Sposób na grant

13-12-2014

Jak wygląda sytuacja nauk humanistycznych w perspektywie ubiegania się o granty badawcze? Czy ich reprezentantom udaje się zdobyć takie wsparcie? Jakie przedsięwzięcia mają największą szansę na powodzenie?

Szukając odpowiedzi na te i inne pytania, z myślą o receptach na efektywne staranie się o wsparcie z funduszy przewidzianych na badania naukowe, rozmawiamy z przedstawicielami łódzkiej humanistyki; pracownikami naukowymi Wydziału Filologicznego i Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Łódzkiego.

Doświadczenia centrum badawczego

Doktor Paweł Filipczak, sekretarz naukowy Centrum Ceraneum

Fot.: Ze zbiorów prywatnych

Ceraneum – Centrum Badań nad Historią i Kulturą Basenu Morza Śródziemnego i Europy Południowo-Wschodniej im. prof. Waldemara Cerana jest międzywydziałową jednostką Uniwersytetu Łódzkiego, której od samego początku, czyli od roku 2011, udaje się z powodzeniem aplikować o granty m.in. z Narodowego Centrum Nauki, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Urzędu Miasta Łodzi czy też Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.

Na początku 2014 r. Ceraneum zakończyło dwuletni projekt realizowany w Narodowym Programie Rozwoju Humanistyki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Polegał on na przełożeniu na język francuski pracy doktorskiej prof. Waldemara Cerana (patrona centrum) – Rzemieślnicy i kupcy w Antiochii i ich ranga społeczna (II połowa IV wieku) – wydanej w języku polskim w roku 1969. Książka zawiera wiele aktualnych do dziś spostrzeżeń w dziedzinie badanej stale i to także poza Polską, w dużej mierze zresztą w ośrodkach francuskojęzycznych. Jednak ze względu na język, w którym została opublikowana prawie pół wieku temu, nie miała większej szansy wejścia w obieg globalny, co najwyżej słowiańskojęzyczny.

I to był pierwszy argument przemawiający za potrzebą przygotowania przekładu. Drugi argument stanowiący o istocie tego działania miał charakter, można powiedzieć, taktyczny, wizerunkowy. Wniosek o grant został bowiem złożony tuż po założeniu Ceraneum, jeszcze w 2011 r.:

– Potrzebowaliśmy wtedy jakiejś wizytówki, czegoś, z czym moglibyśmy wyjść na zewnątrz, także poza Polskę. Sądziliśmy, że taka książka pozwoli zaprezentować dorobek patrona centrum i zareklamować powstanie jednostki w szerszym gronie międzynarodowym – wyjaśnia dr Paweł Filipczak, sekretarz naukowy Centrum Ceraneum ds. działalności bibliotecznej i programów dydaktycznych.

W roku 2015 zakończy się kolejny grant afiliowany przez Ceraneum. Tym polsko-greckim projektem – Bizancjum i Arabowie. Spotkanie cywilizacji VI-VIII w. – realizowanym ze środków NCN, kieruje prof. Teresa Wolińska z Katedry Historii Bizancjum Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ. Projekt dotyczy stosunków arabsko-bizantyńskich czy też chrześcijańsko-muzułmańskich w ciekawym i ważnym dla historii powszechnej okresie wielkich przemian na Bliskim Wschodzie (m.in. powstanie islamu, podboje arabskie). Na relacje bizantyńsko-arabskie łódzcy uczeni spojrzą z perspektywy bizantynologicznej i arabistycznej i to w kilku odsłonach: politycznej, gospodarczej, kulturowej, militarnej czy administracyjnej. Grant jest realizowany z udziałem partnera greckiego, największej uczelni w tym kraju – Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach. W efekcie przeprowadzonych badań w 2015 r. mają się ukazać dwie monografie, po polsku i po angielsku. Badaczom szczególnie zależy na tym, by pokazać te dość trudne i złożone tematy w formie przystępnej, atrakcyjnej dla każdego odbiorcy.

Centrum prowadziło też projekty mniejsze, finansowane lokalnie, przez organa samorządu terytorialnego (np. wydanie wybranych numerów Studia Ceranea – czasopisma jednostki) lub uczelnię. Dwa lata temu Ceraneum zorganizowało konferencję naukową o podatkach w basenie Morza Śródziemnego w starożytności i średniowieczu, dofinansowaną ze środków biorącego udział w tym spotkaniu Centrum Studiów Podatkowych Uniwersytetu Łódzkiego. Dzięki współpracy obu jednostek ukazał się jeden z numerów periodyku Studia Ceranea, prezentujący wstąpienia wygłoszone podczas sesji.

