Uzyskanie statusu uczelni badawczej zadaniem priorytetowym

06-10-2017

Kronika rozmawia z prof. ANTONIM RÓŻALSKIM, rektorem Uniwersytetu Łódzkiego



Panie rektorze, jak wynika z pana wystąpienia podczas ostatniej uroczystości z okazji święta uczelni, uniwersytet podejmuje różnego rodzaju przedsięwzięcia mające na celu ubieganie się o status uczelni badawczej.

rozalski-foto-4-2017

Fot. Maciej Andrzejewski

– Nie znamy dziś jeszcze ostatecznego kształtu projektu reformy (rozmawiamy 28 lipca – sb), którą przygotowuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Niemniej z informacji, które były przekazywane podczas kolejnych konferencji związanych właśnie z tą reformą, a także z ostatnich wywiadów samego ministra, wicepremiera Jarosława Gowina, wynika, że jednym z podstawowych kanonów tej reformy będzie wyłonienie uczelni badawczych.

Na Uniwersytecie Łódzkim uważamy, iż nasz potencjał naukowy pozwala myśleć o tym, aby ubiegać się o status takiej uczelni. Resort szkolnictwa wyższego zapewnia, że ogłosi konkurs, po przystąpieniu do którego szkoła wyższa będzie mogła przedstawić swoje osiągnięcia naukowe. Wyniki tego konkursu zadecydują, które uczelnie wyższe otrzymają status badawczych.

Jest to ważne z kilku powodów. Pierwszy z nich wiąże się z finansowaniem tych uczelni, które ma być znacząco większe. Zgodnie z informacją, przekazaną przez ministra, mają otrzymać dodatkowego pieniądze w stosunku do tych, które dotychczas wpływały na ich konto z budżetu państwa. Drugim istotnym powodem będzie wzrost prestiżu uczelni o statusie badawczym, zdecydowanie większy w porównaniu do szkół wyższych, na przykład, naukowo-badawczych czy typowo dydaktycznych, inaczej zawodowych. Uczelnie o wysokim prestiżu będą w większym stopniu przyciągały lepszych kandydatów na studia licencjackie i magisterskie oraz lepszych kandydatów na studia doktoranckie. Można też sobie wyobrazić, że pojawi się pewien rynek naukowców , którzy będą wybierali uczelnie o wyższej renomie, liczące się nie tylko w skali kraju, ale także w skali europejskiej lub światowej. Uzyskanie statusu uczelni badawczej jest więc w tej chwili dla Uniwersytetu Łódzkiego zdaniem priorytetowym.

Na jakim więc etapie są obecnie działania mające w konsekwencji temu celowi służyć?

– Zaliczyłbym do nich już wystąpienie o uzyskanie logo HR Excellence in Research, które otrzymaliśmy dwudziestego dziewiątego czerwca. Stanowi ono potwierdzenie tego, iż jesteśmy przygotowani do podejmowania różnego rodzaju wyzwań. Mamy procedury rekrutacji pracowników, wspierania młodych naukowców, pomocy merytorycznej oraz finansowej w zdobywaniu i realizacji grantów badawczych. Uzyskanie wspomnianego logo, mam nadzieję, również przełoży się na lepsze oceny uczelni, kiedy występować będzie o granty badawcze czy innego typu wnioski o dofinansowanie.

Sprawa druga, w grudniu minionego roku Senat Uniwersytetu Łódzkiego podjął uchwałę o kolejnych zasadach oceny okresowej pracowników naukowych oraz naukowo-dydaktycznych i ścisłego powiązania tej oceny z kryteriami, jakie są brane pod uwagę przy ocenie poszczególnych jednostek uczelni. Każdy bowiem z pracowników naukowo-dydaktycznych czy pracowników naukowo- badawczych swoją pracą i jej efektami, tym jak publikuje i w jakich czasopismach, w periodykach o wysokim Impact Factor – przyczynia się do takiej, a nie innej pozycji swojego wydziału, Tym samym przekłada się to na pozycję uniwersytetu. Ważne będzie również to, jakie kategorie będą miały poszczególne wydziały składające się w przyszłości na ocenę całego uniwersytetu. Jeśli będzie to kategoria A lub A plus, przełoży się to również na uprawnienia do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego oraz tytułu naukowego. Jeśli B, a może tylko B plus, jeśli taka podkategoria zostanie ustanowiona co niektórzy proponują, to tylko doktora. Do tej pory, jak wiemy, te uprawnienia wynikają z liczby profesorów i doktorów habilitowanych, reprezentujących określoną dziedzinę i dyscyplinę. Od tego się ma odejść. Nie wiemy jednak czy tak będzie, bo to jedna z propozycji. Inna jest bowiem taka, aby liczbę profesorów i doktorów habilitowanych wymaganych do nadawania stopni i tytułu powiązać właśnie z wynikami kategoryzacji. O uprawnieniach przyznawanych wydziałom lub całej uczelni (propozycja resortu nauki i szkolnictwa wyższego) decydowałyby dwa kryteria – uzyskana kategoria naukowa oraz liczba samodzielnych pracowników naukowych reprezentujących określone dyscypliny naukowe.

