Język pisanek

07-06-2017

Największa sala lekcyjna Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego, mogąca pomieścić około stu osób, 5 kwietnia stanowczo zmieniła swój wygląd. Zaroiła się bowiem od wielkanocnych pisanek, królików, palm, świątecznych życzeń, a nade wszystko od międzynarodowego grona słuchaczy wspomnianej wcześniej placówki oraz studentów programów, takich jak Erasmus Plus, Mobility Direct i innych.


Pisanki powstają pod fachowym okiem Elżbiety Pokory-Domańskiej, artystki ludowej z Opoczyńskiego

Pisanki powstają pod fachowym okiem Elżbiety Pokory-Domańskiej, artystki ludowej z Opoczyńskiego

Fot. Maciej Andrzejewski

Wszystko to za sprawą cyklicznie organizowanego spotkania pod hasłem Pisanki w Wieży Babel . Centralne miejsce za stołem, przygotowanym do  pisania jajek, zajęła Elżbieta Pokora-Domańska , fenomenalna artystka ludowa z powiatu opoczyńskiego, od kilku lat współpracującą z łódzkim studium.

Do dziś jest dla mnie tajemnicą, jak posługując się bardzo specyficznym dialektalnym nazewnictwem i nie używając żadnego języka pośredniego, jest w stanie w ciągu kilku minut przekazać słuchaczom, nie w pełni jeszcze posługującym się polszczyzną, informacje na temat bardzo skomplikowanego sposobu dekorowania jajek wielkanocnych, czyli właśnie pisania. Polegającego na pokrywaniu ich wąskimi liniami roztopionego nad świecą wosku pszczelego za pomocą narzędzia zwanego kolczyk, następnie zanurzania jajka w specjalnej farbie, a potem oczyszczania go nad świecą z resztek wosku. W efekcie tego procesu na jajku pojawiają się piękne, niezabarwione wzory. Trzeba przyznać, że sam opis jest dość skomplikowany, ale ludowej artystce udaje się w praktyce przekazać tę wiedzę w ciągu kilku minut. To kolejny dowód na to, że entuzjastyczna osobowość nauczyciela jest zawsze wartością dodaną w procesie edukacji.

Wytrwała praca przynosi już efekty

Wytrwała praca przynosi już efekty

Fot. Maciej Andrzejewski

Przy pozostałych stołach studenci starali się dekorować pisanki, różnymi innymi metodami; za pomocą pisaków, farb, wydrapując wzory na jajach przygotowanych przez nauczycieli studium, ufarbowanych na brązowo wywarach z  łusek cebuli czy oklejając je sznureczkami, ukręconymi z pasków kolorowej krepiny. Wśród stołów krążyli nauczyciele studium podpowiadając, jak można pisanki dekorować. Aneta Romańska-Szeląg główna organizatorka imprezy i jej dobry duch, a przede wszystkim od lat autorka wspaniałej scenografii i niepowtarzalnych dekoracji, już na początku spotkania ogłosiła konkurs na najpiękniejszą pisankę. Jury w składzie: Elżbieta Pokora-Domańska , A. Romańska-Szeląg i niżej podpisany, wspomagający organizacyjnie Pisanki w Wieży Babel – po dwóch godzinach oceniło dokonania słuchaczy studium i nagrodziło czternaście najpiękniejszych pisanek, choć wcześniej planowano jedynie takich nagród dziesięć. Jednakże jakości prezentowanych prac nie sposób było się oprzeć i organizatorzy poczuli się do ufundowania dodatkowych jeszcze czterech nagród. Wszystkie ufundowane dzięki szczodrobliwości, a może też i  perspektywicznej wizji, przez Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców, Centrum Promocji oraz Biuro Współpracy z Zagranicą UŁ. Wszak nagrody te powędrują po całej Polsce, a potem w świat, promując nasz uniwersytet.

Wspominając o organizatorach imprezy, nie ma można pominąć Katarzyny Gasztych, kierownika sekcji studenckiej w studium, która od lat koordynuje współpracę z  E. Pokorą-Domańską i piastuje administracyjny nadzór nad organizacją pisankowej imprezy.

Koniec wieńczy dzieło

Koniec wieńczy dzieło

Fot. Maciej Andrzejewski

Wszyscy studenci – zarówno słuchacze studium, jak i z programów wymiany bawili się świetnie. To miłe podsumowanie, ale czy pełne? Czy słowo bawili oddaje w pełni sens tego wydarzenia? Przez dwie godziny lekcyjne studenci byli oderwani od cyklu lekcyjnego, nauki i podręczników, ale czy naprawdę? Jeżeli spojrzymy na to z innej perspektywy, przez dwie godziny cudzoziemcy poznawali polską tradycję i to nie w teorii, ale w praktyce. Co więcej przy wspólnych stołach ludzie z wielu krajów, wielu kultur i religii siedzieli razem, podawali sobie pisaki, farby, bibułę. Współpracowali, podpowiadali sobie rozwiązania – najczęściej posługując się językiem polskim, jako pośrednim – podziwiali wzajemnie swoje osiągnięcia, bez chorej rywalizacji, cieszyli się z sukcesów swoich kolegów i koleżanek. No więc cóż, czasami, nie mówię że zawsze, ludyczne podejście do edukacji to również wartość dodana.

A poza wszystkim – To świetna impreza była! – jak powiedziałby pewnie Bogusław Linda, gdyby na niej był. Dzięki życzliwości Tomasza Boruszczaka , rzecznika prasowego UŁ, była również ekipa TVP przeprowadzająca liczne wywiady z zagranicznymi studentami.


Sławomir Rudziński