Pojawia się więc pytanie, co stanowi klucz do sukcesu i pomaga centrum w tak efektywnym staraniu się o granty? – Myślę, że to efekt pracy zespołowej. Pojedynczo można wiele osiągnąć, ale zdecydowanie łatwiej i chyba skuteczniej jest, jeśli występuje się w zespole – odpowiada dr Paweł Filipczak. – Obecnie Ceraneum zrzesza około stu osób, wśród których funkcjonują różne, można rzec, grupy zainteresowań. To one występują z pomysłami na kolejne projekty. A tak przecież – podkreśla sekretarz naukowy placówki – pracuje się w silnych ośrodkach naukowych na świecie.

Do sukcesu prowadzi też dobry pomysł na temat. I choć współcześnie znalezienie białych kart w badaniach, nad ogólnie mówiąc, np. starożytnością, nie jest łatwe, to jednak ciągle możliwe. Wciąż istnieje potrzeba sprawdzania dokonań poprzedników, weryfikowania, korygowania czy uzupełniania. – Sądzę, że do tej pory udało nam się wykazywać dobre wyczucie tego, co jest potrzebne w nauce, w humanistyce – argumentuje dr Filipczak. – A co jeśli nie uda się zdobyć grantu? – Wówczas nie należy się poddawać, trzeba zapoznać się z recenzjami i go poprawić. Grant niesfinansowany nie jest straconym czasem czy przedsięwzięciem. Na takich sytuacjach należy się uczyć – podkreśla sekretarz naukowy Ceraneum,

Polska literatura migracyjna

Magister Joanna Kosmalska pomysłodawczyni grantu na temat literatury (e)migracyjnej

Fot.: Artur Kraszewski

Pomysł projektu Polska literatura (e)migracyjna w Wielkiej Brytanii i Irlandii po 2004 roku zrodził się sześć lat temu w Dublinie podczas wizyty Joanny Kosmalskiej z Zakładu Literatury i Kultury Brytyjskiej w jednej z księgarń. Tam, na półce z bestsellerami, stała książka Maeve Binchy Heart and Soul, opowiadająca o polskiej migrantce, która przybyła do Irlandii. Później okazało się, że wśród irlandzkich twórców zainteresowanych doświadczeniami Polaków w ich ojczyźnie jest więcej, m.in. Dermot Bolger, autor książki The Ballymun Trilogy czy zdobywca Nagrody Bookera Roddy Doyle z jego opowiadaniami The Deportees i The Bandstand.

Badaczkę zainteresowało to, że Irlandczycy coraz częściej piszą o Polakach i w ten sposób powstał zalążek projektu. Jednak obraz świata migrantów malowany ręką zagranicznych pisarzy, jak wielokrotnie podkreślają literaci, jest tylko namiastką, zapełnieniem luki, do czasu, gdy Polacy sami zaczną o sobie pisać. Prawda natomiast jest taka, iż ludzie żyjący poprzednio nad Wisłą opowiadają o własnych doświadczeniach, ale głównie w języku ojczystym. Wśród ponad pięćdziesięciu odnalezionych autorów, tylko trzech publikuje po angielsku. Równie niewiele powstało tłumaczeń. Jak twierdzi inicjatorka badań, wydaje się, że autorzy, być może nawet nieświadomie, adresują swoje książki do rodaków. Widoczne jest to choćby w tematyce, którą poruszają. Ich teksty mówią o potrzebie zmian społeczno-ekonomicznych w Polsce, skupiają się na zagadnieniu polskich migracji lub stanowią swoistego rodzaju rozliczenie z decyzją o wyjeździe zagranicę.

Zebrane materiały skłoniły naukowców do sformułowania pytania badawczego odnoszącego się do polskiej twórczości migracyjnej na Wyspach Brytyjskich: czy mamy do czynienia z nowym kierunkiem literackim, czy jedynie ze społecznym fenomenem, o którym wkrótce zapomnimy? Problem ten spotkał się z zainteresowaniem ze strony Narodowego Centrum Nauki, które bardzo wysoko oceniło projekt i zdecydował się go sfinansować. Odbyło się seminarium ekspertów, powstaje seria artykułów i monografia poświęcona literaturze migracyjnej oraz archiwum wirtualne, w którym zawarte zostaną biogramy autorów, ich utwory, wywiady czy wreszcie teksty krytyczne.