Trzecim przedsięwzięciem, które podjęliśmy, było zorganizowanie Centrum Nauki Uniwersytetu Łódzkiego, które skupia kilka jednostek wcześniej funkcjonujących. Powstało ono pierwszego stycznia, a jego celem jest wspieranie pracowników naukowo-badawczych w zdobywaniu grantów, a także pomoc wydziałom w przygotowywaniu strategii naukowych. Innym bardzo ważnym elementem działalności centrum ma być monitorowanie efektów pracy poszczególnych badaczy, co niebawem zostanie wprowadzone.

Jednolity system monitorowania efektów działalności naukowej pracowników, a idąc dalej, całych wydziałów jako jednostek uczelni, umożliwi śledzenie wydawanych publikacji, uzyskiwanych patentów, wdrożeń i udziału poszczególnych pracowników w tym, co wnoszą do dorobku swojego wydziału czy też całego uniwersytetu. Zadaniem Centrum Nauki ma być również odciążenie od pewnych obowiązków administracyjnych, biurokratycznych pracowników naukowo-badawczych, tak, aby w większym niż dotychczas stopniu koncentrowali się na  merytorycznym przygotowaniu wniosków o granty, a później na ich realizacji.

Reasumując. Najlepiej jest przygotować się wcześniej do tego momentu, w którym ministerstwo, według nowych już reguł, ogłosi konkurs na wyłanianie uczelni badawczych. Na ostatnim, wakacyjnych forum akademickim, minister wspomniał, że to będzie rok 2019. Prawdopodobnie nie jest to jeszcze do końca termin ustalony.
Warto też dodać, iż ze znanych nam już informacji i założeń wynika, że jeżeli uczelnia uzyska w konkursie status badawczej, to nie na zawsze . Prawdopodobnie na lat pięć.

Zakładając, że uniwersytet taki status otrzyma, jakie – zdaniem pana rektora – kierunki badań mają na uniwersytecie największe szanse rozwoju jako wiodące na uczelni, liczące się nie tylko w nauce polskiej, ale i europejskiej, w niektórych przypadkach być może nawet światowej?

– Chcielibyśmy, aby nasz uniwersytet, tak, jak do tej pory, był uczelnią multidyscyplinarną. Abyśmy rozwijali zarówno badania w zakresie nauk humanistycznych, społecznych, jak i ścisłych oraz przyrodniczych. Uważam, że wszystkie te dyscypliny mogą uzyskać taką pozycję, aby przyczynić się do tego, że jeśli uzyskamy status uczelni badawczej, będziemy mogli go utrzymać. Dziś możemy mówić o dużych projektach, które są już realizowane. Na kilku wydziałach, na przykład, na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska prowadzony jest duży projekt związany z wykorzystaniem biomasy odpadowej w skażonych procesach biologiczno-chemicznych. Mamy czym się pochwalić jeśli chodzi o zorganizowanie biobanku, jednego z największych w Polsce. Jego powstanie było możliwe dzięki projektowi badawczemu profesora Grzegorza Bartosza, finansowanego z funduszy Unii Europejskiej. Zgromadzone w biobanku próbki materiałów genetycznych – pobrane od wielu, wielu ludzi – mogą teraz być wykorzystywane w różnego rodzaju badaniach naukowych.

