Pamięci Jana Skotnickiego (1933–2013)

24-04-2015

Sali Kameralnej Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku 12 stycznia nadano imię Jana Skotnickiego który ten teatr wskrzesił w roku 1975 i przez następne sześć lat był jego dyrektorem.


Fot.: archiwum Instytutu Teatralnego

Było pięknie i wzruszająco. Sala pękała w szwach. Przybyło mnóstwo osób.  O Janku ciepło i z wielkim uznaniem mówili: Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego; Henryk Rybak, prezydent Płocka z czasów, gdy Janek reaktywował tutejszy teatr oraz liczni Jego koledzy z różnych etapów artystycznej kariery.

  Podczas uroczystości teatr wystawił fragmenty przedstawień Nie było nas, był las (sztuka o Drzymale pióra Janka) oraz Lato w Nohant Jarosława Iwaszkiewicza,  ostatniego spektaklu wyreżyserowanego przez Janka. Pokazano też film dokumentalny o Nim, zrealizowany podczas przygotowywania owego przedstawienia w roku 2010. Na okolicznościowej wystawie w pięknym foyer teatru obok plakatów ze sztuk reżyserowanych przez Niego i kostiumów z Lata w Nohant nie zabrakło osobistych rekwizytów Janka: roweru, swetra, sandałów.

  W imieniu łódzkiego Pstrąga głos zabrała Barbara Machejkowa, która powiedziała m.in.:  Jestem przedstawicielką Studenckiego Teatru Satyry "Pstrąg", w którym Janek Skotnicki zaczynał swoją przygodę z teatrem. Był rok 1954, stalinizm jeszcze szalał, gdy grupa studentów Uniwersytetu Łódzkiego powołała do życia nasz teatrzyk. Może zresztą były już trochę wyczuwalne pierwsze oznaki odwilży, bo w tym samym czasie również w innych miastach – Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i trochę później w Krakowie – pojawiły się podobne inicjatywy.

Janka Skotnickiego ukształtował przede wszystkim rodzinny dom, inteligencki, pełen kultury i muzyki. Dzięki wspaniałym rodzicom Janka ten dom stał się nieformalnym klubem młodej łódzkiej inteligencji. Drugim środowiskiem, w którym Janek dojrzewał, także artystycznie, był "Pstrąg". Janek był w grupie założycielskiej naszego teatru. Początkowo pisał trochę tekstów, był też kierownikiem literackim, ale przede wszystkim był aktorem i reżyserem. Przeszedł więc u nas wszystkie szczeble teatralnej kariery, odbył pierwsze etapy edukacji w tej dziedzinie.

Nas teatru uczyli znakomici artyści. Pierwszym reżyserem był Jerzy Antczak. Po nim trzech świetnych aktorów z zespołu Dejmka: Dobrosław Mater, Ryszard Ronczewski i Janusz Kłosiński. To oni pokazali nam, na czym mniej więcej polega praca w teatrze.

Janek początkowo był asystentem tych reżyserów, potem sam reżyserował. Początkowo satyryczne składanki i wieczory poezji. Jego spektakl "Bal" z tekstami Tuwima ("Bal w Operze") i Gałczyńskiego ("Bal u Salomona") to było coś wspaniałego.

Dużą wagę przywiązywał do piosenki. "Pstrąg" miał to szczęście, że w zespole miał tandem autorski Janusz Słowikowski – teksty i Piotr Hertel – muzyka, dostarczający cudownych piosenek, niektórych popularnych do dziś. Janek uważał, że dla piosenki dobrze skomponowanej i dobrze napisanej ważne są jeszcze nie tylko głos i interpretacja, lecz także inscenizacja. Dzięki takiemu podejściu powstawały u nas prawdziwe majstersztyki piosenkowe. A Janek to zamiłowanie przeniósł potem do swego życia zawodowego, bo - o ile wiem – w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej zajmował się interpretacją i inscenizacją piosenek.

W "Pstrągu" po składankach i wieczorach poezji przyszedł czas na większe przedsięwzięcia. Wiosną 1963 roku Janek wyreżyserował spektakl na podstawie  opowiadania włoskiego pisarza Guareschi'ego "Mały świat Don Camilla" oraz "Don Camillo i jego trzoda". U nas spektakl nazywał się "Między wójtem a plebanem". To był wielki sukces naszego teatrzyku i samego Janka. Spektakl był grany ponad sto razy przez nasz amatorski zespół. Janek nie tylko reżyserował, ale i zagrał rolę Chrystusa. Uśmiecham się, bo to, co on zrobił z tą rolą, to było coś niebywałego. Publiczność reagowała na każdy jego gest i słowo. Warto przypomnieć, że ów spektakl w pewnym sensie połączył nasze teatry. Kiedy bowiem Janek podjął ostateczną decyzję, że nie będzie dziennikarzem radiowym tylko reżyserem i kiedy został dyrektorem tutejszego Teatru im. Jerzego Szaniawskiego, przeniósł tamten spektakl na zawodową scenę w Płocku. Na premierę przyjechało wtedy kilku „pstrągów”, w tym Julian Brysz i Leszek Skrzydło, którzy kilkanaście lat wcześniej dokonali adaptacji tekstów włoskiego autora.

Pewnie wielu z nas pamięta Janka, który w swych łódzkich latach był bardzo aktywny w środowisku studenckim. Działał w Klubie ZSP przy ul. Jaracza 7, a potem w słynnym Klubie Studentów Łodzi Pod siódemkami. Przez pierwsze dwa lata był kierownikiem tego klubu i wielce wpłynął na jego bogaty program. Miał duży udział w tym, że Siódemki stały się jednym z najważniejszych i najciekawszych miejsc kultury w Łodzi. Później już jako reżyser i profesor Akademii Teatralnej w Warszawie był zapraszany jako juror Studenckich Festiwali Teatralnych. Za tę działalność odznaczono Srebrną, Złotą i Honorową Odznaką ZSP.

Uroczystość nadania Scenie Kameralnej imienia Jana Skotnickiego rozpoczęła jubileuszowy rok czterdziestolecia Teatru w Płocku.

Barbara Bielawska-Dębowska