Edukacja na zsyłce

01-10-2018

Syberyjska zsyłka powszechnie kojarzy się w Polsce z różnorodnym cierpieniem; z wyniszczającą pracą przymusową, z dokuczliwym klimatem, prymitywnymi warunkami wegetacji, z głodem, chorobami, ciągłą niepewnością jutra, z tęsknotą za Ojczyzną, z przedwczesną śmiercią... Codzienne, dramatyczne zmagania zesłańców o fizyczne przetrwanie powodowały, że inne ważne sprawy i potrzeby życiowe schodziły na dalszy plan. Dorosłych zajmowało bowiem niemal wyłącznie to, aby zapewnić rodzinie choćby minimum środków niezbędnych do egzystencji.


Jeśli uwzględnić, że w latach II wojny światowej celem zsyłki obywateli polskich w odległe regiony ZSRR była – oprócz wykorzystania ich jako taniej siły roboczej – także rusyfikacja i sowietyzacja, zwłaszcza najmłodszego pokolenia, to wyjątkowego znaczenia nabierało danie odporu takim działaniom – dbałość o zachowanie ojczystego języka, tradycji i kultury, trwanie przy wierze, pielęgnowanie i umacnianie patriotyzmu. Osobom dojrzałym, świadomym skutków propagandowego oddziaływania Sowietów na polskich zesłańców, łatwiej było opierać się i nie ulegać takim zabiegom. Natomiast najmłodsi zesłańcy, których przez większość dnia w zasadzie pozostawiano samych sobie, narażeni byli na wchłanianie tego, co różnymi sposobami sączyła radziecka propaganda. Najważniejszą instytucją, która realizowała program komunistycznego wychowywania dzieci, była szkoła radziecka.

Dla Polaków zetknięcie się z nią stało się bezpośrednim następstwem wydarzeń roku 1939. Po inwazji III Rzeszy na Polskę, również Armia Czerwona przyłączyła się niebawem (17 września) do hitlerowskiej agresji. Ten jej cios, zadany nożem w plecy walczących Polaków, skutkował zagarnięciem przez imperium Józefa Stalina wschodnich ziem Rzeczypospolitej. Odtąd wszystkie dziedziny życia na zaanektowanym terytorium poddane zostały unifikacji i radykalnym przekształceniom na modłę bolszewicką. W szczególny sposób dotknęło to oświatę. Opóźnione przez wojnę rozpoczęcie nowego roku szkolnego 1939/1940, odbyło się w zasadzie na podstawie dotychczasowych polskich programów i podręczników, ale okupacyjne władze od razu usunęły z planów lekcji nauczanie religii oraz historii, ustroju i geografii Polski, a także łaciny i greki. Ponadto nie pozwoliły na wznowienie pracy przez placówki szkolne prowadzone przez kościoły i zakony. Na wszystkich poziomach kształcenia ustanowiły bezpłatne nauczanie, świeckość i koedukację.

Stanowiska kierownicze obsadziły zaufanymi osobami, zaś kadrę nauczycielską oczyściły z osób, które nie akceptowały nowego porządku. Placówki z polskim językiem nauczania stały się radzieckimi szkołami dla polskiej mniejszości narodowej. Od II półrocza zostały one gruntownie zreorganizowane według ustawodawstwa ZSRR – przeszły 15 stycznia na nauczanie według radzieckich planów i programów. Ale nie dostarczono im wtedy nowych podręczników w języku polskim. Te przyszło dopiero tłumaczyć z rosyjskiego oraz przygotować oryginalne (elementarz, gramatyka, czytanki i wypisy z literatury polskiej). Do końca 1940 r. zapewniono szkołom z polskim językiem nauczania czterdzieści osiem tytułów, a do chwili inwazji III Rzeszy na ZSRR – jeszcze około dwadzieścia dalszych zaplanowanych podręczników i programów (nowych i wznowionych).