Mamy też duży projekt realizowany na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej, a dotyczący procesów wdrażania wielowarstwowego wydruku na potrzeby elektroniki elastycznej. Prowadzimy badania dotyczące adaptacji do zmian klimatu, co jest związane ze zrównoważoną gospodarką. Wystąpiliśmy do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego z propozycją uruchomienia dużego projektu łączącego się z biogospodarką. Rozwijane są też badania związane z problematyką azjatycką. Na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych działa specjalny Ośrodek Spraw Azjatyckich. Nie mogę wreszcie nie wspomnieć o centrach badawczych, które jeszcze w poprzedniej kadencji władz uczelni były powołane. Mam tu nam myśli na przykład, Ceraneum – Centrum Badań nad Historią i Kulturą Basenu Morza Śródziemnego i Europy Południowo-Wschodniej im. prof. Waldemara Cerana. Centra te, skupiające naukowców z różnych wydziałów i innych jednostek uczelnianych, prowadzą badania o charakterze interdyscyplinarnym. Widzę w tym również dużą szansę na  powiązania między różnymi wydziałami, koordynację przez nie takich badań, co umożliwia występowanie o granty o większym finansowaniu . W tym zakresie mamy już pewne osiągnięcia.

Z danych Narodowego Centrum Nauki wynika, iż nasza uczelnia w ostatnim roku zupełnie nieźle wypadła pod tym względem. Uzyskaliśmy, w porównaniu do roku minionego, o dziewiętnaście procent więcej granów, a ich finansowanie, w porównaniu do roku poprzedniego, wzrosło o trzydzieści sześć procent. To jest znaczący wzrost. Jeżeli chodzi o  współczynnik sukcesu wynosi on w tej chwili dwadzieścia cztery procent w porównaniu do czternastu procent w poprzednich konkursach. Efekty naszych działań są więc widoczne.

Pamiętajmy również, że uczelnia współpracuje dosyć szeroko z uniwersytetami i różnymi instytucjami badawczymi na całym świecie. Jako przykład mogę podać badania na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii, Rowie Kurylsko-Kamczackim, a także na Morzu Północnym prowadzone przez Zakład Biologii Polarnej i Oceanobiologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska. Nasi fizycy realizują od lat badania w Obserwatorium Pierre Auger w Argentynie, wraz z uczonymi z różnych krajów. Jest to bardzo długa współpraca w zespołach międzynarodowych konsorcjów.

Wymieniłem tylko przykładowo niektóre projekty, które odpowiednio wsparte będą swego rodzaju wizytówkami uniwersytetu. Pamiętajmy również o wielu programach, które są finansowane z Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki. Są to duże projekty badawcze, tu z kolei w zakresie szeroko rozumianych nauk humanistycznych i społecznych.

Już na początku naszej rozmowy wspomniał pan profesor , że uczelnia legitymująca się poważnym dorobkiem badawczym, może przyciągać do siebie studentów i pracowników naukowych, również spoza kraju, przyczyniając się do rozwoju międzynarodowej współpracy i wymiany naukowo-dydaktycznej. Jak można ocenić pod tym względem obecną sytuację na Uniwersytecie Łódzkim?

– W tym roku mamy bardzo dużo chętnych do studiowania na naszej uczelni, mimo, że demograficzny niż w dalszym ciągu przecież ujemnie wpływa na liczbę kandydatów ubiegających się o indeks szkoły wyższej. Przygotowaliśmy osiem tysięcy dziewięćset dwadzieścia sześć miejsc dla słuchaczy pierwszego roku, a na te miejsca w pierwszym etapie rekrutacji zapisało się ponad dziewiętnaście i pół tysiąca kandydatów. To jest około tysiąca siedmiuset więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Widać więc, że zainteresowanie studiami na Uniwersytecie Łódzkim nie słabnie. Ono się rozkłada różnie. Jak zwykle największym powodzeniem cieszą się: psychologia, prawo, filologia angielska, pedagogika, finanse i rachunkowość. Od kilku lat to się nie zmienia. Na niektórych wydziałach mamy kierunki bardziej specjalistyczne, cieszące się też dużym wzięciem; wspomnę tu choćby o biotechnologii czy mikrobiologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska, którymi to kierunkami zainteresowanie nie słabnie.

Liczymy, że w całym zbliżającym się nowym roku akademickim będziemy mieć już ponad dwa i pół tysiąca słuchaczy obcokrajowców, oczywiście z różnych krajów. Ten kierunek staramy się utrzymać i robimy wszystko, by jak największą liczbę tych studentów pozyskiwać. Mogę wspomnieć tu o bardzo udanej szkole letniej dla studentów z Chin, która dziś się kończy. Wcześniej była szkoła letnia dla studentów z Ameryki Południowej. Wykorzystujemy więc różne możliwości promocji uczelni poza granicami kraju, aby wszyscy, którzy widzą Uniwersytet Łódzki, jako miejsce swoich studiów, mogli do nas przyjechać. Na pełne studia czy też kształcenie krótsze; na studia semestralne, roczne lub po prostu, by brać udział właśnie w takich przedsięwzięciach, jak szkoły letnie, organizowane na podstawie zawartych wcześniej umów.

