Duch polski na ziemi Helwetów

07-04-2017

Szwajcarskie miasto Rapperswil, położone w kantonie Sankt Gallen, od roku 1868 jest związane z dziejami Polski. Po upadku powstania listopadowego, w 1884 r., przybył do Szwajcarii hrabia Władysław Broel-Plater (1898–1889), członek powstańczego sejmu.

Panorama Rapperswilu z widokiem na Jezioro Zuryskie

Panorama Rapperswilu z widokiem na Jezioro Zuryskie

Fot. Maria Wichowa

Po klęsce kolejnego polskiego zrywu z 1863 r. zorganizował w Zurychu Komitet Pomocy Polakom. Został mianowany agentem Rządu Narodowego w Szwajcarii, propagował polski patriotyzm na łamach wydawanego przez siebie w latach 1864–1865 pisma Der Weisse Adler – Biały Orzeł. Aktywnie działał na rzecz interesów narodu polskiego. W setną rocznicę konfederacji barskiej, w kilka lat po upadku powstania styczniowego, polscy emigranci ustawili nieopodal zamku w Rapperswilu, nad brzegiem Jeziora Zuryskiego, kolumnę zwaną przez Szwajcarów polską a przez naszych rodaków barską lub wolności. Zaprojektował ją Juliusz Stadler, profesor politechniki w Zurychu, a wykonał Louis Wethli, miejscowy rzeźbiarz.

Piękny architektonicznie obiekt, smukły monument zwieńczony rzeźbą orła zrywającego się do lotu, ma umieszczone na cokole tablice z inskrypcjami. Na pierwszej usytuowany jest herb Rzeczypospolitej Obojga Narodów i napis: Magna res libertas (Wolność jest rzeczą wielką), na kolejnych teksty po polsku i po niemiecku następującej treści: Niespożyty duch polski stuletnią krwawą walką protestujący przeciw ciemiężącej go przemocy z wolnej ziemi Helwetów przemawia do sprawiedliwości Boga i świata . Pierwotnie kolumna została ustawiona dość daleko od bramy zamkowej, na skraju cypla wchodzącego w jezioro. W 1870 r. była uszkodzona podczas potężnej burzy. Została odrestaurowana i przeniesiona na dziedziniec zamkowy, a więc w bezpieczne miejsce. Teraz stoi przed bramą wjazdową do zamku. Umieszczono ją tam w roku 1968, w setną rocznicę jej erygowania i w dwóchsetlecie konfederacji barskiej. Wtedy też wprowadzono zmiany w inskrypcjach umieszczonych na cokole.

Zamek z końca XIII wieku, siedziba Muzeum Polskiego w Rapperswilu

Zamek z końca XIII wieku, siedziba Muzeum Polskiego w Rapperswilu

Fot. Maria Wichowa

Urna z sercem Tadeusza Kościuszki

Następnym dziełem Platera, po powołaniu wspomnianego wcześniej periodyku, było utworzenie w Rapperswilu Muzeum Narodowego Polskiego, stawiającego sobie jako cel działalności ochronę polskich zabytków historycznych. Do powołania tej placówki przyczynili się Polacy – emigranci, stosunkowo mała społeczność oraz ich szwajcarscy przyjaciele, skupieni wokół wybitnego pisarza Gotfryda Kellera (1819–1890), zaangażowani w organizowanie pomocy dla uczestników powstania styczniowego. Muzeum zostało otwarte niezwykle uroczyście 23 października 1870 r. Siedzibą tej instytucji został miejscowy zamek średniowieczny, pozostający w dość opłakanym stanie. Plater wydzierżawił go od miasta na dziewięćdziesiąt dziewięć lat za symboliczną opłatę czynszową i zainwestował w obiekt wielkie sumy własnych pieniędzy dążąc do tego, by ta własność narodowa Polski – by użyć słów założyciela z aktu fundacyjnego – położona w sercu Szwajcarii, prezentowała się godnie i okazale. Hrabia wraz z żoną Karoline Bauer, niemiecką aktorką, zamieszkał w swej posiadłości Kilchberg niedaleko Zurychu, skąd doglądał zarządzanego przez siebie muzeum.

