Nie chcemy robić rewolucji

28-09-2018

Kronika rozmawia z prof. ANTONIM RÓŻALSKIM, rektorem Uniwersytetu Łódzkiego



Kończą się prace legislacyjne nad projektem nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce , która najprawdopodobniej wejdzie w życie już w nadchodzącym roku akademickim. Czego spodziewa się pan rektor po tym dokumencie, niezwykle istotnym dla całego środowiska akademickiego?


– W jakimś stopniu pierwsza połowa obecnej kadencji została zdominowana na naszym uniwersytecie przez dyskusję nad wspomnianym przez pana projektem ustawy . Kwestię tę omawialiśmy w kilku etapach. Najpierw dyskutowaliśmy projekty tej ustawy zgłoszone przez trzy zespoły ekspertów w konkursie zorganizowanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Odbywało się to w ten sposób, iż mówiący te słowa, w towarzystwie profesor Elżbiety Żądzińskiej, prorektor do spraw nauki oraz doktora Rafała Majdy, kanclerza uczelni, uczestniczyliśmy w otwartych spotkaniach, praktycznie na wszystkich wydziałach. Prezentowałem tam projekty wspomnianych trzech zespołów. Następnie odbywała się dyskusja. W moim odczuciu były to bardzo pożyteczne spotkania, ponieważ – niejako przy okazji – rozmawialiśmy o sytuacji naszego uniwersytetu, o ewentualnych działaniach, jakie powinniśmy podjąć w kontekście zmian, które nasz czekają.

Fot. Maciej Andrzejewski

Drugi etap to już dyskusja na temat projektu ministerialnego, który został zgłoszony przez wicepremiera Jarosława Gowina. Odbywała się ona w różnych gremiach, przede wszystkim podczas posiedzenia Senatu Uniwersytetu Łódzkiego, który – przypomnę – w październiku minionego roku, podjął uchwałę, kiedy została opublikowana kolejna wersja projektu ustawy. Senat uczelni krytycznie odniósł się do niektórych proponowanych zapisów w projekcie ustawy. Wydawało się wtedy, iż jest to już jej wersja ostateczna. Z satysfakcją muszę jednak odnotować, iż te krytyczne uwagi zostały w części uwzględnione przy redakcji kolejnej wersji ustawy. Potwierdził to zresztą wicepremier Gowin, który był w tym roku na posiedzeniu senatu naszego uniwersytetu.

Nowa ustawa z pewnością wejdzie niebawem w życie. Dziś, gdy o niej rozmawiamy (16 lipca – sb) jest ona już przegłosowana przez Sejm; obradował nad nią również Senat, a najbliższych dniach znów znajdzie się w Sejmie, bowiem Senat wprowadził do niej poprawki, Potem czekamy na podpis prezydenta. Jak wspomniałem już wcześniej, odnieśliśmy się do tej ustawy, ale do jej pierwszego projektu, tego który został podany do publicznej wiadomości po Kongresie Nauki Polskiej. Natomiast obecnie ten projekt jest już mocno zmieniony. Nawet w ostatnim okresie, kiedy był procedowany, samo ministerstwo zgłosiło wiele autopoprawek, które jeszcze w Senacie były wnoszone. Nie ulega wątpliwości, że nowa ustawa zmieni zasady funkcjonowania szkoły wyższej. Ma ona wzmocnić pozycję rektora, ale też nałoży na niego dużą odpowiedzialność za efekty funkcjonowania uczelni, zarówno w dziedzinie badań naukowych, kształcenia studentów, jak również a może przede wszystkim w zakresie spraw finansowych. Nowym organem, który się pojawi w szkole wyższej ma być rada uczelni. Czym ona będzie i z jakimi uprawnieniami, jaki będzie jej skład jeszcze dokładnie nie wiemy. Początkowo miała to być rada o bardzo silnej pozycji; w wielu kwestiach z mocą decyzyjną. Ze zmian, które były wprowadzone już w Sejmie i procedowane oraz dyskutowane w Senacie, wiem że ta rada pozostaje. Nie będzie miała jednak takich uprawnień, jakie pierwotnie planowano. Składać ma się nie tylko z przedstawicieli środowiska akademickiego, ale również osób z zewnątrz, które zostaną wprowadzone do uczelni.

Bardzo istotne będzie czy rzeczywiście będziemy mogli sami zdecydować o strukturze uczelni. W obecnie obowiązującej ustawie, ta struktura jest zapisana; uczelnia składa się z wydziałów. Natomiast w ustawie, która czeka na podpis prezydenta, wydziały mogą być, ale niekoniecznie. Jesteśmy już po dyskusji w gronie dziekanów i kolegium rektorskiego. Zasadniczo chcemy wydziały utrzymać. Natomiast będziemy jeszcze proponowali dodatkowe struktury, które umożliwią w większym stopniu koordynowanie badań naukowych, przed wszystkim o charakterze interdyscyplinarnym.