Okazało się, że znacznej części uczniów-Polaków nie dane było do tego czasu wytrwać w radzieckiej szkole. Oto bowiem podczas szeroko zakrojonych akcji represyjnych wobec najgroźniejszych – według nowych władz – grup mieszkańców zaanektowanego terytorium Rzeczypospolitej wywieziono w głąb ZSRR w trybie przymusowym 320-330 tys. osób (w lutym, kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz w maju-czerwcu roku następnego). Znalezienie się osób dorosłych na listach deportacyjnych oznaczało wywózkę całej rodziny, czyli także dzieci. Oprawcy z NKWD zjawiali się po swoje ofiary nocą – wyrywali je ze snu, zabierali z domów i wywozili w odległe, zupełnie obce środowiska, przerywając im dotychczasową pracę lub edukację. Dla uczniów było to praktycznie równoznaczne z utratą całego roku szkolnego.

Tytułowa strona monografii – skan

Okładka monografii - skan

Deportowanych rozmieszczono w oddalonych od większych skupisk ludzkich specjalnych osadach lub w kazachskich kołchozach, gdzie zmuszano ich do ciężkiej pracy fizycznej przy wyrębie lasu, w kopalniach, w rolnictwie. Pod nadzorem funkcjonariuszy aparatu represji wegetowali tam w dramatycznie trudnych warunkach, w prymitywnych pomieszczeniach, bez opieki medycznej, kiepsko żywieni i bardzo nisko opłacani.

Zesłańcze dzieci w wieku szkolnym były formalnie objęte obowiązkiem nauczania. Jeśli więc istniały w rejonie ich osiedlenia szkoły rosyjskie lub kazachskie, powinny tam podjąć naukę. Ale dla rodziców i ich potomstwa ważniejsze niż edukacja szkolna okazywało się podejmowanie przez potencjalnych uczniów rozmaitych zajęć zarobkowych, opieka nad młodszym rodzeństwem, handel wymienny, poszukiwanie pożywienia i opału. Dodać też należy, że patriotycznie nastawieni Polacy nie chcieli uczęszczać do obcej im szkoły, w której wyśmiewano ich Ojczyznę, gdzie walczono z religijnością uczniów, indoktrynowano w duchu komunistycznym, szydzono z powodu kiepskiej (żadnej) znajomości rosyjskiego. Ponadto w okresie jesienno-zimowym wiele dzieci nie miało odpowiedniego obuwia i odzieży, co uniemożliwiało im pójście do szkoły. Równocześnie powszechnie odczuwano bardzo dotkliwy brak dostępu do książek w języku ojczystym. Wszystko to skutkowało narastaniem roczników młodych analfabetów. Nie zapobiegły temu próby indywidualnego nauczania w gronie rodzinnym z wykorzystaniem, np. polskich modlitewników. W sumie kompromitowało to władze radzieckie, które nie zorganizowały na zsyłce żadnej szkoły (czy choćby klasy) z polskich językiem wykładowym, które nie zapewniły nauczania go nawet jako obcego, które nie były w stanie zagwarantować Polakom konstytucyjnego prawa obywateli do nauki w ich języku ojczystym.

W tej sytuacji zbawienna okazała się normalizacja stosunków polsko-radzieckich, którą zapoczątkował układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r. Utworzenie Ambasady RP w ZSRR, a następnie sieci jej terenowych placówek, przyjęli zesłańcy jako zapowiedź odmiany swego dramatycznego położenia. Tak też i zaczęło się dziać. Ale żywiołowe, masowe ich przemieszczenia po  amnestii utrudniały organizowanie akcji pomocy. Natomiast w odniesieniu do edukacyjnych potrzeb dzieci, nadzieje na utworzenie struktur polskiego szkolnictwa (pod warunkiem zgody na to władz radzieckich) okazały się zbyt optymistyczne. W warunkach wojny, na obcym terytorium, przy nikłym rozeznaniu co do liczby oraz rozmieszczenia zarówno uczniów, jak i nauczycieli, przy braku programów nauczania i podręczników – tworzone wtedy pod szyldem Ambasady RP placówki nauczania okazywały się zaledwie marną namiastką polskich szkół. Brakowało im niemalże wszystkiego: bazy lokalowej, wyposażenia, pomocy naukowych, wykwalifikowanych kadr, środków finansowych, zeszytów, przyborów do pisania, itd. Stały się raczej punktami dożywiania dzieci z nauczaniem głównie podstaw języka polskiego, historii, rachunków i religii. Ale miały dla skupisk zesłańczych ogromne znaczenie moralne – oznaczały coś wyjątkowo ważnego i wytęsknionego: powrót polskości i wzmocnienie nadwątlonej wiary w odmianę losu. Placówki te ( zespoły szkolne) pracowały na podstawie wytycznych oświatowych, opublikowanych na łamach Polski. Tygodnika Polaków w ZSSR , organu prasowego Ambasady RP. Zupełny brak podręczników szkolnych próbowano zastąpić drukowaniem w odcinkach na szpaltach tej właśnie gazety Elementarza Mariana Falskiego oraz fragmentów spuścizny klasyków polskiej prozy i poezji – w stałym patriotycznego cyklu: Skarbnica literatury polskiej .

