Z pamięci i w języku polskim

19-01-2018

W największej sali dydaktycznej Studium Języka Polskiego Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego odbył się, już po raz trzeci, Konkurs recytatorski. Udział w nim warunkują tylko dwa wymogi; tekst musi być recytowany z pamięci i w języku polskim, bez względu na narodowość jego autora.


W tym roku zgłosiło się trzynaścioro uczestników, ale dwoje z nich zrezygnowało z udziału w konkursie. W efekcie pozostało ich jedenaścioro. Natomiast publiczność w pełni dopisała, a koleżanki oraz koledzy recytujących tłumnie zapełnili 7 grudnia salę.

Uczestnicy podzielili się prawie po połowie wybierając poetów polskich lub obcych. Mogli zatem wysłuchać wierszy Adama Mickiewicza, Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, Marii Konopnickiej i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego obok utworów Aleksandra Puszkina, Borysa Pasternaka, Konstantyna Siemionowa, Maryny Cwietajewej, Ałaizy Paszkiewicz i Włodzimierza Majakowskiego.

Laureaci konkursu, od prawej: Wiktoria Kasianik – I, Waleria Doniusz – II, Konstanty Popow, Eliza Tsiareshchanka i Olga Wawryk – miejsce III

Laureaci konkursu, od prawej: Wiktoria Kasianik – I, Waleria Doniusz – II, Konstanty Popow, Eliza Tsiareshchanka i Olga Wawryk – miejsce III

Fot. Sławomir Rudziński

Jury miało naprawdę trudny wybór, bo o ile zwyciężczyni od początku była tylko jedna – Wiktoria Kasianik z Białorusi za brawurową recytację ballady Adama Mickiewicza Czaty. Po dłuższej dyskusji, drugie miejsce przyznano Walerii Doniusz , również z Białorusi, także za recytację ballady Mickiewicza, ale tym razem była to Alpuhara. O trzecie miejsce spierano się naprawdę długo. W rezultacie przyznano trzy trzecie miejsca. Otrzymali je: Olga Wawryk z Ukrainy za wiersz Czekaj mnie Konstantyna Siemionowa, Eliza Tsiareshchanka z Białorusi za wiersz Wisławy Szymborskiej Przy winie oraz Konstanty Popow z Ukrainy za Podróż Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Konkursowe jury, na pierwszym planie, od lewej: Aneta Romńska-Szeląg, Joanna Podsiadły, Janusz Bomanowski

Konkursowe jury, na pierwszym planie, od lewej: Aneta Romńska-Szeląg, Joanna Podsiadły, Janusz Bomanowski

Fot. Sławomir Rudziński

Tego roku do konkursu zgłosili się tylko słuchacze z krajów bliskich nam językowo, a część z nich ma polskie pochodzenie. Jednak nie zawsze tak było. Rok temu nagrodę specjalną otrzymała słuchaczka z Mongolii Anudari Ganbold, która po dwóch miesiącach nauki pięknie recytowała po polsku wiersz Aleksandra Puszkina, a specjalnie ufundowaną grand prix zdobyła Estera Ebenenge, o afrykańskich korzeniach, mająca dwa obywatelstwa polskie i francuskie – za wiersz Stereotypy i stereotypki, wyjątkowo wymowny w jej wykonaniu.

Wszyscy tegoroczni uczestnicy konkursu otrzymali upominki; materiały promocyjne UŁ (torby, kubki, notatniki, itd.), zaś osoby wyróżnione przez jury, nagrody, nieco cenniejsze.

x x x

Aneta Romańska-Szeląg, wykładowczyni polskiego jako obcego i jednocześnie dobry duch recytatorskich konkursów, jak co roku, zadbała o romantyczny i już bożonarodzeniowy wystrój sali numer jeden, największej sali wykładowej studium. W jury zasiedli jego nauczyciele, doświadczeni w prowadzeniu grup polonijnych: wspomniana już A. Romańska-Szeląg, Joanna Podsiadły i Janusz Bomanowski, a całe spotkanie konkursowe poprowadził autor tego tekstu.

Powód zorganizowania pierwszego „Konkursu recytatorskiego” w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców UŁ był dość prozaiczny. Być może Czytelnicy pamiętają, że w studium odbywają się koncerty inauguracyjne (pisaliśmy o nich kilkakrotnie na łamach „Kroniki”), podczas których utalentowani słuchacze śpiewają i tańczą dla pozostałych kolegów. Próby koncertowe przyciągały również osoby, które chciały recytować poezję. O ile mnie pamięć nie myli, dopuszczone je dwukrotnie do występów, ale pomysł nie okazał się, niestety, szczęśliwy. Taniec i piosenka to rzekłbym, archetypiczne źródła kultury, które znajdują odbiorców nawet, kiedy nie do końca rozumiemy przekaz językowy i kulturowy. Recytacja to jednak „nastawienie” na słowo, na jego treść, brzmienie i ładunek emocjonalny, jaki może ze sobą nieść. Recytacja wobec publiczności, której połowa dopiero zaczyna uczyć się języka polskiego, nie była dobrym pomysłem. Dlatego postanowiono stworzyć nową imprezę – dużo bardziej kameralną i ukierunkowaną na mogących rzeczywiście odebrać i docenić kunszt recytatorski swoich kolegów.

Nadal bowiem młodzi ludzie są zainteresowani poezją, zarówno ci recytujący, jak i ci słuchających ich. Warto więc dla nich takie spotkania organizować. Miejmy nadzieję, że „Konkurs recytatorski” stał się w pełni cykliczną imprezą organizowaną przez studium, które już dziś zaprasza na kolejną jego edycję.

Sławomir Rudziński