Aktor u filologów

07-06-2017

Jaki jest język aktorów? Czy aktorstwo jest jednoznaczne z dbałością o piękny język? Jakie językowe trudności napotyka osoba, wykonująca ten zawód? Te i inne pytania stały się tematem przewodnim rozmowy z Ireneuszem Czopem, który 11 maja, na zaproszenie Koła Naukowego Językoznawców, przybył na Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego.


Aktor, znany, między innymi, z filmu Pokłosie czy serialu Komisarz Alex , przyciągnął spore grono zainteresowanych, czego dowodem była wypełniona po brzegi sala rady wydziału. Wielu studentów czekało na możliwość zdobycia autografu oraz wykonanie pamiątkowej fotografii. Gość młodych filologów, związany z Teatrem im. Stefana Jaracza, wyczerpująco odpowiadał na pytania stawiane przez Martynę Rzeźnik, przewodniczącą KNJ, wykazując się dystansem do swojej profesji oraz języka, którym posługują się jej przedstawiciele.

Ireneusz Czop podczas spotkania z młodymi filologami

Ireneusz Czop podczas spotkania z młodymi filologami

Fot. Maciej Andrzejewski

Dużo uwagi poświęcono podczas spotkania językowi środowiska teatralnego, tak pod względem profesjolektu, jak również tego czy aktor może mówić pięknie, świadomie posługiwać się językiem na scenie, na co dzień lekceważąc staranną polszczyznę. Owszem, aktorzy mają wyćwiczone pewne zasady wymowy, ale w porozumiewaniu między sobą ulegają powszechnej wulgaryzacji języka, skonstatował I. Czop. Przytoczył także kilka ciekawych przykładów zaczerpniętych z aktorskiego, teatralnego profesjolektu, np.  lizać szafę (odwracać uwagę widza od tego, co najważniejsze na scenie) czy robić komuś szufladę (zasłaniać kogoś). Wyjaśnił też, co znaczy stwierdzenie, że intencja jest ukryta w przedostatniej samogłosce.

Aktor podkreślił, że zwraca szczególną uwagę na cechy wymowy osób, z którymi się styka, nie tylko w swoim zawodzie, ale także w życiu osobistym. Uczestnicy spotkania dowiedzieli się nie tylko o słyszalnych różnicach między profesjonalnym aktorem oraz amatorem, który wykonuje ten zawód, ale nie ma odpowiedniego wykształcenia. Zaznaczył, że niektóre z cech, i to nie tylko elementy gwarowe, zdradzają pochodzenie osoby mówiącej. Przytoczył przykład osoby mieszkającej na wsi, która będzie mówić głośno i nieco przeciągle, ponieważ często musiała krzyczeć do drugiej osoby z kilkudziesięciu metrów.


Studenci dowiedzieli się także z pierwszej ręki o najnowszych tendencjach scenariuszowych. Obecnie coraz rzadziej aktor dostaje pełen tekst serialowej roli, z wszystkimi wypowiedziami. Skrócenie czasu na przygotowanie się do dnia zdjęciowego powoduje, że przed kamerą trzeba improwizować – oczywiście tworząc wypowiedź tak, jak skonstruowałby ją grany bohater. Dodatkowo, w takich produkcjach jak Komisarz Alex , czynnikiem wpływającym na żywe tworzenie scenariusza jest pies, który nie zawsze zachowuje się tak, jak chciałby tego scenarzysta. Aktorzy muszą więc być czujni i dostosować przypisane im wypowiedzi do tego, co robi zwierzę. Spontaniczne zmiany w ich wypowiedziach są zatem nieuniknione, co czasem wpływa na kształt i wydźwięk całej sceny.

Pamiątkowe zdjęcie aktora z członkami i opiekunami Koła Naukowego Językoznawców

Pamiątkowe zdjęcie aktora z członkami i opiekunami Koła Naukowego Językoznawców

Fot. KNJ UŁ

Aktor pozytywnie wypowiedział się o unowocześnionych wersjach znanych dzieł. Stwierdził, że jest to oczywisty sposób na przyciągnięcie widza do teatru, bowiem młodzi ludzi porozumiewają się inaczej niż wtedy, kiedy powstawały teksty klasycznych obecnie sztuk. Przyspieszenie tempa oraz emocjonalność zamiast subtelnych sygnałów stają się głównymi płaszczyznami, na których należy przepracować tekst dramatu.

Chętnie opowiadał anegdoty ze swojej pracy przed kamerą i na deskach teatru. Mówił o trudnościach językowych związanych z pracą nad rolą, choćby do  Wołynia. Niedopuszczalne jest dla aktora mylenie białoruskiego i ukraińskiego sposobu wymowy – wyćwiczenie tych niuansów zajmuje dużo czasu, ale przynosi satysfakcję.

Liczne pytania padały także ze strony publiczności, między innymi o to, ile psów gra serialowego Aleksa ( Regularnie dwa, czasem trzy ), pojawiły się pytania o indywidualne cechy wymowy zdradzające pochodzenie, o których wspomniał gość czy o najtrudniejsze aktorskie wyzwanie. Na to ostatnie odpowiedział dość zaskakująco, że najtrudniejsze dla niego są właśnie takie spotkania, jak to na Wydziale Filologicznym – do których nie sposób się przygotować, i na których nikogo się nie udaje, więc nie można się schować za graną postacią.

Wizytę I. Czopa u filologów zakończyła pamiątkowa fotografia z członkami i opiekunami Koła Naukowego Językoznawców. Aktor cierpliwie rozdawał autografy i pozował do zdjęć z wszystkimi chętnymi uczestnikami spotkania.

Magdalena Nowakowska