Tymczasem, w atmosferze narastania coraz ostrzejszego napięcia politycznego w stosunkach między rządami ZSRR i Polski, Kreml poinformował w lipcu 1942 r. o wycofaniu zgody na dalsze istnienie delegatur Ambasady RP. Ich pracowników oskarżył o wrogą wobec ZSRR działalność i zajmowanie się pracą wywiadowczą. Nastąpiły aresztowania i likwidacja delegatur. Akcja opiekuńcza i oświatowa wśród obywateli polskich na zsyłce bardzo wyraźnie osłabła.

Wobec tego, że Ambasada RP nie zdołała zapewnić ani podręczników, ani programów nauczania w języku polskim – edukacja dzieci zesłańców miała w rzeczywistości charakter improwizowany. Nawet na szczeblu szkoły początkowej nie wszystkie dzieci zostały nią objęte.

A sytuacja ta niebawem jeszcze się pogorszyła. Oto bowiem w styczniu 1943 r. władze radzieckie ponownie narzuciły zesłańcom – obywatelom polskim – obywatelstwo ZSRR. Wraz z tym nakazały one swojej administracji terenowej przejęcie wszystkich polskich placówek charytatywnych, w tym oświatowych i opiekuńczo-wychowawczych, podległych dotychczas Ambasadzie RP. W trybie przymusowym podporządkowano je odpowiednim resortom radzieckim, czyli przeszly też na ich utrzymanie. Jednocześnie obowiązkowo wprowadzono w nich język rosyjski.

Wszystko to działo się w czasie, kiedy Stalin zdecydował się realizować już nowy kurs w sprawach polskich. Mimo utrzymywania jeszcze oficjalnych stosunków dyplomatycznych z rządem RP na uchodźstwie, poufnie prowadził on rozmowy z polskimi komunistami w Związku Radzieckim. Świadectwem tego było, np. ukazanie się w Moskwie 1 marca 1943 r. nowego tygodnika polskojęzycznego pt. Wolna Polska – organu Związku Patriotów Polskich w ZSRR (choć taka organizacja jeszcze nie powstała!). Ujawnienie przez III Rzeszę masowych grobów jeńców polskich w Lesie Katyńskim i reakcja władz polskich na to sensacyjne wydarzenie stały się pretekstem dla Stalina (współsprawcy mordu na tych jeńcach) do zerwania 25 kwietnia 1943 r. stosunków z rządem gen. Władysława Sikorskiego. Odtąd wyraźnie przyspieszyło tempo tworzenia w ZSRR nowych faktów w sprawie polskiej z udziałem komunistów: zapadła decyzja o formowaniu Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki oraz zorganizowano jazd w Moskwie zjazd (9-10 czerwca 1943 r.), który powołał do życia Związek Patriotów Polskich w ZSRR. Przewodniczącą ZPP została Wanda Wasilewska. Ten nowy byt polityczny oficjalnie zapowiedział, m.in., walkę o Polskę demokratyczną, urzeczywistniającą władzę ludu i sprawiedliwość społeczną, o Polskę, która będzie połączona sojuszem ze Związkiem Radzieckim, o Polskę bez ziem wschodnich, zamieszkanych przez Ukraińców, Białorusinów i Litwinów.