Myślę, że jeżeli uda się nam uzyskać status uczelni badawczej, będziemy mieli jeszcze atrakcyjniejszą ofertę edukacyjną, bo tak, jak już wspomniałem wcześniej i co pan zawarł w swym pytaniu, prestiż uczelni badawczych będzie większy, a tym samym zainteresowanie studiami na nich także wzrośnie.

Ze statusem uczelni badawczej łączyć się zapewne będzie wyższa jakość kształcenia, którą niejako wymusi konieczność lepszego dostosowania nowego algorytmu podziału dotacji podstawowej wprowadzonej przez resort nauki i szkolnictwa wyższego. Do tej pory obowiązywała bowiem zasada, że im więcej studentów, tym większe pieniądze dla uczelni. Teraz ilość musi iść w parze z jakością.

– Nowy algorytm ministerstwo wprowadziło pierwszego stycznia. Zakłada on, iż te uczelnie, których wydziały mają kategorię A już zyskują. Druga kwestia, o której też warto wspomnieć, to współczynnik określający stosunek liczby nauczycieli akademickich do liczby studentów jak jeden do trzynastu. Nasza uczelnia, która zupełnie dobrze wypadała w poprzednim algorytmie, uzyskując co roku większą dotację podstawową, w tym roku otrzymała dotację niższą. Spowodowało to, że musieliśmy podjąć różne działania, również oszczędnościowe, a także związane dostosowaniem się do nowego algorytmu.

Publicznie zapowiedział pan rektor, iż w ciągu dwóch lat liczba studentów na uniwersytecie zostanie zmniejszona tak, aby osiągnąć pożądany wskaźnik liczby pracowników naukowo-dydaktycznych w stosunku do studentów jak jeden do trzynastu. Społeczność uniwersytetu zapewne interesuje w jaki sposób uczelnia zamierza do tego dojść? Czy już wiadomo jakie kierunki mogą spodziewać się najbardziej drastycznego zmniejszenia limitu słuchaczy i jakie kryteria będą obowiązywać przy ograniczaniu przyjęć kandydatów na pierwszy rok studiów na poszczególnych wydziałach i kierunkach?

– Rzecz w tym abyśmy się do nowych zasad przygotowali. Kolegium rektorskie naszej uczelni, wraz z dziekanami, wypracowało już procedurę postępowania. Chcemy ograniczyć liczbę studentów na tych wydziałach, na których wskaźnik jest znacząco przekroczony, mam tu na myśli przede wszystkim wydziały: Zarządzania, Prawa i Administracji, Ekonomiczno-Socjologiczny i w jakimś stopniu Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. Tam chcemy ograniczyć liczbę studentów, tak aby zbliżyć się do wskaźnika; jeden – trzynaście. Proszę jednak zwrócić uwagę, że ten wskaźnik jest liczony w skali całej uczelni. To nie jest tak, że rozliczane są poszczególne wydziały. Istnieje więc pewne pole manewru, bo mamy przecież wydziały, na których wskaźnik jest jeszcze mniejszy niż zalecany. Chodzi tu, na przykład, o wydziały: Matematyki i Informatyki, Biologii i Ochrony Środowiska, Fizyki i Informatyki Stosowanej.

Ograniczenia liczby studentów nie chcielibyśmy prowadzić metodą szokową, zresztą nie bardzo nawet moglibyśmy to robić, choćby z uwagi na limity przyjęć kandydatów na pierwszy rok studiów, które ogłaszane są wcześniej i w związku z tym nie można ich zmieniać z dnia na dzień . Uchwały uczelnianego senatu w tej kwestii są bowiem podejmowane dwa lata wcześniej w odniesieniu do rekrutacji na określone lata akademickie. Przyjęliśmy więc, że zmniejszanie limitów przyjęć kandydatów na pierwszy rok studiów będzie odbywać się stopniowo, w ciągu dwóch lat. Mamy już w tej kwestii wypracowaną strategię z dziekanami. Przy okazji chciałbym też dodać, iż już w tym roku pragniemy ukrócić wśród studentów takie praktyki, jak przedłużanie w nieskończoność zaliczeń, a wiecznych studentów zdyscyplinujemy. Nie będą już mogli liczyć na takie otwarcie władz dziekańskich, jak dotychczas, bo nie musimy czy też nie powinniśmy już w tej chwili niesolidnych studentów ciągnąć za uszy , by utrzymać ich w uczelni. To jest jedna z możliwości ograniczenia liczby słuchaczy poprzez eliminację tych, którzy z różnych powodów nie zaliczają kolejnych semestrów. Jednocześnie jest to jeden z elementów podnoszenia jakości studiów.