Dużym wyzwaniem, jakie stanie nie tylko przed Uniwersytetem Łódzkim, ale przed wszystkimi uczelniami, będzie ocena określonych dyscyplin. Nie wiemy jeszcze jakich, bo ich wykazu nie znamy, o czym wcześniej wspomniałem. Będzie to jednak wyzwanie znaczące. W konsekwencji oceny okaże się bowiem czy dana dyscyplina uzyska przynajmniej kategorię A czy B+, co będzie rzutowało na możliwości uniwersytetu, który będzie oceniany w całości poprzez cząstkowe ewaluacje poszczególnych dyscyplin. I jeśli się zdarzy, na przykład, że jakaś dyscyplina otrzyma w przyszłości kategorię B, a nie B+, wówczas nie pozwoli nam to, o ubieganie się o status uczelni badawczej w przyszłości, po następnej ewaluacji. Obecnie naszym celem jest udział w konkursie, który rozpisany zostanie w roku 2019.

Zawsze podkreślam, że uczelnią badawczą jesteśmy; natomiast, zgodnie z kryteriami formalnymi zawartymi w ustawie, musimy oczywiście o ten status zabiegać poprzez uczestnictwo we wspomnianym wcześniej konkursie. Warto dodać, iż uczelnie badawcze otrzymają dodatkowe dofinansowanie. Jeśli nie znajdziemy się ich grupie, co będzie bardzo trudne, bo – jak zapowiadał minister nauki i szkolnictwa wyższego – chodzi tu o nie więcej niż dziesięć uczelni w skali całego kraju, wówczas dogonienie ich pozostanie bardzo trudnym zadaniem.


Nie wszyscy są przekonani, co do słuszności wszystkich założeń nowej ustawy, o czym świadczą akacje protestacyjne w środowisku akademickim. Uczestniczyła w nich dotychczas zarówno część pracowników naukowych, jak i studentów niektórych uczelni w kraju, w tym również Uniwersytetu Łódzkiego. Jak pan rektor postrzega tego rodzaju działania w kontekście zapowiadanych w ustawie zmian?


– Protesty te, jeżeli chodzi o liczbę osób w nich uczestniczących, jak wiemy, miały raczej zasięg ograniczony. Spotkałem się z protestującymi na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Było tam kilkunastu studentów i chyba jeden pracownik. Nie chcę poprzez to powiedzieć, że protesty nie były ważne. Były, w tym rozumieniu, iż uświadomiły szerszym kręgom społeczeństwa problematykę związaną z wprowadzeniem nowej ustawy. Podczas protestów podnoszono kwestie, które już wcześniej mocno zaznaczyliśmy we wcześniej wspominanej uchwale senatu naszego uniwersytetu. Chodzi mi głównie o  problem autonomii uczelni, który wraz z przedstawicielami, przynajmniej niektórych innych szkól wyższych, widzieliśmy trochę inaczej, bardziej dosłownie; sami się organizujmy i sami się zarządzamy.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego rozumiał zaś tę autonomię w ten sposób, że otrzymamy wolność w zakresie tworzenia struktury szkoły wyższej i sami możemy się organizować. Jednocześnie wprowadzono nowy organ, jakim jest rada uczelni. I to niepokoiło osoby protestujące. Krytycznie odniosły się również do  potencjalnej sytuacji uczelni regionalnych, które mogą mieć problemy z utrzymaniem się, jeśli ustawa zostanie wprowadzona. Zwrócono również uwagę na pozycję humanistyki w tych relacjach. Wskazano, na przykład, iż w wykazie dyscyplin, tym, który ma obowiązywać, nie ma kulturoznawstwa. A na naszej uczelni jest już ono dyscypliną okrzepłą, z tradycjami. Ponadto, jako dyscyplina naukowa i jednocześnie kierunek studiów, praktycznie obecne jest na wszystkich klasycznych uniwersytetach.

Protesty, moim zdaniem, zwróciły więc uwagę na pewne kwestie, nieco w innym kontekście niż ten przedstawiany na uczelniach. Myślę, że znalazło to swój wyraz w poprawkach, które ministerstwo wprowadziło, no i w jakiejś części również zostało zaakceptowane już podczas pracy komisji sejmowych czy senackich.


Rozwijając tę myśl; widzi pan jakieś poważniejsze zagrożenia ze strony nowej ustawy dla funkcjonowania uczelni w sferze dydaktyki, badań naukowych, polityki kadrowej oraz dalszego rozwoju uniwersytetu?


– Raczej ich nie dostrzegam. Najistotniejszą zaś kwestią jest, jak się do nowej ustawy przygotujemy. Jaki statut uczelni opracujemy i jak to wszystko – mówiąc kolokwialnie – poukładamy. Natomiast zagrożenie widzę w sprawach finansowych. Już w tej chwili algorytm, który w poprzednim roku został wprowadzony, jest algorytmem dla nas trudnym. Dostaliśmy w tym roku mniej funduszy w porównaniu do roku 2016, bo w roku minionym otrzymaliśmy jeszcze od ministra dotację ekstra za dobre wyniki w kategoryzacji.