Jego zbiory zawierały rękopisy, portrety, popiersia, grafiki, płaskorzeźby, dzieła sztuki, militaria, sztandary, mundury, dokumenty archiwalne pamiątki pochodzące ze środowisk emigracyjnych, a także księgozbiór z cennymi starodrukami, m.in., przechowywano tam Biblię w przekładzie Jakuba Wujka oraz parafrazę Psałterza pióra Jerzego Buchanana, szkockiego poety. Biblioteka w okresie swojej świetności gromadziła 90 tys. woluminów, a również nuty, mapy, ryciny, fotografie. To właśnie w raperswilskiej książnicy pracował w latach 1892–1896 Stefan Żeromski (1864–1925) jako bibliotekarz. Władysław Plater wynegocjował przekazanie na rzecz muzeum księgozbiorów i spuścizny pisarskiej Joachima Lelewela, Leonarda Chodźki oraz Ludwika Mierosławskiego. Przebywający na obczyźnie Polacy dostarczali tej placówce eksponaty, a także udzielali jej wsparcia finansowego. Najświętszą dla Polaków relikwią była przechowywana w muzeum urna z sercem Tadeusza Kościuszki. Wykonana z brązu przez rzeźbiarza Wincentego Trojanowskiego znalazła się w Rapperswilu w roku1895, a dwa lata później przeniesiono ją do mauzoleum, specjalnie w tym celu zaprojektowanego przez Xawera M üllera, szwajcarskiego architekta, a usytuowanego w Wieży Prochowej. Zdołano zgromadzić w muzeum wiele pamiątek po przywódcy insurekcji, również takie, które sam własnoręcznie wykonał.

Centrum życia polskiego na obczyźnie

Zamek raperswilski stał się centrum życia polskiego na obczyźnie. Ciągnęli do niego rodacy rozsiani po całym świecie. Zwiedzali placówkę, podziwiali jej zbiory, brali udział w spotkaniach rocznicowych, przypominających ważne wydarzenia z dziejów Polski. Muzeum prowadziło również działalność wydawniczą. Ogłaszano prace historyczne, teksty publicystyczne, katalogi zgromadzonych zbiorów. Wydawano też periodyk Prace Rapperswilskie . Jego pierwszy tom opracował Józef Ignacy Kraszewski.

Bliskim współpracownikiem Platera był Henryk Bukowski (1839–1900), uczestnik powstania styczniowego, z zamiłowania historyk sztuki i antykwariusz, mieszkający w Szwecji, prowadzący w Sztokholmie firmę ze starociami, wyszukujący i skupujący rozrzucone po świecie polskie zabytki i pamiątki. Został pochowany na terenie zamku we wspólnym grobowcu z Platerami. Wielkim przyjacielem muzeum i dzieła hrabiego założyciela był dr Teodor Curti (1848–1914), burmistrz Rapperswilu i poseł do parlamentu federalnego, który był bardzo zaangażowany przy tworzeniu tej placówki, a potem nią kierował. Z rapperswilskim ośrodkiem związany był Agaton Giller (1831–1887), uczestnik powstania styczniowego, członek Rządu Narodowego, publicysta. Opuszczając Polskę schronił się w Saksonii przed ciążącym na nim wyrokiem śmierci. Współwydawał tam pismo Ojczyzna, a po opuszczeniu Saksonii z powodu zamknięcia przez rząd tego dziennika przeniósł redakcję do Szwajcarii; potem prowadził drukarnię w Bendlikonie koło Zurichu. Następnie mieszkał w Paryżu, ale musiał opuścić Francję z powodu działalności niepodległościowej. W roku 1878 wyjechał do Rapperswilu, energicznie działając przy organizacji Muzeum Polskiego. Członkiem fundatorem rady zarządu tej placówki był Krystyn Ostrowski (1811–1882), syn słynnego Antoniego, wojewody i senatora, płodny pisarz emigracyjny, tworzący głównie po francusku, czekający do dziś na swego monografistę. Od 1870 r. mieszkał w Lozannie. Można tu wymienić cały katalog nazwisk Polaków, troszczących się po śmierci Platera o jego dzieło.