 Kartka jednego z podręczników szkolnych dla dzieci polskich zesłańców w ZSRR – skan

Kartka jednego z podręczników szkolnych dla dzieci polskich zesłańców w ZSRR – skan

Zjazd ZPP podjął też szczegółowo problem organizacji (we współpracy ze stroną radziecką) sieci szkolnictwa dla dzieci polskich zesłańców. Było to zobowiązanie pilne i ogromnej wagi społeczno-politycznej. Dlatego już 30 czerwca 1943 r. Rada Komisarzy Ludowych ZSRR utworzyła Komitet do spraw Dzieci Polskich w ZSRR przy resorcie oświaty Federacji Rosyjskiej ( Kompoldiet). Stał się on swego rodzaju miniaturowym ministerstwem edukacji dla dzieci zesłańców, w składzie którego znaleźli się także przedstawiciele ZPP. Jego zadaniem było prowadzenie i koordynacja całokształtu spraw, które dotyczyły: opieki nad dzieckiem przedszkolnym, kształcenia i wychowania dzieci i młodzieży polskiej oraz oświaty pozaszkolnej w ZSRR.

Do pierwszoplanowych przedsięwzięć tej nowej instytucji należały: przygotowanie rejestru placówek oświatowych i opiekuńczo-wychowawczych dla polskich dzieci, utworzonych jeszcze w okresie istnienia Ambasady RP, oraz ich reorganizacja; sporządzenie ewidencji dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym; zapewnienie im programów nauczania i podręczników szkolnych.

Wobec tego, że do rozpoczęcia nowego roku szkolnego 1943/1944 pozostawały właściwie zaledwie dwa miesiące, należało działać jak najszybciej i najefektywniej. Szczególna odpowiedzialność ciążyła na tych, którym zlecono przygotowanie programów nauczania i podręczników. Trzeba było bowiem zadbać o to, ażeby oprócz odpowiednich treści merytorycznych zawierały one również te ustalenia ideowopolityczne, które zapisane zostały w dokumentach programowych ZPP, a służyć miały wychowaniu polskich patriotów – przyszłych budowniczych wolnej, demokratycznej Polski , orędowników przyjaźni polsko-radzieckiej. Do prac nad wydawnictwami dla szkół i dzieci zesłańców zaangażowano w Moskwie polskich pedagogów, literatów i działaczy komunistycznych. Kierowała nimi dr Żanna Kormanowa. Czas pokazał, że przyjęto racjonalny (w warunkach wojny i przejściowego pobytu na obczyźnie) plan wydawniczy, gdyż przewidywał on skupienie się w pierwszej kolejności na zaspokojeniu potrzeb uczniów szkoły początkowej (klasy I-IV), stanowiących najliczniejszą grupę dzieci na zsyłce.

Zdecydowano, aby część podręczników przetłumaczyć z rosyjskiego, inne (do nauki języka ojczystego) przeredagować, wykorzystując te opublikowane w latach 1940–1941 na potrzeby szkół polskich na zaanektowanych ziemiach wschodnich RP. Wreszcie, opracować zupełnie nowe, odpowiadające nowej sytuacji (czytanki i wypisy z literatury polskiej). Sięgnięto także po część podręczników, którymi posługiwały się w okresie międzywojennym szkoły radzieckie z polskim językiem nauczania. Najszybciej (do końca roku 1943) opublikowano najpotrzebniejsze pomoce, czyli: plany godzin lekcyjnych dla klas I-VII, pierwsze programy nauczania (język polski dla klas I-VII, geografia Polski dla klas III-IV, historia ZSRR dla kl. IV) oraz zbiór zadań i ćwiczeń arytmetycznych dla klasy I. Przygotowaniu obszernego projektu programu historii Polski towarzyszyły długie debaty merytoryczno-polityczne, aż wreszcie wyszedł on z druku, ale dopiero w sierpniu 1944 r.

Priorytetowym zadaniem było także wydanie elementarza. W tym przypadku skorzystano z opracowania autorstwa Henryka Balka i Zofii Charszewskiej, opublikowanego we Lwowie w roku 1940. Nowa sytuacja polityczna wymusiła jednak jego przeredagowanie przez Stanisława Skrzeszewskiego. Podręcznikowi nadano bardziej narodowy charakter, eliminując z niego akcenty komunistyczne i radzieckie, a wprowadzając wątki i ilustracje polskie.

