Pierwsze wizyty i sentymentalne powroty

24-05-2018

Zbliżający się jubileusz czterdziestolecia współpracy Uniwersytetu Łódzkiegoz niemieckim Uniwersytetem Justusa Liebiga w Giessen skłania do refleksji, podsumowań i wspomnień.

Kontynuując cykl publikacji poświęconych tej okrągłej rocznicy prezentujemy wspomnienia czterech pań, pracowników naukowych Wydziału Filologicznego oraz Wydziału Filozoficzno-Historycznego naszej uczelni, których drogi zawodowe, w różnym okresie życia, związane były, niekiedy też jeszcze są, z Giessen i tamtejszym uniwersytetem.

Kiedy myślę: Giessen

Hasło Giessen wywołuje we mnie wewnętrzny uśmiech. To miasto i uczelnia są lejtmotywem mojej biografii ostatnich dwudziestu pięciu lat, ważnym dla mojego rozwoju zawodowego i emocjonalnego. Najbardziej intensywny był pierwszy półroczny studencki pobyt, wraz z czwórką koleżanek i kolegów, z którymi przybyłam do niemieckiego uniwersytetu za pośrednictwem programu SOCRATES.

Mieszkałam w pięknej willi w dobrym, międzynarodowym towarzystwie, pokój dzieląc z Angielką Liz. Pokochałam wtedy różnorodność. I tiramisu, przygotowane na moje urodziny przez kolegę z Włoch, w ilości takiej, by ugościć wszystkich mieszkańców domu. Jadłam je wtedy pierwszy raz w życiu. Kolejne dwa pobyty – roczny i półroczny – były intensywne, ale trudne, bo związane z pracą nad doktoratem, z niepewnością a nawet zwątpieniem. Wracałam potem do Giessen wielokrotnie dzięki partnerstwu i programowi Erasmus. Te powroty wydają mi się szczególnie cenne, choć za każdym razem wymagające pożegnania tego wszystkiego, co w sposób nieunikniony przynależało już tylko do przeszłości. Takie bilansujące spojrzenie wstecz ma jednak tę zaletę, że mocniej osadza w teraźniejszości.

Doktor hab. Joanna Firaza z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Doktor hab. Joanna Firaza z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Fot. IFG UŁ

Giessen jest niedużym miastem i kojarzy mi się z ruchem, z chodzeniem. Częścią każdej wizyty jest, m.in., rytualny spacer do centrum i przejście przez główną ulicę strefy dla pieszych. W przeżyciu centrum to zawsze przestrzeń azylu i ucieczki od intensywnej pracy. A jednocześnie to pokonywanie przestrzeni służy w Giessen bardziej niż gdzie indziej nadrzędnemu celowi każdego mojego pobytu tam: inspiracji, kształtowaniu koncepcji, rozwojowi. Ograniczenie bodźców, którego doświadczam w Giessen, i atmosfera Philosophikum sprzyjają skupieniu, generują pewien stan umysłu, w którym chłonę, jak gąbka zbieram i magazynuję w sobie materiał. Na zewnątrz to po prostu intensywna kwerenda, kserowanie, skanowanie, z konieczności szybsze niż zwykle przepracowywanie kolejnych pozycji literatury, kawa w kafeterii. Ale właściwa praca odbywa się poza świadomością, choć oczywiście staram się nadawać temu procesowi kierunek.

Kiedy myślę Giessen pojawiają się oczywiście w pamięci twarze ludzi, z których tylko niektórzy poruszają się jeszcze po uczelnianych korytarzach: jak zawsze życzliwego i już od lat emerytowanego prof. Erwina Leibfrieda; opiekunów naszej grupy studenckiej podczas pierwszego pobytu – prof. Lothara Schneidera, wtedy doktora, i jego żony dr Astrid Keiner, wówczas doktorantki. Korowód zamyka garść zaprzyjaźnionych rówieśników towarzyszących mi w tamtym czasie na różnych etapach życia. Te zbliżenia mentalną kamerą uświadamiają, że wszyscy w równym stopniu podlegamy upływowi czasu.