Profesor Jerzy Jarniewicz, kierownik projektu finansowanego przez NCN

Fot.: Danuta Węgiel

Pracom zespołu projektowego przewodniczą badacze z Uniwersytetu Łódzkiego: prof. Jerzy Jarniewicz (kierownik projektu), prof. Joanna Ślósarska, mgr Joanna Kosmalska i dr Anna Kronenberg. Wśród zagranicznych partnerów chyba najbardziej znaczącą postacią jest prof. Declan Kiberd z Irlandii, uznany przez The Observer za jednego z trzystu najważniejszych intelektualistów XXI wieku. Naukowców spoza Polski reprezentują także prof. Michael Parker i dr Urszula Chowaniec z Wielkiej Brytanii; dr Borbala Farago (badaczka pracująca w Irlandii, urodzona na Węgrzech, wnosząca do projektu doświadczenie osoby, która zdecydowała się na emigrację); dr Joanna Rostek oraz prof. Dirk Uffelmann, slawista z Niemiec; prof. Kris Van Heuckelom, polonista i tłumacz literatury polskiej z Belgii. Naukowe środowisko krakowskie reprezentuje dr Mariusz Dzięglewski, a wrocławskie dr Dorota Kołodziejczyk, specjalizująca się w problematyce postkolonialnej.

Praca badawcza tego zespołu zaprojektowana została z myślą o podjęciu czegoś ważnego dla nauki polskiej, ale i dla zwykłego odbiorcy zainteresowanego problemami współczesności. Zainteresowanie twórczością na emigracji jest dość znaczne, chociażby ze strony socjologów i demografów, chcących poznać społeczne aspekty tej działalności. Realizacja projektu przewidziana jest na trzy lata – od 2011 do 2014 roku – ale badacze zgromadzili tak wiele materiałów, że zdecydowali się wystąpić do NCN o przedłużenie czasu jego realizacji o rok. Już teraz jednak można mówić o wstępnych wnioskach. Badacze zaobserwowali m.in., że Wielka Brytania stała się najważniejszym ośrodkiem literacko-kulturalnym współczesnej emigracji polskiej. Natomiast otwarcie autorów polskich na nowe kultury i tematykę doprowadziło do większej uniwersalizacji polskiej literatury, co zapewne zaowocuje w przyszłości spotęgowanym zainteresowaniem zagranicznych wydawców, krytyków i czytelników. Zalążków takiego zjawiska można dopatrywać się, np., we włączeniu przez Brytyjską Bibliotekę twórczości polskich poetów – Adama Czerniawskiego, Marii Jastrzębskiej i Wioletty Grzegorzewskiej – do szeroko zakrojonego projektu Pomiędzy dwoma światami: Poezja i przekład (Between Two Worlds: Poetry & Translation) czy też w żywej reakcji krytyków na publikację powieści Madame Mephisto A. M. Bakalar, wrocławianki od lat mieszkającej w Londynie. Recenzje książki ukazały się, m.in. w popularnym Guardianie, prestiżowym The Times Literary Supplement i na wielu brytyjskich blogach literackich.

Doświadczenia tego zespołu badawczego pokazują, że jeśli ma się przygotowany zarys badań, to cała reszta jest dość prosta do wykonania, choć czasochłonna. Joanna Kosmalska porównuje duży projekt badawczy do prowadzenia małego biznesu: – Trzeba zająć się stroną naukową, której poświęca się najwięcej czasu, ale i podszewką projektu; zamówieniami publicznymi, finansami, umowami. – Dodaje też: – Nieoceniona przy takim przedsięwzięciu okazała się pomoc pracowników uczelni, zarówno tych na poziomie wydziału (Doroty Cieślak, Grażyny Chętko), jak i rektoratu (Marty Witak, Joanny Dąbrowskiej, Elżbiety Przybyszewskiej, Katarzyny Kubsz) oraz Agaty Skalik, opiekunki projektu z ramienia NCN.

Szansa dla młodych

Magister Maria Garda, pomysłodawczyni grantu sfinansowanego ze środków programu PRELUDIUM

Fot.: Ze zbiorów prywatnych

Projekt Redefinicje gatunku fantasy w grach cyfrowych mgr Marii Gardy z Instytutu Kultury Współczesnej Wydziału Filologicznego UŁ został przyjęty do finansowania w pierwszej odsłonie programu PRELUDIUM, konkursu przewidzianego dla młodych badaczy, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę naukową. Warunki, jakie muszą oni spełnić, są adekwatne do etapu kariery akademickiej. Jak przyznaje Maria Garda, lista jej publikacji na pierwszym roku studiów doktoranckich ograniczała się raptem do dwóch artykułów w czasopismach punktowanych.