Dlaczego ten algorytm jest dla nas niekorzystny? Otóż on premiuje te uczelnie, które mają optymalne relacje między liczbą pracowników naukowo-dydaktycznych i dydaktycznych a liczbą studentów; jak jeden do trzynastu, czyli na jednego z wymienionej grupy pracowników przypada trzynastu słuchaczy w skali ogólnouniwersyteckiej. Niestety, my takiej relacji nie mamy. Ten współczynnik jest większy. Planu, jaki sobie założyliśmy, nie udało się zrealizować. We wrześniu na nowo chcemy powrócić do dyskusji, co do sposobu dojścia do tego współczynnika. On może wynosić nieco ponad trzynaście, ale nie może być tak, jak w tej chwili – piętnaście. W tej dziedzinie czeka nas jeszcze duży wysiłek. Sądzimy, że do przyszłego roku uda się problem rozwiązać. Zakładamy, iż w kolejnej kategoryzacji uzyskamy również dobre wyniki, czyli większość dyscyplin będzie miała kategorię A. Być może, a taką mam nadzieję, któraś z nich zdobędzie kategorię A+. Łącznie dałoby to na tyle pozytywny efekt, że nasza dotacja nie ulegałaby zmniejszeniu, a być może nawet wzrastała, o co nam szczególnie chodzi.

Jeśli nie uda nam się tego dokonać, uzyskać pozycji uniwersytetu badawczego, widzimy płynące z tego zagrożenia. Będą one wynikały, przede wszystkim, z mniejszych funduszy, jakimi będziemy dysponowali, w porównaniu do innych uczelni. Staniemy się po prostu mniej konkurencyjni. Można sobie wyobrazić, że w takiej sytuacji niektórzy pracownicy przejdą do innej szkoły wyższej, w której będą mieli lepsze możliwości prowadzenia badań i dydaktyki, nie mówiąc już o wyższych wynagrodzeniach. Również, jeśli nie będziemy mieli statusu bardzo dobrej uczelni, uczelni badawczej, należy spodziewać się, że w dłuższej perspektywie najprawdopodobniej zmniejszy się liczba kandydatów na studia.


A jakie jest zainteresowanie kształceniem uniwersyteckim tegorocznych maturzystów Łodzi i regionu i czy można już, choćby wstępnie, ocenić czym kierują się młodzi ludzie wybierając właśnie naszą uczelnię?


– Zgłosiło się bardzo dużo chętnych. Tradycyjnie już, największe zainteresowanie jest psychologią (dziesięciu kandydatów na jedno miejsce); ponadto zarządzaniem – blisko dziewięciu, filologią angielską – też blisko dziewięciu. Na wszystkie kierunki zapisało się ponad dwadzieścia tysięcy osób, na, które czeka osiem tysięcy trzysta wolnych miejsc. Nie możemy więc powiedzieć, że zainteresowanie studiami uniwersyteckimi jest małe. Natomiast, jak wspomniałem, w kontekście tych relacji – współczynnika jeden do trzynastu, musieliśmy ograniczyć limity przyjęć na niektóre wydziały, na których ten współczynnik jest najbardziej niekorzystny. Myślę tu przede wszystkim o wydziałach: Zarządzania, Nauk o Wychowaniu i Ekonomiczno-Socjologicznym, gdzie to tej pory mieliśmy kształcenie w dużych grupach słuchaczy. Było to możliwe z uwagi na specyfikę studiów. Jednakże tego rodzaju sytuacja powoduje pewien dysonans, bo z jednej strony są liczni chętni na studia, na przykład na zarządzaniu, a tam znacząco musimy ograniczyć liczbę przyjętych kandydatów, ze względu właśnie na współczynnik jeden do trzynastu.

Od paru już lat obserwujemy także duże zainteresowanie takimi kierunkami, jak logistyka (spore możliwości zatrudnienia w naszym regionie), no i już tradycyjnie: nowymi mediami, kulturą cyfrową, dziennikarstwem i komunikacją społeczną, bezpieczeństwem narodowym (kierunek uruchomiony niedawno). Wiem, że w Łódzkiem, i nie tylko, największe zapotrzebowanie jest na informatyków. Staramy się też, w miarę naszych możliwości, nie ograniczać przyjęcia na kierunki ich kształcące, przede wszystkim na Wydziale Matematyki i Informatyki oraz na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej.

Jeśli chodzi o  mapę pochodzenia kandydatów, tutaj nic nie zmienia. Dominują maturzyści wywodzący się z naszego regionu, nawet w większym stopniu niż z samej Łodzi. W mniejszym zakresie z województw sąsiadujących z Łódzkiem. Czy się to wszystko potwierdzi? Na razie mamy informacje z pierwszego etapu rekrutacji, w którym kandydaci się rejestrowali. Obecnie jesteśmy na etapie ich kwalifikowania. Wiemy, że niektórzy kandydaci zapisali się na kilka kierunków i muszą zdecydować, które z nich wybiorą. Myślę, że pod koniec lipca będziemy już wiedzieć ile osób zostało przyjętych na poszczególne kierunki, i na których z nich będziemy uruchamiać dodatkową rekrutację, bądź też, nie. W połowie sierpnia rozpoczynamy rekrutację na studia niestacjonarne.