Kwestie ideowopolityczne odgrywały zasadniczą rolę także w przygotowaniu czytanek i wypisów z literatury polskiej. Ich wydawca dbał bowiem o to, by zaproponowane teksty wyróżniały się nie tylko walorami literacko-artystycznymi, ale także odzwierciedlały niesprawiedliwość społeczną, wyzwoleńczą walkę narodu polskiego, jego bohaterskie zmagania z wrogiem o ojczyznę i polskość (w tym z odwiecznym naporem niemieckim), ukazywały współpracę rewolucjonistów polskich i rosyjskich, wyrażały wątek braterstwa broni z ZSRR, uczyły patriotyzmu i zaangażowania w służbie na rzecz społeczeństwa i Ojczyzny.

W sumie Kompoldiet opublikował w latach 1943–1946 dziewięć planów godzin lekcyjnych i programów nauczania (w nakładzie dziesięć tysięcy egzemplarzy) oraz dziewiętnaście podręczników i dwa śpiewniki (115.100 egz.). Fundamentalne znaczenie miało przekazanie szkole dla dzieci zesłańców trzynaście tytułów przewidzianych do nauczania przedmiotów ojczystych, czyli elementarza, czytanek dla klas II-IV, podręczników gramatyki języka polskiego dla klas I-IV, geografii Polski, wypisów z literatury polskiej dla klas V-VI oraz projektu programu historii Polski. Ważne znaczenie miało ponadto wydanie śpiewników dla przedszkoli i szkół. Ale nakłady poszczególnych tytułów okazały się zbyt niskie. Zamierzenia były znacznie ambitniejsze, jednakże z różnych powodów nie udało się ich zrealizować. Przeszkodziły w tym nie tylko powszechne, wojenne kłopoty z zapewnieniem papieru i mocy poligraficznych, problemy kadrowe, ale także oczekiwanie na powrót do kraju po wyzwoleniu go spod okupacji niemieckiej, co powodowało świadome ograniczenie planów wydawniczych już w roku 1945.

Podręczniki do przedmiotów humanistycznych i przyrodniczych miały kształtować materialistyczny światopogląd, popularyzować ideologię marksistowsko-leninowską oraz przyjaźń polsko-radziecką. Ale nie przysłużyły się one komunistycznej indoktrynacji uczniów na zsyłce, gdyż w ich przypadku proces ten trwał bardzo krótko. Ponadto wyjątkowo trudno było przekonać ich do idei ustroju sprawiedliwości społecznej , gdyż jego dobrodziejstw doświadczyli bardzo boleśnie podczas sześciu dramatycznych lat pod władzą radziecką.

Jeśli uwzględnić, ile etapów edukacji szkolnej przeżyły w ZSRR dzieci polskich zesłańców w latach 1939–1946, należy docenić fakt, że to właśnie dzięki ZPP i Kompoldietowi zaistniała tam w ogóle szkoła, w której w zorganizowany, zaprogramowany sposób uczono po polsku, m.in., ojczystej historii, geografii, języka i literatury. Zapobiegło to wynarodowieniu i sowietyzacji tych dzieci. Mimo ideologicznego zabarwienia tej szkoły, jej funkcjonowanie oznaczało uratowanie przerośniętym uczniom dwóch-trzech lat edukacji i tym samym ułatwienie im następnie startu życiowego w powojennej Polsce.

Albin Głowacki


Autor monografii „Na pomoc zesłańczej edukacji. Działalność wydawnicza Komitetu do spraw Dzieci Polskich w ZSRR (1943–1946)” , jak już informowaliśmy w jednym z poprzednich wydań „Kroniki”, otrzymał za tę książkę nagrodę kwartalnika "Przegląd Wschodni” w kategorii „ Dzieła krajowe” . Na prośbę redakcji przygotował powyższy tekst dla naszego pisma, w którym w syntetyczny sposób przedstawił wyniki swych badań i ocenę edukacji szkolnej dzieci polskich zesłańców w ZSRR w latach 1943–1946. Tytuł pochodzi od redakcji.