Dotychczasowa, rosnąca w ostatnich latach liczba kształconych studentów w uczelniach publicznych, uzupełniana ofertą licznych szkół prywatnych, zdaniem wielu przedstawicieli środowiska akademickiego, przyczyniła się do deprecjacji wyższego wykształcenia: obniżania jego jakości, kłopotów absolwentów ze znalezieniem pracy, rozbudzania ich nadmiernych oczekiwań wobec pracodawców, nie idących zawsze w parze z umiejętnościami. Chyba wreszcie dociera do decydentów banalna prawda, że szkoła wyższa, zwłaszcza mająca status uczelni akademickiej, z założenia powinna być elitarna, w rozumieniu intelektualnym rzecz jasna, bo zupełnie czym innym jest dostęp do niej, na przykład, utalentowanej młodzieży wywodzącej się z rodzin o niższym statusie materialnym?

– Całkowicie zgadzam się z tezami zawartymi w pana pytaniu.

Utworzony w tym roku na Uniwersytecie Łódzkim program indywidualnych grantów badawczych dla studentów już cieszy się sporym zainteresowaniem. Ubiegać się o nie mogą najzdolniejsi słuchacze pragnący podejmować badania naukowe jeszcze podczas studiów. Sądzę, że jest to znakomity sposób na kształcenie od podstaw własnej kadry nauczycieli akademickich oraz przygotowanie wąskiej grupy wysoko wykwalifikowanych absolwentów, którzy będą mogli liczyć na atrakcyjne propozycje zatrudnienia w różnych sektorach gospodarki liczących się firmach, instytucjach oraz placówkach kultury?

– Zdajemy sobie sprawę że kiedy zostanie wprowadzony podział uczelni na różne kategorie, dojdzie do konkurencji w walce o kandydatów, nawet między uczelniami dobrymi, tymi badawczymi. Dlatego już w tym roku podjęliśmy przedsięwzięcia, które pokażą, że naprawdę interesujemy się studentami i to najlepszymi. Po pierwsze udało się nam zorganizować granty badawcze dla nich. Nie tak dawno został rozstrzygnięty konkurs na te granty (więcej piszemy o tym w innym tekście, publikowanym w tym numerze – sb).

Przyjęliśmy tu taką zasadę konkursu, która jest odwzorowaniem pewnych procedur obwiązujących w Narodowym Centrum Nauki. Chodzi o to, aby ci studenci, którzy są zainteresowani badaniami naukowymi zapoznawali się z tymi procedurami. Widzimy w nich, na przykład, przyszłych doktorantów już ze zdobytymi doświadczeniami w przygotowywaniu typowych wniosków o granty badawcze, ale też przyszłych wysoko wykwalifikowanych absolwentów, którzy będą mogli liczyć na atrakcyjne propozycje zatrudnienia, co sugeruje pan w swoim pytaniu i z czym się absolutnie zgadzam. W ten sposób wyłuskujemy najzdolniejszych słuchaczy, stwarzamy im warunki do potwierdzenia ich aspiracji, zdolności do pracy badawczej.

Inny projekt, który udało się nam też uruchomić, nosi nazwę: Zdolny uczeń – świetny student . Jego idea polega na tym, iż w porozumieniu z nauczycielami szkół średnich staramy się pomóc najzdolniejszym ich uczniom, którzy startują w olimpiadach i różnych konkursach. Mogą oni do nas przybyć, uczestniczyć w konferencjach, uczelnianych zajęciach ze studentami. Jeśli zaprezentują jakiś program, będą również brać udział w badaniach naukowych, pod opieką pracowników Uniwersytetu Łódzkiego, ale w porozumieniu ze swoimi nauczycielami. To nam pozwoli, taką mam przynajmniej nadzieję, zainteresować najlepszych kandydatów studiami na Uniwersytecie Łódzkim.