Wraz z końcem roku akademickiego mija połowa czteroletniej kadencji obecnych władz Uniwersytetu Łódzkiego. Jak pan rektor ocenia ten okres?


– Jeśli chodzi o działania, jakie podejmowaliśmy w pierwszym okresie kadencji, ich głównym celem było wzmocnienie pozycji naukowej uczelni. Była to w jakimś stopniu kontynuacja realizacji planu rozwoju działalności naukowej uniwersytetu. Ten plan był przyjęty jeszcze podczas poprzedniej kadencji przez senat. My jednak skoncentrowaliśmy wysiłki, podjęliśmy wiele działań, które doprowadziły; dziś mogę to powiedzieć, do tego, iż mamy znacznie większą liczbę zgłaszanych wniosków o granty badawcze oraz większą liczbę uzyskanych grantów. W rezultacie tych poczynań stworzyliśmy też Centrum Nauki, które koordynuje wszystkie działania związane z aktywnością badawczą, w zakresie, nazwijmy to administracyjnym; wspomaga badawczy w przygotowywaniu wniosków i ich rozliczaniu. Podejmuje jeszcze inne działania, między innymi, kontroluje w jakimś stopniu, nadzoruje czy są zgłaszane publikacje do systemów informatycznych, aby mogły być ujęte w systemie cytowania tych prac. Organizuje spotkania informacyjne z dziekanami na temat różnych programów, które mogą być wykorzystywane przy składaniu wniosków. Ostatnio przygotowuje się też do kolejnej oceny, jaka nas czeka w roku 2021, przedkładając dziekanom informacje dotyczące aktywności publikacyjnej poszczególnych pracowników.

Dokonaliśmy również zmian w Centrum Transferu Technologii, licząc na to, iż również jego aktywność przyniesie pozytywne wyniki w przyszłości, choć pewne efekty już są. Oczywiście uniwersytet nie jest instytucją, w której sfera badawcza, zwłaszcza prace o charakterze stosowanym, użytkowym, będą priorytetowe, bo nie jesteśmy politechniką. Myślę jednak, że są wydziały: Chemii, Fizyki i Informatyki Stosowanej oraz Biologii i Ochrony Środowiska, ale nie tylko, gdzie można wykorzystać w praktyce wyniki badań, patentować je. Tutaj liczymy właśnie na Centrum Transferu Technologii.

Bardzo cieszy sukces, jakim były wyniki kategoryzacji. Osiem wydziałów uzyskało kategorię A, cztery kategorię B, co zostało dostrzeżone przez nasz resort. W końcu minionego roku otrzymaliśmy dodatkową dotację od ministra w związku z bardzo dobrym wynikiem w kategoryzacji jednostek badawczych, o czym już wcześniej mówiłem.

Jeśli chodzi o programy, które uruchomiliśmy, chciałbym choćby sygnalnie, powiedzieć o jednym z nich, a mianowicie o Studenckich Grantach Badawczych. Był to jeden z punktów naszego programu wyborczego. Chcieliśmy wzbogacić ofertę dla tych studentów, którzy są zainteresowani prowadzeniem własnych badań naukowych. Mogą oni oczywiście realizować, tak jak dotychczas, w kołach naukowych, ale również korzystając z indywidualnych grantów badawczych. Uruchomiony program od początku cieszy się wielkim zainteresowaniem. Przyznaliśmy granty osiemdziesięciu dziewięciu studentom na ponad dwieście siedemdziesiąt tysięcy złotych. Były to granty roczne. Praktycznie wszystkie zostały dobrze ocenione i rozliczone. Realizację kolejnego projektu podjęliśmy w tym roku. Wiem, że również było nim duże zainteresowanie studentów.

Uruchomiliśmy też program Zdolny uczeń świetny student . Tutaj chodziło nam o pogłębienie relacji, nawiązanie trochę innej formy kontaktów ze szkołami. Relacje te od dawna mamy, ale były one i są realizowane na wydziałach, w poszczególnych instytutach czy katedrach, gdzie uczniowie ze swoimi nauczycielami uczestniczą warsztatach, miniwykładach czy innych zajęciach. Niezależnie jednak od tego chcieliśmy zwrócić się do dobrych i bardzo dobrych uczniów, którzy ze swoimi nauczycielami mogliby przyjść na uniwersytet, uczestniczyć w zajęciach wspólnie z opiekunami. Ze strony uniwersytetu oferowaliśmy opracowanie indywidualnego programu kilkumiesięcznych spotkań. Miałyby one odbywać się w rożnych formach, uczniowie mieliby też dostęp do uniwersyteckiej biblioteki. Jestem pod wielkim wrażeniem zakończenia tego programu. Kilka tygodni temu miałem możliwość wysłuchania krótkich wystąpień podsumowujących realizację badań naukowych prowadzonych przez uczniów, pod opieką pracowników uniwersytetu. Były to naprawdę bardzo dobre, dojrzałe wystąpienia, relacjonujące tematy badawcze czy wyniki badań, które zostały podjęte na uczelni. Dziesięć uniwersyteckich wydziałów brało udział w tym przedsięwzięciu. Uczestniczyło w nim wiele łódzkich szkół, a jeszcze więcej z regionu. Bardzo wysoko tę inicjatywę oceniamy i będziemy ją kontynuowali.

