusowy wyjazd do RFN, prześladowanie rodziny) pozwalają mu jednoznacznie identyfikować się z ofiarami systemu. Jednak Jahn nie stawia nikogo pod pręgierzem i nie przedstawia siebie wyłącznie jako rebelianta. Jako osoba stojąca na czele BStU na pierwszy plan wysuwa pojednanie, uważa bowiem, że w debacie o stosunek do przeszłości należy ostrożnie formułować zarzuty i w razie potrzeby odwoływać się do tajnych akt, zwłaszcza, że zarządzany przez niego urząd jest wzorem do naśladowania w licznych krajach (nie tylko europejskich) i współtworzy proces oceny reżimu SED umożliwiając wszechstronne rozliczenie się z przeszłością, zaś jednym z jego głównych zadań jest właśnie praca na rzecz zrozumienia dyktatury .

Podczas lektury w wielu miejscach czytelnik znajdzie potwierdzenie, że Jahn swoją misję traktuje poważnie. Jego ocena postępowania obywateli państwa robotników i chłopów jest wyważona, refleksje mają łagodny, pozbawiony moralizatorstwa ton, co przekonuje, że zamierzeniem autora mającego bogatą przeszłość dysydencką była chęć opowiedzenia o doświadczeniach z dyktaturą, życiowych dylematach oraz powodach koegzystencji z reżimem: Jedno jest pewne – słowo konformizm nie kojarzy się dobrze. Wywołuje reakcję obronną. […] Nikt nie chce być konformistą. A mimo to właśnie nimi byliśmy. I nadal jesteśmy. Tak wtedy, jak i dziś . Autor nie potępia powszechnie praktykowanego dostosowania się , zachęca do znalezienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego NRD trwała tak długo? Jaka była cena decyzji każdego z nas? Czemu większość godziła się na tak intensywną ingerencję państwa, a tylko nieliczni wyrażali otwarty sprzeciw? Namawia jednocześnie do przełamania istniejących stereotypów i podziałów, których nie brakuje w pozjednoczeniowym społeczeństwie niemieckim, a ponadto uświadamia pokoleniom nie mającym doświadczeń z komunistyczną dyktaturą, skąd w wielu przypadkach bierze się swoista niechęć do dyskusji o latach 1949–1989 i w jaki sposób można do niej zachęcić.

Polskiemu odbiorcy warto polecić omawianą publikację z kilku względów. Nie tylko dlatego, że oferuje ona sposobność zyskania wiedzy na temat mechanizmów reżimu made in DDR oraz specyfiki społeczeństwa, na którym z całą bezwzględnością przeprowadzano eksperyment pod nazwą realny socjalizm , zaszczepiając mu neurozę na wszelkie odstępstwa. Dużą zaletą książki jest przystępność zawartych w niej treści, ilustrujących czym była dyktatura od podstaw, jak żyło się w poczuciu bezsilności, w jakich warunkach decydowano się na protest, co oznaczało pytanie zostać czy wyjechać z kraju, dlaczego przełamywano strach i rezygnowano z biernej postawy. Wprawdzie Roland Jahn buduje swoją narrację posiłkując się licznymi cytatami oraz odwołuje się do przeżyć i doświadczeń przyjaciół i bliskich, lecz poprzez to wzmacnia jeszcze autentyczność przekazu i powoduje, że w opisywanych wydarzeniach jednostki wrodzone w komunizm powinny znaleźć nawiązania do własnych doświadczeń. Na pochwałę zasługuje też struktura tomu, ma on przekonywujący koncept, zaś chronologii wydarzeń towarzyszą odniesienia do historii najnowszej, co powoduje, że polityczne i społeczne konteksty pozostają czytelne. I najważniejsze: Jahn nie poucza, nie dyktuje sposobów obchodzenia się z przeszłością, krytykując NRD nie potępia żyjących w niej osób, wręcz ostrzega przez ogólnymi ocenami, zachęcając zarazem do zajęcia się kwestią indywidualnej odpowiedzialności i przyznania się do własnej biografi i.

Autor w swojej argumentacji powołuje się na pisarza, psychologa i działacza na rzecz praw obywatelskich Jürgena Fuchsa (1950–1999), który większość swojego życia poświęcił walce z dyktaturą SED w literacki sposób opisując, co z ludźmi jest w stanie zrobić reżim. Czynił to jednak w sposób bardziej radykalny: był zwolennikiem całkowitej transparencji w nazywaniu krzywd po imieniu oraz zawsze gotów do mówienia o rzeczach niewygodnych. Był głęboko przekonany o tym, że świadomość naszego postępowania w przeszłości może stać się dla nas życiową siłą w przyszłości . Jahn dedykując przyjacielowi swoją książkę zapewnił mu w swoich wspomnieniach miejsce szczególne – nie tylko wielokrotnie nawiązuje do utworów Fuchsa (jedna z jego publikacji została błędnie przetłumaczona jako Protokoły ze śledztwa ; powinno być Protokoły przesłuchań , bowiem tak brzmiał tytuł wydanej w polskim drugim obiegu pozycji Vernehmungsprotokolle), lecz także czerpie z nich inspiracje i siłę podczas pobytu w więzieniu. Ponadto zaznacza, że walka z systemem i konfrontacja z organami władzy miała różne, niekiedy tragiczne konsekwencje. On sam został pobawiony obywatelstwa (Stasi wrzuca go do pociągu jadącego do Bawarii, zmuszając do opuszczenia NRD), z kolei Jürgen Fuchs umiera w wieku zaledwie 48 lat na rzadki typ białaczki (w cieniu podejrzeń o promieniotwórczym naświetlaniu), a Matthias Domaschk – przyjaciel autora z lat młodzieńczych, w niewyjaśnionych po dziś okolicznościach, zatrzymanie i przesłuchanie przez bezpiekę przypłacił śmiercią: do aresztu Stasi trafił zdrowy młody mężczyzna w wieku dwudziestu trzech lat, a opuścił go martwy .

Przedstawione w tomie historię uczą, wzruszają, szokują i zmuszają do refleksji i to także nad czasami współczesnymi. Nie przez przypadek wspomnienia szefa BStU stały się w Niemczech bestsellerem, znajdując uznanie przede wszystkim tych osób, które do tej pory unikały ponownego zmierzenia się z przeszłością bądź nie widziały potrzeby do rozmowy o swoim życiu w NRD. A jak będzie w Polsce? Jak wyglądają nasze doświadczenia i historie? Książka Jahna jest w mojej opinii ważnym przyczynkiem do dyskusji nad wciąż niezamkniętym rozdziałem historii najnowszej. Ponad ćwierć wieku od upadku komunizmu nie tylko w zjednoczonej RFN istnieje swoisty deficyt wiedzy historycznej, zaś publikacja ta w niezwykle przystępny sposób uświadamia skalę ingerencji państwa w życie prywatne, przypominając jednocześnie o niszczeniu biografii czy łamaniu praw człowieka w systemach totalitarnych. Na otwartej rozmowie my też możemy dużo zyskać.


Ernest Kuczyński