Jest to ważne z dwóch powodów; chcemy mieć jak najlepszych kandydatów na studia, poza tym – o czym nie możemy zapominać – taka inicjatywa jest również mocno premiowane finansowo. Nasza uczelnia uzyskała w tym roku prawie milion złotych dofinansowania w związku z tym, że mamy ponad stu najlepszych kandydatów, którzy byli laureatami olimpiad przedmiotowych lub uzyskali w postępowaniu rekrutacyjnym wysoką punktację na podstawie wyników egzaminów maturalnych. Przyjęliśmy ich na studia, co ministerstwo sprawdziło i doceniło. Program: Zdolny uczeń – świetny student pozwoli na to, by liczba takich zdolnych kandydatów co roku utrzymywała się na naszej uczelni na podobnym, a nawet wyższym poziomie.

Uniwersytet w ostatnich latach podpisuje sporo ważnych umów o współpracy z organizacjami i instytucjami, w których deklaruje prowadzenie na ich rzecz prac badawczych, najczęściej o charakterze użytkowym. Idea w samym założeniu słuszna, bo zbliżająca uczelnię, jej wykładowców i studentów do praktyki życia społeczno-gospodarczego, niekiedy sprzyjająca też wzbogacaniu uczelni o dodatkowe środki finansowe. Powstaje jednak pytanie czy tego rodzaju przedsięwzięcia, kuszące różnymi profitami, nie zachwieją z czasem proporcji między pracami o charakterze aplikacyjnym, a wysokiej jakości badaniami podstawowymi, do których uniwersytet jest przede wszystkim powołany?

– Mamy podpisane umowy o współpracy z różnymi firmami, przedsiębiorstwami i instytucjami. Rzecz jasna ważne jest aby tu zachować jakiś rozsądny balans. Głównym zadaniem uniwersytetu jest oczywiście prowadzenie na wysokim poziomie badań podstawowych. Do tej pory badania stosowane, podejmowane we współpracy z firmami, nie były tak bardzo rozpowszechnione. Mogę powiedzieć, że w sprawozdaniach rektora przychód z takich umów do tej pory nie przekracza miliona złotych. W skali uczelni to jest bardzo mało, a chodzi tu o dwa rodzaje aktywności; prowadzenie badań zleconych oraz szerszą współpracę długookresową. Jeśli chodzi o nią dam przykład ostatnio podpisanej umowy z KGHM Miedź Polska, który to koncern jest zainteresowany podjęciem wspólnych badań naukowych dotyczących ochrony środowiska, rekultywacji obszarów zdegradowanych przez tę gałąź przemysłu; sukcesji roślinnej na takich właśnie terenach, biodegradacji toksycznych związków metaloorganicznych.

Nie są to badania stricte usługowe, a raczej prace, w których wykorzystamy potencjał, którym – w tym konkretnym przypadku – już dysponuje Wydział Biologii i Ochrony Środowiska. Nie widzę też nic złego w działaniach polegających na tym, że taka czy inna firma, czy przedsiębiorstwo proponuje podjęcie jakichś prac, które mogą być wykonane, na przykład, podczas realizacji pracy magisterskiej lub też jakiejś części pracy doktorskiej. Moim zdaniem jest to właściwe połączenie badań naukowych z ich aspektem praktycznym.

Przykład drugi. Niedawno podpisaliśmy umowę z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Łodzi na realizowanie badań dotyczących czystości wód. Proszę również zwrócić uwagę na to, że wykorzystujemy tu doświadczenia zespołu ekohydrologicznego Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska, które zdobył je prowadząc rekultywację rekreacyjnych zbiorników wodnych w Arturówku. To się udało zrobić. Tamtejsze doświadczenia wykorzystamy w przypadku Stawów Jana i Stawów Stefańskiego, czym Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji jest zainteresowany. Chciałbym więc jeszcze raz powtórzyć, to nie są prace typowo usługowe, choć taki aspekt mają. To są bowiem działania, które muszą uwzględnić podejście niestandardowe. Bo nie jest tak, że każdy zbiornik jest taki sam. Trzeba wpierw pewne badania naukowe na nim przeprowadzić, określić niektóre parametry i dopiero wybrać odpowiednią strategię działania, by uzyskać oczekiwany efekt końcowy, to jest utrzymania czystości wód zbiornika przez dłuższy czas.

