Pisanki w Wieży Babel

21-04-2015

Choć była to już kolejna edycja Pisanek w Wieży Babel,  jak zgodnie zauważyli wszyscy jej organizatorzy oraz Elżbieta Pokora-Domańska – wielce utalentowana artystka ludowa i kultywatorka tradycji ludowych z Opoczyńskiego – od kilku lat współpracująca ze Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego, jeszcze nigdy słuchacze studium z takim zapałem nie malowali wielkanocnych jaj, pisali i oklejali je, a także w inny sposób dekorowali.

Słuchacze studium, ludzie różnych kultur i religii znakomicie się bawili przy tworzeniu pisanek

Fot.: Sławomir Rudziński

Tydzień przed Wielkim Czwartkiem, 26 marca, przez salę numer jeden studium przewinęło się ponad stu pięćdziesięciu uczestników spotkania, choć w warunkach lekcyjnych mieści się w niej siedemdziesiąt osób. Jednak przy takiej okazji nawet lekki ścisk i tłok nie mógł popsuć dobrych humorów. Zresztą słuchacze studium już chyba przyzwyczaili się do dużej liczby uczestników na wszystkich imprezach organizowanych przez tę placówkę, bo na przygotowanych przez nią koncertach ciasno jest nawet w auli Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnego UŁ, prawie dziesięciokrotnie większej niż największa klasa studium.

Kolory naszych barw narodowych na odwrót, ale i tak miło

Fot.: Aneta Romańska-Szeląg

 Mimo paskudnej aury za oknami, do sali numer jeden zawitała wiosna i świąteczna atmosfera, a wszystko za sprawą dekoracji przygotowanych przez słuchaczy z grupy numer siedem pod opieką ich nauczycielki języka polskiego Anety Romańskiej-Szeląg, pomysłodawczyni, głównej organizatorki i dobrego ducha wszystkich edycji Pisanek w Wieży Babel. Warto tu zaznaczyć, że niezwykła mozaika wielkanocnych palm, koszyczków, kwiatów, drzewek obwieszonych pisankami, króliczków, baranków i kurczaczków – to w większości przez wiele lat mozolnie gromadzona prywatna kolekcja (niekiedy powiększona o twórczość pani Anety), co roku skrzętnie pakowna w pudła i dostarczana do studium, by radować oczy słuchaczy i przekazywać im polską tradycję.

W jej najczystszym wydaniu  zaprezentowała ją, powitana gromkimi brawami, wspomniana już wcześniej artystka i animatorka kultury ludowej  z Opoczyńskiego.  Kiedy weszła do sali w bajecznie kolorowym stroju regionalnym i rozpoczęła  rozstawianie na stole misternych pisanek z kurzych, gęsich, a nawet strusich jaj i kwiecistych palmy wielkanocnych, które układała na własnoręcznie haftowanych serwetkach, w sali zrobiło się jasno od fleszy studenckich aparatów fotograficznych i telefonów komórkowych.

Wielkanocny banan

Fot.: Aneta Romańska-Szeląg

Słuchacze studium, uczestnicy programów ErasmusMobility Direct, a nawet polscy studenci Wydziału Filologicznego UŁ, odbywający praktyki pedagogiczne w studium, dekorowali wielkanocne jaja; jak kto umiał, i jak mu w duszy grało. Wiele osób starało się powtarzać tradycyjne wzory z pisanek pani Elżbiety. Najpierw precyzyjnie nanosili wosk, rozgrzanym nad świecą haczykiem, na przyniesione przez siebie i dostarczone przez organizatorów jajka i wydmuszki. Potem zanurzali je w farbie, by następnie znowu nad świecą oczyścić je z wosku. Inni używali mazaków, oklejali pisanki kolorowymi sznureczkami skręconymi z krepiny, wydrapywali wzory na brązowych jajach ugotowanych w łupinach cebuli. Niektórzy z uczestników manifestowali treści patriotyczne oraz przywiązanie do Polski – flagi i nazwy swojego kraju po jednej stronie jajka, zaś polską flaga i napis Polska po drugiej. Fantazja cudzoziemców była naprawdę ogromna – powstawały, np., pisanki z buzią i warkoczykami, rycerza z kopią. Absolutnym hitem okazał się wielkanocny udekorowany banan przygotowany przez jednego z arabskich słuchaczy.

Nagrodzone pisanki

Fot.: Aneta Romańska-Szeląg

Dwudziestu autorów najpiękniejszych i najciekawszych pisanek zostało nagrodzonych upominkami przekazanymi studium przez Centrum Promocji oraz Biuro Współpracy z Zagranicą UŁ. Wybór był naprawdę trudny, tak wiele było bowiem pięknych i pomysłowych  wielkanocnych jajeczek. Jeszcze przez dwa tygodnie w głównym holu studium można było je podziwiać na okolicznościowej ekspozycji.


Nie konkursy, nagrody i wystawy są tu jednak najważniejsze. Istotne jest to, że liczna grupa młodych, wielokrotnie wcale się nie znających młodych ludzi z całego świata, przedstawicieli wielu kultur i religii porozumiewając się po polsku, czasem po angielsku, francusku, hiszpańsku; niekiedy na migi, ale z uśmiechem na ustach bawiło się razem, współpracowało i cieszyło. Aż chciałoby się zaapelować „do świata: spójrzcie, jak oni to robią!!! Afrykańczycy, Arabowie, Europejczycy, Latynosi, muzułmanki w chustach, buddyści, prawosławni, protestanci, katolicy i inni chrześcijanie. – razem się śmieją , razem bawią, razem współpracują i się przyjaźnią.  

Sławomir Rudziński