Jeśli mówimy o osiągnięciach, chciałbym też wspomnieć o uzyskanych ostatnio dwóch grantach w tak zwanym programie studiów dualnych w konkursie organizowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Jeden z nich otrzymaliśmy na realizację projektu Produkcja teatralna i organizacja wydarzeń artystycznych, który będzie prowadzony przez Katedrę Dramatu i Teatru na Wydziale Filologicznym oraz drugi pod nazwą DualKosStud – studia z zakresu chemii kosmetycznej zintegrowane z przemysłem; zostanie on zrealizowany na Wydziale Chemii. Dodajmy, że studia dualne polegają na połączeniu zajęć na uniwersytecie z zajęciami praktycznymi w określonych firmach czy instytucjach.

Kontynuujemy również program Absolwent VIP , w którym na uwagę zasługuje projekt mentorski. Uczestniczący w nim absolwenci VIP biorą na kilka miesięcy pod swoje skrzydła studentów, pojedynczo bądź też parami. Pod ich opieką odbywają oni swego rodzaju praktyki w firmach lub innych miejscach pracy absolwentów VIP. Mieliśmy już pięć edycji tego projektu. Szósta jest przygotowywana na jesień. Najczęściej w każdej z nich bierze udział około trzydziestu studentów, którzy nabierają doświadczeń zawodowych pod opieką i kierunkiem swych mentorów. Uczestniczyłem już dwukrotnie w inauguracji, potem podsumowaniu kolejnej edycji projektu. Wiem, że stanowi on obopólną korzyść; nasi studenci zyskują możliwość kontaktu z osobami, które coś sobą reprezentują, coś udało im się w życiu osiągnąć. Z kolei wiem od tych osób, że dla nich kontakt z młodymi ludźmi też jest ważny, bo ich wzbogaca o nowe doświadczenia, umożliwia konfrontację wiedzy akademickiej studentów z potrzebami obecnego rynku pracy na konkretnych stanowiskach.

Chciałbym jeszcze wspomnieć, że uzyskaliśmy logo Komisji Europejskiej HR Excellence in Research, co nakłada na nas również pewne obowiązki. Po wakacjach, we wrześniu, będziemy starali się przejrzeć wszystkie dokumenty, które są z tym związane i przygotować się na wizytację komisji, które będą sprawdzały na ile to, co deklarowaliśmy, znajduje pokrycie w rzeczywistości. Chodzi, przede wszystkim, o transparentność w naszych działaniach. W tym kontekście chciałbym też powiedzieć, że jako rektor podpisałem Deklarację społecznej odpowiedzialności uczelni . Dwadzieścia trzy szkoły wyższe parafowały również taką deklarację w Warszawie jesienią minionego roku. Wiosną tego roku podpisałem też Kartę Różnorodności. W kontekście naszego uniwersytetu oznacza to, iż jest on różnorodny w tym znaczeniu, że mamy bardzo dużo studentów z zagranicy; ponad dwa tysiące na poszczególnych typach studiów. Tym samym potwierdziłem w deklaracji i karcie, że jesteśmy uczelnią otwartą, szanującą podstawowe wartości akademickie, takie jak: tolerancja, wolność badań naukowych, et cetera. Również w aspekcie różnorodności uczelni, do czego nawiązuje organizowany już po raz trzeci, Uniwersytet Różnorodny . Jego podstawowym celem jest prezentacja zagranicznych studentów naszej uczelni. Pragniemy bowiem pokazać, że jest ona na dobrej drodze do internacjonalizacji, co dziś jest szczególnie ważne.

Warto jeszcze wspomnieć o  Nagrodzie imienia Pierwszego Rektora Uniwersytetu Łódzkiego Profesora Tadeusza Kotarbińskiego za wybitną pracę naukową z zakresu nauk humanistycznych mającej wymiar ogólnopolski . Dotychczas były trzy jej edycje. Nagroda zyskuje coraz większe uznanie w kręgach humanistów i specjalistów w dziedzinie nauk społecznych. Inne uczelnie zazdroszczą nam tej inicjatywy, promującej nie tylko uniwersytet, ale również nauki szeroko pojętej humanistyki.


Jest jakaś ważna sprawa, zapowiadana podczas kampanii wyborczej, której nie udało się dotychczas załatwić, rozwiązać, ale jest na to szansa jeszcze w tej kadencji?


– Myślę, że w drugiej połowie kadencji powinniśmy większą aktywność przejawić w relacjach z otoczeniem gospodarczym, otoczeniem administracyjnym. Sądzę, że w jakimś stopniu będzie to stymulowane przez nową ustawę, która niebawem wejdzie w życie. Jak wiadomo nałoży ona obowiązek powołania rady uczelni z osobami z zewnątrz i przewiduje, między innymi, większe otwarcie i poszukiwanie większej liczby jej partnerów z otoczenia gospodarczego, otoczenia biznesowego.