Uważam, że tak właśnie powinniśmy do tego podchodzić. Nie zapominając, że jest też zapotrzebowanie na różnego rodzaju ekspertyzy, analizy danych. Tym oczywiście też jesteśmy zainteresowani, choć w większym jednak stopniu podejmowaniem takich działań wspólnie z przedsiębiorstwami czy instytucjami, które uwzględniają pierwiastek badawczy. Nie widziałbym więc tego zagrożenia, o którym pan mówi. Choć słusznie zwraca pan uwagę na to, iż nie powinniśmy dopuszczać do takiej sytuacji, w której będziemy uprawiać naukę tylko poprzez pryzmat ewentualnych korzyści finansowych. Nie o to bowiem chodzi. Najpierw musi być idea i pomysł, a potem ewentualne pieniądze, bez których oczywiście nie da się prowadzić badań naukowych. Trzeba ich więc szukać, przekonywać decydentów o tym, aby nam przyznawali odpowiednie środki finansowe, przekonywać też firmy do ewentualnej współpracy naukowo-badawczej lub też spełniać ich oczekiwania w rozwiązywaniu problemów, na które napotykają. Jeśli tylko nasz potencjał naukowy może być tu zaangażowany i wykorzystywany, nie uważam, że to co złego.

Nawiązując jeszcze do nowego algorytmu podziału dotacji podstawowej; w swoim wystąpieniu podczas minionego święta uczelni, pan rektor oświadczył: Pojęliśmy, choć z trudem, decyzję o ograniczeniu programu inwestycyjnego. Czy mógłby pan wyjaśnić jakiego rodzaju ograniczenia najbardziej dotkną ten uniwersytecki program?

– Pragnę od razu powiedzieć, że wszystkie inwestycje, które są finansowane z funduszy zewnętrznych są i będą kontynuowane, bowiem nie chcemy zwracać niewykorzystanych pieniędzy. I to, co niezbędne jako nasz udział, dołożymy, bo na to środki znaleźliśmy. Programu inwestycyjnego uczelni więc nie zawieszamy.

O koniecznych ograniczeniach inwestycyjnych informowałem społeczność akademicką jednak już wcześniej, bo wiążą się one oczywiście ze zmniejszoną dotacją finansową. Dotyczą przede wszystkim prac remontowych, które mogą być wykonane, ale nie muszą. Natomiast to, co jest związane z bezpieczeństwem i higieną pracy to jest realizowane. Jeśli chodzi o większe inwestycje, które były planowane, a które musieliśmy na razie wstrzymać to przede wszystkim modernizacja budynku przy ulicy Rewolucji 1905 r. sześćdziesiąt sześć, gdzie zamierzamy stworzyć dom seniora. Czekamy w tej chwili na decyzję o finansowaniu zewnętrznym, choć chcieliśmy trochę wcześniej rozpocząć prace wykorzystując finanse uniwersyteckie. Mamy bowiem nadzieję na uzyskanie funduszy z naszego miasta i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Liczę, że pomysł, idea stworzenia domu seniora zostaną zrealizowane, zgodnie z naszym planem i  programem.

Zrezygnowaliśmy z modernizacji elewacji i wnętrza Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, ale realizujemy tam bardzo duży projekt związany z wymianą centralnego ogrzewania i dociepleniem budynku . Tego nie widać z zewnątrz, bo docieplanie tym razem jest wykonywane na ścianach, wewnątrz gmachu. Poza tym wymienione będą też wszystkie okna. Prace zostaną zakończone jeszcze w tym roku. Tu wielki ukłon wobec pracowników biblioteki, której nie zamknęliśmy. Działa ona w miarę normalnie, a duży w tym udział jej pracowników, choć warunki są oczywiście trudne. Modernizacja dotyczy starego budynku uniwersyteckiej książnicy. Dotację na to uzyskaliśmy z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Kolejną inwestycją, którą tylko częściowo rozpoczęliśmy, jest modernizacja budynku przy ulicy Piaskowej, na Rogach. Aby wykorzystać pond trzysta tysięcy złotych, które uzyskaliśmy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Realizowane są duże prace modernizacyjne i remont gmachu przy ulicy Uniwersyteckiej trzy. Tutaj się nic nie zmienia. Znajdzie tam siedzibę Centrum Informatyki oraz Biuro Współpracy Zagranicznej, a z gmachu Rektoratu Uniwersytetu Łódzkiego zostanie przeniesiona część uczelnianej administracji. Ważnym i dużym przedsięwzięciem inwestycyjnym jest przebudowa uniwersyteckiego Muzeum Przyrodniczego w Parku Sienkiewicza i stworzenie w nim centrum edukacji przyrodniczej . Mam nadzieję, że w przyszłym roku mieszkańcy Łodzi i regionu będą już mogli z tej w pełni nowoczesnej placówki, wyposażonej w multimedialny sprzęt, korzystać.