Pierwsze prace Kopernika wydane drukiem, Psalmy Dawidowe i inne inkanubuły ze zbiorów rapperswilskiego muzeum

Pierwsze prace Kopernika wydane drukiem, Psalmy Dawidowe i inne inkanubuły ze zbiorów rapperswilskiego muzeum

Fot. Maria Wichowa

Zbiory trafiają do kraju

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zgodnie z wolą Władysława Platera zawartą w testamencie, w roku 1927 zbiory zgromadzone w muzeum przewieziono do Polski. Zostały umieszczone w trzynastu wagonach pociągu. Obejmowały ok. trzech tysięcy dzieł sztuki, dwa tysiące eksponatów historycznych, medale, monety i bezcenne zbiory biblioteczne; 92 tys. książek i 27 tys. rękopisów. Te bezcenne skarby biblioteczne zostały zniszczone w Warszawie podczas wojny. Część raperswilskich eksponatów zachowała się i wzbogaca zbiory muzeum Narodowego, Muzeum Wojska Polskiego oraz Muzeum Literatury w Warszawie i Zamku Królewskiego. Tam też spoczęła urna z sercem Tadeusza Kościuszki, która podczas opuszczania Szwajcarii eskortowana była przez helweckich oficerów.

Drugie muzeum

Na zamku w Rapperswilu nie było już co prawda zbiorów muzealnych, ale nadal pozostawał on w rękach polskich na mocy umowy dzierżawnej zawartej przez Platera z władzami miasta. Polacy mieszkający w Szwajcarii nadal organizowali tam imprezy kulturalne, np. wystawy sztuki polskiej. W roku 1937 ówczesne polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powołało do życia drugą już w tym obiekcie placówkę muzealną pod nazwą Muzeum Polski Współczesnej. Miała ona stałą ekspozycję prezentującą kulturę i sztukę krajową oraz informacje o życiu w ojczyźnie. Organizowano tam również tematyczne wystawy czasowe. Można było również uzyskać w tej placówce informacje turystyczne o Polsce. Po wybuchu II wojny światowej w Szwajcarii zostało internowanych trzynaście tysięcy żołnierzy polskich, którzy wycofali się do tego kraju z Francji. Pracowali oni na rzecz gospodarki helweckiej i za zgodą rządu zdobywali wykształcenie. Muzeum pełniło wtedy rolę edukacyjną i nadal kulturotwórczą. Wydawało polskie książki i periodyki, działała też biblioteka objazdowa, organizowano wykłady, pielęgnowano polską tradycję, np. w roku 1943 w okresie Bożego Narodzenia zorganizowano przedstawienie jasełkowe.

Namiastka polskości

Po nastaniu PRL władze polskie planowały uczynić z muzeum ośrodek propagandy i z tego powodu Rapperswil wypowiedział Rzeczypospolitej dzierżawę. W 1952 r. eksponaty zgromadzone w tej placówce przewieziono do Polski. Zaś w obiekcie wydzierżawionym niegdyś przez hrabiego Platera znalazło siedzibę Szwajcarskie Towarzystwo Zamków, które przeprowadziło tam gruntowną restaurację, przy okazji usuwając prawie bez reszty ślady działalności naszych rodaków. Likwidacja polskiego muzeum spowodowała reakcję miejscowej inteligencji. Zawiązało się Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Polskiego w Rapperswilu, w którym działali zarówno Polacy przebywający na obczyźnie jak i ich szwajcarscy sąsiedzi i przyjaciele. W dobie PRL emigranci uważali działalność tej organizacji za dowód ścisłych związków kulturalnych polsko-helweckich, mieli ambicję podtrzymywać tę dobrą tradycję i tym, którzy nie mogli odwiedzić ojczyzny dawać namiastkę polskości.

Towarzystwo skutecznie zabiegało o to, aby w roku 1968 ustawić pod zamkiem Kolumnę Barską, nawiązując do wydarzeń sprzed dwustu lat. Doprowadziło też w czerwcu 1975 r. do otwarcia trzeciego już w tej siedzibie Muzeum Polskiego. Tym razem celem działalności tej placówki było pokazywanie historycznych i współczesnych relacji polsko- szwajcarskich. W tym miejscu przypomnieć trzeba o tym, że pod koniec XIX w. (od 1896 r.) w miasteczku Morges k/Lozanny mieszkał Ignacy Jan Paderewski (1860–1941), a obecne muzeum posiada przedmioty należące niegdyś do artysty, także ważne dokumenty, np. dyplom nadanego mu przez uniwersytet w Lozannie doktoratu honoris causa. Profesorem Politechniki Federalnej w Zurychu, a także dziekanem tej uczelni był Gabriel Narutowicz, zaś Ignacy Mościcki był zatrudniony w młodości jako asystent na uniwersytecie we Fryburgu. Nie zawsze pamiętamy, że Henryk Sienkiewicz dwa ostatnie lata swojego życia spędził, wraz z żoną Marią z Babskich, w miejscowości Vevey nad Jeziorem Lemańskim i tam zakończył życie 15 listopada 1916 r. Wraz z Paderewskim zorganizował Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Prochy pisarza sprowadzono do ojczyzny w roku 1924. W uczelni fryburskiej zatrudniony był jako profesor wybitny filozof i logik, o. Józef Maria Bocheński (1902–1995), założyciel Instytutu Europy Wschodniej we Fryburgu, członek zarządu Muzeum Polskiego. W Szwajcarii mieszkali wybitni muzycy polscy dwudziestego wieku: Artur Rubinstein, Ludwik Bronarski, Czesław Marek a obecnie, od roku 1984 przebywa w Biningen pod Bazyleą Krystian Zimermann.