W swym programie wyborczym wskazywałem potrzebę czy też zasadność powołania dużych, interdyscyplinarnych kierunków studiów. Myśmy to już w ograniczonym zakresie zrobili. Myślę tu o studiach w zakresie rewitalizacji miast, przygotowanych wspólnie z Politechniką Łódzką i ostatnio uruchomionych studiach ekomiasto. Nie podjęliśmy jednak ich w szerszym wymiarze. Myślę, że z tego powodu, iż pojawiły się nieco inne zasady, które będą obowiązywały przy tworzeniu kierunków studiów, zgodnie z postanowieniami nowej ustawy. Te studia muszą być bardziej ściśle powiązane z określoną dyscypliną. Nawet jeżeli są to studia interdyscyplinarne, musi być wskazana ich dyscyplina wiodąca. Nie mamy jeszcze, nad czym ubolewam, wykazu dyscyplin, które będą obowiązywały wraz z wejściem w życie nowej ustawy. Trochę obawialiśmy się podejmować ryzyko organizowania takich studiów, z którymi potem mógłby powstać problem ich dalszego prowadzenia.

Nie stworzyliśmy również serii wydawniczej dla studentów doktorantów. W zamyśle po to, by mieli gdzie publikować. Nie było jednak chętnych do zamieszczania w niej tekstów. Większe zainteresowanie jest bowiem w publikowaniu w pismach o dużej sile oddziaływania, o dużej wyższej randze niż w nowo utworzonym piśmie lub serii wydawniczej. Musiałby upłynąć jakiś czas, aby tę wysoką rangę uzyskać.

W programie wyborczym wspominałem też o zorganizowaniu studiów doktoranckich w kontekście międzynarodowym. Miałyby to być studia prowadzone, na przykład, przez dwie jednostki z dwóch różnych krajów przy udziale promotora i kopromotora. Takie doktoraty już się zdarzają, ale niezbyt jeszcze często. Chodzi jednak o to, by stworzyć na niektórych wydziałach taką możliwość. Nie forsowaliśmy jednak tej koncepcji, bowiem w nowej ustawie też pojawiły się zapisy nowych zasad dotyczących już nie studiów doktoranckich, lecz szkół doktorskich. Myślę, że kiedy wszystko zostanie już prawnie unormowane we wspomnianej ustawie i odpowiednich rozporządzeniach, będziemy mogli do tego pomysłu wrócić.

Zapowiadałem również w programie wyborczym stworzenie uczelnianego gimnazjum. Jak jednak wiadomo ten szczebel szkolnictwa został zlikwidowany. Natomiast muszę z przyjemnością powiedzieć, że niedawno otrzymałem list od rodziców dzieci z naszego przedszkola, które jest bardzo wysoko oceniane, z propozycją utworzenia przy uniwersytecie szkoły podstawowej. Wiem, że jest to już znacznie większe wyzwanie niż, na przykład, stworzenie liceum. Musimy się w tej kwestii rozeznać, bo to jest, między innymi, kwestia odpowiedniego budynku, kadry nauczycielskiej, subwencji dydaktycznej. Nie mówię nie, ale na pewno nie będzie to proste. Pragnę też dodać, iż prowadzimy wspólnie z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną Brytyjską Szkołę Międzynarodową (British International School of the University of Łódź), cieszącą się dużym zainteresowaniem i uznaniem dzieci pracowników firm zagranicznych w Łodzi i regionie.

Świętowana niedawno czterdziesta rocznica podpisania umowy partnerskiej między Uniwersytetem Łódzkim i Uniwersytetem Justusa Liebiga w Giessen, pierwsze tego rodzaju, wzorcowe wręcz porozumienie naszej uczelni z uczelnią zachodnią, a chyba drugie w kraju, otwierające również innym polskim szkołom wyższym drogę do europejskiego świata akademickiego, skłania do refleksji. Pierwsza z nich jaka się nasuwa, to miejsce jakie zajmuje dziś Uniwersytet Łódzki wśród uczelni Starego Kontynentu, niekiedy zaś i świata.


– Uważam, iż pozycja Uniwersytetu Łódzkiego jest ugruntowana. Mamy dobre relacje z wieloma uniwersytetami zarówno w Europie, jak i poza nią. To skutkuje tym, że odnotowujemy coraz większe zainteresowanie podejmowaniem studiów na naszej uczelni przez studentów z zagranicy. Jak już wspomniałem ich liczba w ostatnich latach rośnie. Dziś miałem przyjemność otwierać drugą szkołę letnią dla studentów z Chin, gdzie stu czterdziestu słuchaczy z sześciu uniwersytetów Kraju Środka przybyło do nas na dwa tygodnie na zajęcia z wybranych dyscyplin, ale również zajęcia wspólne z polskiej historii, sztuki, języka.