– Bardziej istotny w kontekście PRELUDIUM, od dorobku naukowego wnioskodawcy, jest ciekawy pomysł na projekt badawczy oraz odpowiedni dobór opiekuna naukowego. To on w oczach recenzentów NCN jest gwarantem poprawnej merytorycznie realizacji pomysłu doktoranta – wskazuje badaczka.

W swoim projekcie postanowiła ona odpowiedzieć na pytanie, czy kategoria gatunku funkcjonuje w grach cyfrowych podobnie jak w literaturze czy filmie. Wychodząc z tradycji badań genologicznych w humanistyce, konstruowała ramę pojęciową służącą kategoryzacji gatunków gier. Budowaniu modelu teoretycznego towarzyszyło badanie materiału źródłowego, a więc granie na urządzeniach zakupionych ze środków uzyskanych z grantu – komputerze osobistym i konsolach.

– Jak się przekonałam na własnej skórze, badanie gier, wbrew pozorom, może być procesem bardzo nużącym, ponieważ o doborze przedmiotu badań decyduje nie gust, ale względy merytoryczne. Co więcej, często nie wystarczy gry przejść raz, ale trzeba to zrobić wielokrotnie, co zajmuje dziesiątki godzin, szczególnie w wypadku rozbudowanych światów fantasy w grach cRPG – wyznaje Maria Garda.

Cały proces trwał trzy lata i zakończył się opracowaniem rozprawy doktorskiej. Zaowocował także zwrotem zainteresowań badaczki w kierunku historii gier i mediów.

O czym muszą pamiętać młodzi naukowcy chcący aplikować o granty z tego programu? Przede wszystkim powinni dokładnie przemyśleć i zaplanować swoje działania, w tym harmonogram oraz kosztorys badań. Nie warto robić tego na ostatnią chwilę, ponieważ w trakcie realizacji grantu ma się bardzo ograniczone możliwości wprowadzania zmian, a więc początkowe decyzje są w dużej mierze nieodwracalne. Sam wniosek doktorant wypełnia przez internet w systemie OSF, ale musi wydrukowane dokumenty złożyć z odpowiednim wyprzedzeniem w Biurze Nauki UŁ. – Polecam udać się tam nawet na wiele tygodni przed terminem składania wniosków, aby uniknąć błędów formalnych – radzi mgr Garda.

Należy bowiem pamiętać, że na każdy grant składają się dwa komponenty. Pierwszy – oczywiście najważniejszy – to aspekt naukowy, a drugi – w realizacji projektu badawczego także bardzo istotny – aspekt administracyjny. Nie wszystko da się załatwić z dnia na dzień. Procedury uniwersyteckie nie należą do najprostszych czy najszybszych, więc zawsze warto mieć znaczny zapas czasu. Jest to także istotne na etapie aplikacji, kiedy planuje się, jak rozpisać punkty harmonogramu (ich charakter i czas trwania) oraz kosztorys.

– Tutaj zawsze polecam poradzić się kogoś, kto już podobne granty rozliczał. Z własnej perspektywy uważam, że jedną z najważniejszych pozycji w kosztach bezpośrednich PRELUDIUM powinny być wyjazdy konferencyjne, szczególnie te zagraniczne – sugeruje autorka badań.

Nowy model finansowania nauki wymaga od osób wkraczających w świat akademicki, aby na jak najwcześniejszym etapie kariery oswoiły się z pozyskiwaniem środków z grantów. – Nie powinien to moim zdaniem być warunek sine qua non pracy naukowej młodego pokolenia, ponieważ czasem nawet bardzo dobry projekt może nie uzyskać wsparcia – twierdzi Maria Garda. Co w takim razie może dać młodym naukowcom staranie się o grant? Z doświadczenia doktorantki wynika, że samo aplikowanie wpływa na dopracowanie koncepcji planowanych badań, a także mobilizuje do systematycznego publikowania efektów pracy naukowej. Z kolei jej realizacja uczy kompetencji niezbędnych przy zarządzaniu projektami długoterminowymi, nie tylko akademickimi.

Paulina Czarnek