Joanna Firaza

xxx

Raj dla polskiego germanisty

Do Giessen pojechałam po raz pierwszy jesienią 1991 r. na stypendium DAAD i był to moje pierwsze stypendium, ale przede wszystkim mój pierwszy dłuższy pobyt na Zachodzie. A ten zachód to był postument z koniem przed budynkiem Philosophicum I, pomarańczowe krzesełka w kafeterii tegoż Philosophicum, kawa z automatu za osiemdziesiąt fenigów i autobus na trasie Giessen-Łódż Giessen, czyli ten środek lokomocji, który do dzisiaj łączy Polskę z Niemcami silniej niż więzy dyplomatyczne.

Doktor hab. Małgorzata Kubisiak z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Doktor hab. Małgorzata Kubisiak z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Fot. IFG UŁ

Od wspomnianej już  jesieni roku 1991 Giessen stało się częścią mojej biografii, osobistej i naukowej. Pierwsze stypendium nie okazało się być ostatnim. W Giessen powstały zarysy mojej pracy doktorskiej, nad którą pieczę miał wtedy prof. Dieter Arendt, a później prof. Günter Oesterle. W Giessen mogłam zanurzyć się w bibliotekę i długo z niej nie wychodzić: raj dla polskiego germanisty, wciąż na głodzie literatury fachowej.

Ileż kilogramów kopii wiozłam, wiózł wtedy każdy z nas z Giessen do domu! Z germanistami z Uniwersytetu Justusa Liebiga łączyły nas wszystkich koleżeńskie i często serdeczne więzi, które przetrwały wiele lat. Trochę tych czasów żal. Ale życie toczy się dalej. Teraz rzeczywistość germanisty polskiego wygląda zupełnie inaczej, Zachód nie leży już tak bardzo daleko na zachodzie, ale wiele kontaktów przetrwało i można dzięki nim prząść tkankę kontaktów dalej.

Małgorzata Kubisiak

xxx

Wielka niewiadoma

Po raz pierwszy do Zentrum für Philosophie und Grundlagen der Wissenschaft der Justus-Liebig-Universität Giessen przyjechałam na podstawie bezpośredniej wymiany w maju 1981 r. Były to początki współpracy między naszymi instytutami i nikogo stamtąd jeszcze nie znałam.

Miałam wielką tremę. Po pierwsze – przygotowałamreferat, który – jak ostrzegali mnie moi polscy koledzy – mógł okazać siękontrowersyjny, gdyż zakładał określoną wykładnię koncepcji Kanta, a w Niemczech niektórzy filozofowie uznają, że mają wyłączność do interpretacji tego stanowiska. Po drugie – był to mój pierwszy bezpośredni kontakt z uniwersyteckim światem Zachodu, co stanowiło dla mnie wtedy wielką niewiadomą.

Profesor Aldona Pobojewska z Katedry Filozofii Współczesnej UŁ

Profesor Aldona Pobojewska z Katedry Filozofii Współczesnej UŁ

Fot. Zbyszek Polędwica

Sytuacja rozwinęła się dla mnie zaskakująco korzystnie. Wszyscy w Zentrum poczynając od profesorów, poprzezasystentów, a skończywszy na paniach sekretarkach, starali się coś miłego dla mnie zrobić. Zapraszano mnie do domów, zabierano na wycieczki po okolicy, obdarowywano książkami, otrzymałam wolny dostęp do instytutowej biblioteki i kartę do kserokopiarki. Znaczenie tego ostatniego faktu było dla mnie nie do przecenienia. Zdobyłam bowiem w ten sposób najnowsze materiały do swoich przyszłych prac.

Moje wystąpienie okazało się interesujące dla słuchaczy.Zajęłam w nim bowiem stanowisko w toczonym wtedy w Zentrum żywym sporze między zwolennikami naturalistyczneji transcendentalistycznej interpretacji filozofii Immanuela Kanta. Dyskutowano zażarcie, a ja znalazłam popleczników w osobach prof. Odo Marquarda i prof. Hansa-Michaela Baumgartnera.