Jest też druga podobna szkoła latynoamerykańska, która w minionym tygodniu zakończyła się na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym; organizuje ją profesor Ryszard Piasecki. To, między innymi, pokazuje, że mamy dobre relacje międzynarodowe. Mamy też wiele umów, które są realizowane. Niezależnie od tego zawsze uważam, iż należy szukać nowych możliwości w dziedzinie tej współpracy, ale mogę powiedzieć, że w tym zakresie nie mamy czego się wstydzić, a umowa z Giessen jest taką umową sztandarową. Można powiedzieć, że minione czterdzieści lat jest przykładem owocnej współpracy; na różnych etapach czterdziestolecia ona przybierała różne formy. Mamy nadzieję, że będzie ona dalej tak dobrze przebiegała.


Na jakim etapie zaawansowania jest zapowiadane publicznie przez pana rektora powołanie Centrum Kultury Uniwersytetu Łódzkiego, które ma mieścić się w wyremontowanej i zmodernizowanej willi Zieglera przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie, obecnej siedzibie Łódzkiego Towarzystwa Naukowego i jakie to centrum ma spełniać funkcje, sądzę że wykraczające również poza środowisko akademickie?


– Willa Zieglera jest obiektem stanowiącym własność uniwersytecką. Natomiast za tą willą są zabudowania, które niszczeją. Zaczęliśmy więc szukać sposobów pozyskania środków na remont i modernizację tych budynków, notabene będących również własnością uniwersytecką, wraz z placem, na którym zostały postawione. Oczywiście, aby pozyskać pieniądze trzeba mieć dziś jakiś projekt dotyczący przeznaczenia wspomnianych obiektów. Biorąc pod uwagę, jakie są możliwości uzyskania środków z urzędu marszałkowskiego, w tym wypadku z unijnego programu Dziedzictwo Kulturalne i Infrastruktura Kultury , złożyliśmy odpowiedni wniosek i uzyskaliśmy dotację w wysokości miliona dwustu siedemdziesięciu jeden tysięcy złotych, właśnie na projekt przebudowy, wspomnianych wcześniej, uniwersyteckich obiektów przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, musimy jeszcze w tym przypadku, wnieść własny wkład finansowy.

Postanowiliśmy aby w tej części posesji zorganizować w przyszłości Centrum Kultury Uniwersytetu Łódzkiego. Program jego funkcjonowania byłby przygotowany i realizowany przez uczelnię, ale też w dużym stopniu we współpracy z Łódzkim Towarzystwem Naukowym.

Po wakacjach powołam zespół, który tym się zajmie. Wyobrażam sobie, że w centrum będzie prowadzona działalność kulturalna; spotkania z autorami książek, które są wydawane na uniwersytecie, ale nie tylko. Może organizowane będą też koncerty, bo powstanie odpowiednio do tego przygotowana sala. Na uniwersytecie prowadzimy różną działalność w tym zakresie. Sądzę, że cześć tej aktywności, zarówno studenckiej, jak i szerzej rozumianej, prowadzonej przez pracowników naukowych, znajdzie miejsce, w którym można będzie szerzej ją prezentować. Chodzi nam o to, by było to również miejsce promocji uczelni na zewnątrz, poprzez upowszechnianie ambitniejszej kultury.


Czy pojawiły się już realne możliwości sfinansowania budowy uczelnianego domu seniora, placówki oczekiwanej od kilku lat i jakże potrzebnej emerytowanym pracownikom uniwersytetu znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej?


– Mamy nadzieję, ale nie mamy jeszcze pewności, że zyskamy pieniądze na ten projekt. Złożyliśmy już wniosek do unijnego programu operacyjnego województwa łódzkiego, na działanie Infrastruktura opieki społecznej . Mamy oczywiście już odpowiednią lokalizację, przy ulicy Rewolucji 1905 roku, po siedzibie Katedry Neurofizjologii oraz pełną dokumentację przyszłego domu seniora. Główny budynek, który zostanie wyremontowany, będzie stanowił zaplecze logistyczne: medyczne, rehabilitacyjne. Powstanie w nim również stołówka. Natomiast za wspomnianym budynkiem zaprojektowano parterowe pawilony przewidziane dla pojedynczych osób lub małżeństw, które będą mogły tam mieszkać w małych apartamentach. W środku, między budynkiem głównym i pawilonami, utworzony zostanie teren zielony przewidziany do wypoczynku i spacerów na świeżym powietrzu.

Zaletą tego miejsca jest położenie w centrum miasta, w pobliżu, między innymi, Teatru Wielkiego, Teatru Muzycznego. Nie będzie to więc gdzieś daleko od Śródmieścia. Przypomnę, że pierwotnie planowano usytuowanie domu seniora przy ulicy Rogowskiej.

