Gmach chemii

07-06-2017

Nie wdając się w ocenę wartości poetyckiej niżej zamieszczonego utworu wierszowanego, polecamy go naszym Czytelnikom przede wszystkim z uwagi na jego historyczny przekaz, nawiązujący do dziejów byłego gmachu chemii, obecnej siedziby Rektoratu Uniwersytetu Łódzkiego (red.).

Były gmach chemii przy ul. Narutowicza 68; obecnie, po remoncie i modernizacji, siedziba Rekatoratu Uniwersytetu Łodzkiego

Były gmach chemii przy ul. Narutowicza 68; obecnie, po remoncie i modernizacji, siedziba Rekatoratu Uniwersytetu Łodzkiego

Fot. UŁ



Szary gmach dostojnie wznosi swą wieżyczkę,

Stojąc dumnie wśród zgiełku ruchliwej ulicy

Choć niezbyt pozorny – spójrzcie na tabliczkę:

Energia jądrowa , Biologia, Chemicy i Medycy

Cały jest zapchany, od piwnic, po stropy

W korytarzach szafy, skrzynie, aparaty

U drzwi wejściowych straszą izotopy

Obok cennych przyrządów, stoją stare graty

W toalecie jest magazyn – na półpiętrze szczury,

Co życie swe oddają dla dobra ludzkości

Tam blachy ołowianej leżą całe góry,

Stos butli z gazem dopełnia całości.

Wejdźmy na piętro w półmroczny korytarz,

Gdzie z dala od hałasu i wrzawy ulicznej,

Sam zapach ci powie – nikogo nie pytasz,

Że to jest Zakład Chemii Organicznej.

Pusto tu i cicho, choć południe mija,

Znikąd nie słyszysz hałasu, ni słowa,

Bo przecież wiadomo – cisza pracy sprzyja.

Tutaj zaś cisza specjalna – cisza naukowa…

A praca wre! Kipi! Praca nieprzerwana,

Wszędzie elektronika dziś przecież panuje.

Praca jest z klubu zdalnie sterowana

Człowiek pije kawę – aparat pracuje.

Dziś w chemii panują już porządki nowe,

Minęły czasy prymitywnych badań,

Wykresy, krzywe i dane liczbowe,

Koniecznym elementem w rozwiązaniu zadań.

Katedra więc czyni wszelakie starania,

Dla dobra rozwoju kadry naukowej,

By stale powiększać swój stan posiadania

Współczesnej, precyzyjnej bazy pomiarowej…

Przybywa więc przyrządów: waga, polarograf,

Lodówka freonowa świeżą bielą błyska,

Zaraz potem gazowy przyszedł chromatograf,

Na przyrząd IR 10 też nadzieja bliska.

Przyrządy bezczynnie stać nie mają racji,

Trzeba je możliwie szybko adoptować,

I w dobie ogólnej racjonalizacji,

Żaden aparat nie będzie próżnować…

Nowy stolik do wagi już stoi gotowy,

Wygodny, metalowy – ma na kółkach nogi,

To nic, że był to aparat próżniowy…

Jedyny mankament, że może za drogi!

W rogu sali safes bielusieńki stoi,

Cuhaltowe ma zamki ta ładna skrytka,

W nim leżą papiery i cały rząd słoi,

A to była lodówka i nawet niebrzydka.

Chromatograf gazowy teraz na warsztacie

Z nim kłopot niemały – dużo ma wnętrzności,

Ale rzecz wiadoma, przecież Mirka znacie,

To mu nie przedstawi zbyt wiele trudności…

Wyjąć lampy, opory, cewki wymontować,

Może się coś z tego przydać w samochodzie.

Na kineskop otwór trochę dopiłować,

I będzie telewizor – od razu na chodzie..

Samochodów w zakładzie jest teraz bez liku,

Akumulatory wciąż trzeba ładować,

Czemu to nie na cudzym robić prostowniku?

A swój polarograf ma stać i próżnować!?

Jakieś tam opory zmieni się na nowe,

W lampach przeprowadzić trzeba małe zmiany,

Założy się wewnątrz płytki selenowe

I aparat działa…. już adoptowany.

Wciąż nowe pomysły – wszędzie innowacja,

Fatygi i czasu nikt tu nie żałuje,

Wszędzie jakaś nowa racjonalizacja,

Bo zespół dobrany, a główka pracuje…

Szary gmach, którego nie zdobią kolumny

Stoi ważny, dostojny i bardzo jest dumny.

. . .

Zapis wiersza (manuskrypt) przechował prof. Bogusław Kryczka, który związany był z gmachem przy ul. Narutowicza 68 w latach 1962–2009, to jest do momentu przeniesienia chemików pod nowy adres –Tamka 12. Autorem wierszowanego opisu gmachu i panującej w nim atmosfery z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku jest chemik-organik dr Czesław Korzeniewski . Pracował w tym budynku w zespole chemii organicznej i także w nim zmarł nagle w roku 1972. Doktor wymienił w swym utworze wszystkich ówczesnych użytkowników gmachu. Chemicy organicy odwiedzali dwukrotnie w ciągu dnia klub (kawiarenkę) w budynku rektoratu po przeciwnej stronie ulicy Narutowicza. Najpierw około godziny dziesiątej i po obiedzie, na który grupowo chodzili do stołówki przy ulicy Buczka (obecnie Kamińskiego), a później udawali się na poobiednią kawę.

Wspominany w wierszu Mirek, to dr Mirosław Dawid, chemik, dumny właściciel trabanta i dociekliwy majsterkowicz. Nie mógł się powstrzymać od zaglądania do środka każdego aparatu i urządzenia.

Gmach przy Narutowicza 68 był dla uczelnianej chemii najważniejszą siedzibą od 1945 aż do końca roku 2009, kiedy to trzy największe katedry Wydziału Chemii Uniwersytetu Łódzkiego przeprowadziły się do zespołu budynków przy Tamka 12. Liczni użytkownicy wspomnianego wyżej gmachu przy ul. Narutowicza (wymienieni w wierszu) kolejno wyprowadzali się do swoich nowych siedzib a chemicy zyskiwali po nich dodatkowe powierzchnie i trwali w tym gmachu aż do przekazania go na siedzibę uniwersyteckiej administracji.

(bk)