Zagrożenie zażegnane?

Fragment ekspozycji Znani Polacy, laureaci literackiej Nagrody Nobla

Fragment ekspozycji Znani Polacy, laureaci literackiej Nagrody Nobla

Fot. Maria Wichowa

Nad Muzeum Polskim ciąży jakieś fatum. Znów egzystencja tej placówki jest zagrożona. Niepokojące sygnały na ten temat pojawiły się około roku 2008. Wówczas lokalni biznesmeni i periodyk Obersee Nachrichten rozpoczęli kampanię w sprawie likwidacji polskiej instytucji. We wrześniu 2013 r. na łamach tej gratisowej gazety, ukazującej się w nakładzie 70 tys. egzemplarzy, rozpętano nagonkę wspomagającą wspomnianą akcję, popieraną przez miejscowych biznesmenów i polityków z populistycznej Szwajcarskiej Partii Ludowej oraz wpływowych osób blisko niej usytuowanych. W Zurychu występują oni przeciwko Niemcom, w małym 7,5- tysięcznym Rapperswilu przeciwko Polakom. Politycy tej orientacji uważają, że  przyczyną całego zła, jakie pojawia się w życiu lokalnych społeczności, są obcy . Anna Buchmann, dyrektor placówki, wyjaśniała w mediach, że nowe władze municypalne (doszło do połączenia dwóch sąsiadujących ze sobą miast w nowy organizm samorządowy) zamierzały zlikwidować polskie muzeum. Oficjalnie podawały, że idzie im o zmianę przeznaczenia zamku, o stworzenie ośrodka propagującego historię lokalną.

Włodarze terenu uważają, że zamek przede wszystkim powinien służyć mieszkańcom Rapperswilu. Faktycznie prawdopodobnie idzie o sprawy bardzo przyziemne, o biznes, o wykorzystanie pomieszczeń zamkowych w celach komercyjnych. Oczywiście, także polityka odgrywa tu pierwszoplanowa rolę. W roku 2013 interweniował w tej sprawie Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Także władze placówki i Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Polskiego z przewodniczącym, prof. Germanem Ritzem składały protest na ręce lokalnego samorządu. Spowodowało to chwilowe wyciszenie sprawy. Powód do interwencji był bardzo poważny. Władze lokalne i  redakcja Obersee Nachrichten spowodowały, że zarządzono we wrześniu 2013 r. referendum, które wykazało, że 1,2 tys. mieszkańców głosowało przeciwko muzeum, tylko 62 osoby były za utrzymaniem tej placówki. Nie przedłużono umowy dzierżawy. Duży wpływ na kształtowanie opinii mieszkańców ma wydawca gazety Bruno Hug i tworzący w Rapperswilu pisarz Herold Spath, którzy agitują za utworzeniem w zamku nowego, tym razem szwajcarskiego, miejskiego muzeum. Z drugiej strony gmina grodzka w Rapperswilu i miasto Rapperswil-Jona skłaniały się ku budowie nowoczesnego muzeum miejskiego. Jednak inicjatywa ta została utrącona przez B. Huga i jego otoczenie, w tym przez prywatne zrzeszenie Pro Schloss.

W listopadzie 2016 r. muzeum zwiedzał prezydent Andrzej Duda. Podczas spotkania ze szwajcarskim prezydentem rozmawiał o losie tej placówki. Spotkał się też w tej sprawie z władzami miasta. Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego monitorują rozwój wydarzeń. Według najnowszych doniesień medialnych, muzeum na razie pozostanie w historycznej siedzibie. Doszło do podpisania z władzami miasta Rapperswil umowy na dzierżawę przez muzeum pomieszczeń zamkowych na kolejne dwadzieścia pięć lat. Polski resort kultury opracowuje projekt modernizacji obiektu.

Maria Wichowa