Nawiązując jeszcze do innych inwestycji. W dwuleciu obecnej kadencji, które niebawem minie, oddaliśmy nowoczesny budynek dla humanistów przy ulicy Lindleya. Wyremontowaliśmy i zmodernizowaliśmy gmach przy ulicy Uniwersyteckiej 3/5, gdzie obecnie mieści się część uczelnianej administracji. Dokonaliśmy również modernizacji starej części gmachu Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego. Z zewnątrz tego nie widać, bo to była tak zwana termomodernizacja przeprowadzana wewnątrz budynku. Nie tak dawno, tuż przed wakacjami, zakończyliśmy remont i modernizację drugiego budynku Centrum Szkoleniowo- Konferencyjnego przy ulicy Rogowskiej; pierwszy był wyremontowany wcześniej. Mamy tam blisko dziewięćdziesiąt miejsc noclegowych, które przydadzą się podczas, mam nadzieję, modernizacji głównej siedziby centrum konferencyjnego przy ulicy Kopcińskiego. Przewidujemy ją dwuetapowo, bo wiemy już w tej chwili, że nie otrzymamy jednorazowo odpowiednich pieniędzy na tę inwestycję. Mamy nadzieję dostać jeszcze w tym roku dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz rozpocząć część zaplanowanych robót. Chciałem też zaanonsować, że z końcem roku zakończymy modernizację siedziby uniwersyteckiego Muzeum Przyrodniczego w Parku Sienkiewicza przy ulicy Kilińskiego. Będzie to zupełnie już nowoczesny obiekt nie tylko muzealny, ale też multimedialne centrum edukacji przyrodniczej. W większym stopniu nastawione na edukację dzieci i młodzieży, częściowo tylko przewidziane dla studentów. Staramy się również o fundusze, tym razem w ministerstwie, na wniesienie nowego budynku dla Wydziału Nauk o Wychowaniu, przy siedzibie starego rektoratu. Mamy już dokumentację obiektu, który przede wszystkim przeznaczony będzie dla psychologów, którzy w tej chwili mają najgorsze warunki lokalowe ze wszystkich uniwersyteckich kierunków. Jeżeli otrzymamy środki z resortu nauki i szkolnictwa wyższego, jeszcze w tym roku chcielibyśmy rozpocząć roboty budowlane.


Z jakim przesłaniem chciałby pan rektor zwrócić się do całej społeczności uczelni u progu nowego roku akademickiego, pamiętając przy tym, tradycyjnie już, o słuchaczach pierwszego roku studiów rozpoczynających naukę na Uniwersytecie Łódzkim?


– Chciałbym wyrazić nadzieję, że nowa ustawa, o której tyle mówimy i o której przez dwa lata dyskutowaliśmy, w rezultacie przyniesie dobre efekty dla naszego uniwersytetu. To oczywiście zależy od nas, od naszej mądrości, od rzetelnej oceny możliwości i wspólnego podjęcia dużego wysiłku, aby sprostać wyzwaniom, które wynikają z ustawy. Tak, jak powiedziałem w swoim wystąpieniu z okazji święta uniwersytetu, nie jest moim czy naszym zamiarem robić jakąś rewolucję, bo naukę i edukację buduje się latami. Mamy wiele osiągnięć związanych choćby z decentralizacją budżetu, z innymi działaniami, które wcześniej zostały podjęte i są kontynuowane. Niemniej musimy podjąć cały szereg działań i decyzji, które pozwolą nam w tych nowych realiach ustawy pracować.

Na pewno potrzebne są też zmiany; będziemy dyskutować o strukturze uniwersytetu, z zachowaniem wydziałów. Mam nadzieję, że proponowane przez nas zmiany, po dyskusji, zyskają uznanie i akceptację naszego środowiska. Będę wdzięczny za udział w tej dyskusji, za odnoszenie się do naszych propozycji, ponieważ bardzo mi zależy, tak jak dotychczas, aby to, co proponujemy, znalazło szeroką akceptację naszego środowiska akademickiego.

Jeśli chodzi o studentów, chciałbym zapewnić ich, że w dalszym ciągu są bardzo ważnym ogniwem naszej uczelni, nawet jeżeli chcemy być uczelnią badawczą. Mówiąc, iż pragniemy być uczelnią badawczą, cały czas myślimy też o nich. Dobra nauka gwarantuje bowiem wysoki poziom nauczania, to są naczynia połączone. Będziemy nadal starać się kształcić nowocześnie, wykorzystując naszą, w znacznym stopniu modernizowaną, infrastrukturę.

Studentów pierwszego roku z radością witam, gratuluję przyjęcia do grona naszej społeczności akademickiej, stajecie się jej częścią. Liczę na to, iż będziemy się szczycili waszą obecnością, że będziecie wypełniali uczciwie obowiązki przynależne słuchaczom uniwersytetu, uczęszczali na zajęcia, w terminie je zaliczali i zdawali egzaminy. Będziecie, tak, jak wszystkie grupy naszego środowiska akademickiego, godnymi reprezentantami uczelni. Życzę wam wielu sukcesów, potwierdzenia trafności wyboru kierunku studiów, co najczęściej potwierdza się dopiero w pierwszych miesiącach nauki. Życzę też, aby okres studiów, czas spędzony na Uniwersytecie Łódzkim był także okresem dobrze, z nostalgią, kiedyś przez was wspominany.

Rozmawiał:

Stanisław Bąkowicz