Wspólna orientacja filozoficzna stała się podstawą do objęcia przez obydwu profesorów naukowego patronatu nad moim projektem składanym w Fundacji Aleksandra von Humboldta. Aplikacja skończyła się sukcesem i spędziłam na Uniwersytecie w Giessen półtora roku. Moje pierwsze wrażenie nie uległo zmianie. Przeciwnie, utrwaliło się. Znajomości zawarte w tym czasie z doktorami (dzisiaj profesorami) Manfredem Stoecklerem i Andreasem Bartelsem oraz z państwem Christel i Peterem Doerr, stały się znaczącymi w moim życiu i trwają do dzisiaj.

Aldona Pobojewska

xxx

Twarze partnerstwa

Szukając w pamięci moich pierwszych kontaktów z Uniwersytetem im. Justusa Liebiga, muszę cofnąć się do czasów studenckich, kiedy jako stypendystka programu TEMPUS pojechałam do Giessen, zyskując tym samym możliwość zrealizowania na tamtejszej uczelni jednego semestru studiów.

Rozpoczęta w tamtym okresie współpraca z uniwersytetem w Giessen trwa do dziś, a na przestrzeni lat przybierała różne formy. Jako studentka, doktorantka i wreszcie pracownik naukowy Uniwersytetu Łódzkiego miałam możliwość doświadczyć praktycznego wymiaru tego już czterdziestoletniego partnerstwa między obiema uczelniami. Ostatnie dziesięć lat to okres mojej intensywnej współpracy z giesseńskim Instytutem Germanistyki i Slawistyki. W wyniku tej współpracy zrealizowany został, między innymi, międzynarodowy projekt Vielfalt auf kleinem Raum, finansowany ze środków europejskiego programu LLL ERASMUS IP. Celem tego projektu, prowadzonego w latach 2009–2012 przez wykładowców i studentów z Giessen, Łodzi i Kowna, było opracowanie wielojęzycznego elektronicznego przewodnika literackiego po Wilnie, podkreślającego wielokulturowy charakter tego miasta.

Doktor Elżbieta Tomasi-Kapral z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Doktor Elżbieta Tomasi-Kapral z Zakładu Literatury Niemieckojęzycznej UŁ

Fot. IFG UŁ

Podczas licznych pobytów na Uniwersytecie Justusa Liebiga na stypendiach programu ERASMUS, ERASMUS+ czy DAAD starałam się łączyć pracę naukową z działalnością dydaktyczną, gromadząc materiały do własnych projektów badawczych ale i oferując studentom wykłady, seminaria czy warsztaty, jak, na przykład, ten realizowany w roku 2015, poświęcony twórczości Güntera Grassa; letnie, intensywne kursy języka polskiego czy wreszcie warsztaty translatorskie.

Współpracując z Centrum Badań nad Europą Wschodnią (GiZo), działającym przy uniwersytecie w Giessen, uczestniczyłam również w trwającym trzy lata interdyscyplinarnym i międzynarodowym projekcie dydaktyczno-naukowym Obszary konfliktów i styku kultur w Europie Wschodniej. Zorganizowana przeze mnie (przy wsparciu kolegów z obu partnerskich uczelni) w tym projekcie szkoła letnia nt. Konstrukcje tożsamości w obszarach konfliktów i styku kultur (Łódź 2014) stworzyła doktorantom z obu ośrodków naukowych możliwość uczestnictwa w licznych, podkreślających wieloaspektowość tematu, wykładach i seminariach oraz zaprezentowania swoich badań i projektów naukowych.

Ta nakreślona w wielkim skrócie współpraca, mająca ważny wymiar naukowy, ale i dydaktyczny, to jednak przede wszystkim współdziałanie z konkretnymi osobami, które z czasem wyszło poza instytucjonalne ramy, przeradzając się w przyjaźń. Profesor Erwin Leibfried, prof. Sascha Feuchert, prof. Cora Dietl, prof. Hans-Jürgen Bömelburg, prof. Monika Wingender czy wreszcie Christine Bily i Maria Horkavtschuk to ważne postaci, które przez lata towarzyszyły mi i nadal towarzyszą podczas każdego pobytu w Giessen. To twarze mojego partnerstwa z Uniwersytetem Justusa Liebiga w Giessen, które dzięki nim zyskało dodatkowy i bardzo cenny wymiar.

Elżbieta Tomasi-Kapral