Nie zrezygnowaliśmy z planu modernizacji akademików. W piątym domu studenckim rozpoczęły się prace modernizacyjne. Prowadzone są już roboty, które potrwają do maja przyszłego roku. Kluczowym zadaniem, które przed nami stoi, jest  kompleksowa modernizacja Centrum Konferencyjno-Szkoleniowego przy ulicy Kopcińskiego; obiekt, którego zazdroszczą nam wszystkie uczelnie. Chcemy tam nie tylko utrzymać hotel z całym zapleczem restauracyjno-gastronomicznym, ale też przyłączyć do centrum pomieszczenia po filozofii w sąsiednim skrzydle budynku, tworząc z prawdziwego zdarzenia ośrodek konferencyjny. Dużym plusem jest lokalizacja obiektu, niemal w samym centrum miasta i w pobliżu innych gmachów uniwersyteckich, których aule i audytoria można również wykorzystywać podczas organizacji większych konferencji, kongresów czy też innych zjazdów naukowych.

Zmiany, które wprowadziliśmy w programie inwestycyjnym pozwoliły nam zaoszczędzić prawie dziesięć milionów złotych. Chcę przy tym powiedzieć, iż żadna z uniwersyteckich inwestycji nie jest odłożona ad acta. Będziemy usilnie poszukiwać możliwości zrealizowania wszystkich zaplanowanych prac w tym zakresie.

Z jakim przesłaniem i z jakimi życzeniami chciałby pan rektor zwrócić się do całej społeczności Uniwersytetu Łódzkiego u progu rozpoczynającego się właśnie nowego roku akademickiego, także w kontekście zmian wprowadzonych już ostatnio przez resort nauki oraz dotychczasowych prac nad projektem nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym?

– Wszystkie przedsięwzięcia, które podejmujemy, wymagają dobrego współdziałania z pracownikami uniwersytetu. Chcę więc przede wszystkim podziękować im za dużą aktywność sferze naukowo-badawczej, za podejmowanie inicjatyw ukierunkowanych na zdobywanie środków na finansowanie badań naukowych; za wszystkie starania o to, by wyniki tych badań były publikowane w dobrych, renomowanych czasopismach, co przekłada się i będzie przekładać się na pozycję naukową uczelni.

W nowym roku akademickim czeka nas wiele wyzwań. Będziemy znali już założenia ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Musimy więc wspólnie podjąć kroki, aby przystosować uniwersytet do wymogów, jakie nałoży na nas nowe prawo. Możemy zrobić to oczywiście tylko i wyłącznie wspólnie. Liczę więc tu na współpracę, na otwartość, liczę na udział pracowników uniwersytetu w dyskusji nad założeniami nowej ustawy. Mamy informację z ministerstwa, że jej projekt zostanie ogłoszony dziewiętnastego września na Kongresie Nauki Polskiej, ale do końca roku jest czas na zgłaszanie do niego uwag i poprawek. Myślę, że powinniśmy wszyscy wziąć udział w tej dyskusji, a równocześnie przygotowywać się do wyzwań, które się pojawią wraz z wejściem w życie nowego prawa o szkolnictwie wyższym.

Chciałbym też u progu nowego roku akademickiego złożyć nauczycielom akademickim jak najserdeczniejsze życzenia wielu sukcesów w pracach badawczych i kształceniu studentów. Pracownikom administracji, technicznym i obsługi życzę, by jak najlepiej służyli pomocą w sprawnym funkcjonowaniu uczelni i czerpali z tego również osobistą satysfakcję. Studentom życzę, aby znaleźli na naszym uniwersytecie miejsce do realizacji swoich aspiracji, planów i marzeń. Będziemy starali stworzyć im takie warunki, aby mogli to realizować. Życzę całej społeczności uniwersytetu, pracownikom i studentom, wszystkiego najlepszego, również w życiu osobistym, codziennym!

Nowy rok akademicki stanowi też wyjątkową okazję do szczególnie ciepłego powitania w naszych progach studentów pierwszego roku. Będziemy starali się stwarzać im na uczelni serdeczną i miłą atmosferę, pomagać w pierwszych tygodniach i miesiącach życia akademickiego, aklimatyzacji na uczelni. Będziemy otwarci na ich postulaty i pomoc w rozwiązywaniu ewentualnych problemów towarzyszących pierwszym krokom na uniwersytecie. Tak, aby jak najszybciej stali się pełnoprawnymi członkami społeczności akademickiej naszej uczelni.


Rozmawiał: Stanisław Bąkowicz