Granice przywileju medialnego

01-07-2014

O ochronie danych osobowych i działalności dziennikarskiej mówiono i dyskutowano podczas debaty zorganizowanej przez Centrum Ochrony Danych Osobowych i Zarządzania Informacją na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. W gronie dziennikarzy, prawników i specjalistów w zakresie ochrony danych osobowych wymieniono opinie i poglądy związane z przedmiotowymi zagadnieniami z różnych perspektyw.

Debata, zorganizowana 9 stycznia, miała charakter seminarium, każdy mógł na niej zabrać głos. Była pierwsza z cyklu spotkań organizowanych przez nowo powołane centrum . Skąd pomysł aby dotyczyła prasy i mediów? Otóż, jak podkreśliła organizatorka spotkania, dr Edyta Bielak-Jomaa z UŁ: – Na inauguracje zaprasza się władze. Więc zaprosiłam, tę czwartą.

Spotkanie miało charakter otwarty; pierwszą jego część poświęcono wprowadzeniu do dyskusji oraz zaprezentowaniu zagadnień związanych z ochroną danych osobowych z punktu widzenia prawa. Doktor Marlena Sakowska-Baryła (UMŁ) wprowadziła słuchaczy w tematykę tzw. przywileju medialnego (klauzuli prasowej). Wskazała na czym polega ten przywilej, zadając jednocześnie pytanie o efektywność wspomnianej regulacji w polskim systemie prawa. Zaprezentowała też w skrócie historię przywileju medialnego oraz kontrowersje związane z wprowadzeniem go do polskiego systemu prawnego. Omówiła również cel klauzuli prasowej i różnice między ochroną danych osobowych a ochroną prywatności w tym kontekście. Ochrona danych osobowych to – jak podkreśliła – procedura postępowania z danymi osobowymi. Chodzi więc o sposób zbierania, administrowania i wykorzystywania zebranych przez dziennikarzy danych w odpowiedni sposób. W dalszej części wywodu pojawiło się również zagadnienie tajemnicy dziennikarskiej.

Podczas dyskusji Hubert Bekrycht, wiceprezes łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wypowiedział się w kwestii proporcji tych, którzy uważają się za dziennikarzy, a osób rzeczywiście współpracujących z redakcją, na jej zlecenie, czyli zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami – będących dziennikarzami. Odniósł się również do bloggerów i niedoskonałości uregulowań czy też zaległości w kwestii przepisów prawa w tym zakresie. W naturalny sposób pojawiło się dalej zagadnienie zmiany prawa prasowego i modernizacji przepisów w dziedzinie, ogólnie rozumianego, prawa internetu oraz pewnych ruchów politycznych ograniczających ustawodawcę w tym zakresie. Podniesiono również kwestię dużych koncernów medialnych, którym niekoniecznie zależy na zmianie przepisów prawa prasowego. Luki w tym prawie umożliwiają im bowiem przedstawienie w mediach pewnych treści (lub w określony sposób), które przynoszą korzyści finansowe.

Profesor Anna Młynarska-Sobaczewska z PAN wprowadziła dyskutantów w problemy odpowiedzialności wewnątrzredakcyjnych za naruszenie danych osobowych. Podkreśliła, że ochrona tych danych jest pochodną ochrony prywatności o czym nie powinniśmy zapominać. Nadmieniła również, że takie jest stanowisko sądów. Wyjaśniła też, iż odpowiedzialność – zgodnie z przepisami – rozłożona jest między trzy podmioty; dziennikarza (autora), redaktora prowadzącego i wydawcę. Odwołała się przy tym do wyroku Sądu Najwyższego, który orzekł, że to redaktor naczelny ponosi odpowiedzialność za naruszenie ochrony danych osobowych, gdyż jest on administratorem danych osobowych. Na przykładzie tekstu Ryszarda Kapuścińskiego Moje typy z roku 1984 (lista nazwisk opublikowana bez słowa komentarza, powszechnie znana jako lista kanalii ze względu na szczególną aktywność wymienionych w niej osób w propagandzie PRL) wskazała również na pewne niebezpieczeństwo: – Nie możemy myśleć o tym, że jeżeli przysługuje nam przywilej medialny możemy publikować wszystko, tłumacząc się tym, że nas jako dziennikarzy ochrona danych osobowych nie dotyczy. Szczególna staranność i ostrożność jednak nadal obowiązuje.

Dyskusja skupiła się następnie wokół kwestii ochrony danych osobowych osób pozwanych, oskarżonych czy przesłuchiwanych przed sądem. Zabierający głos dziennikarze stwierdzili, że podawanie przez media jedynie inicjału nazwiska takich osób jest archaiczne. Doktor M. Sakowska-Baryła wyraziła opinię, iż rzeczywiście takie podejście jest dość iluzoryczne, choć z drugiej strony na gruncie prawa istotna jest ochrona danych osobowych konkretnego człowieka. Podkreśliła również, iż w dobie mediów elektronicznych, takie instrumenty jakie dziś mamy, mogę nie być wystarczające. Wyjaśniła przy tym, że z punktu widzenia zasad ochrony danych osobowych cały czas mamy z nimi do czynienia, o czym nie wolno zapominać. Choć, jak zaznaczyła, słusznie mamy poczucie anachronizmu tej regulacji, bowiem dziś łatwo te dane ustalić.

Nawiązując do standardów pracy w redakcjach medialnych wskazywano na tzw. ważny interes społeczny, który mógłby usprawiedliwiać ewentualne naruszenia w tym zakresie. Jednocześnie podniesiono w tym aspekcie kwestię odwrotnego skutku jaki przynieść może ochrona danych osobowych i prywatności. Poprzez realizację zapisów ustawy i ochronę wizerunku czy nazwiska osoby możemy bowiem naruszyć nieświadomie dane osobowe innych podmiotów. Czy zatem nie lepiej świadomie narazić się na odpowiedzialność ujawniając dane konkretnej osoby, chroniąc tym samym inne podmioty (tzw. ochrona prewencyjna)? Wnioski z tego wyniknęły następujące: ograniczenie powinno służyć realnej ochronie danej osoby, jej dóbr, wizerunku i prywatności. Jeżeli opinia publiczna i tak jest poinformowana o tych danych, np. z innych źródeł lub z uwagi na fakt, że mamy do czynienia z osobą powszechnie znaną, wówczas utajnianie danych może nie ma już sensu?


Debatę należy zaliczyć do zdecydowanie udanych. Podczas 2,5-godzinnej dyskusji poruszono wiele ciekawych wątków w zakresie ochrony danych osobowych, zarówno w teorii jak i praktyce. Wiele spraw zostało omówionych szczegółowo, niektóre pytania pozostały „zawieszone”. Najważniejsze jednak, że udało się podnieść wiele zagadnień w szerokim gronie dziennikarzy i prawników. W warunkach konkurencji media muszą być przygotowane na dostrzeganie zmieniających się potrzeb odbiorców oraz stosowanie zróżnicowanych metod prezentowania przekazów, by przyciągnąć kolejnych czytelników, słuchaczy oraz widzów i utrzymać się na rynku.

Najważniejsze jednak z punktu widzenia ochrony danych osobowych – co podkreślano wielokrotnie w debacie – by zachować umiar i zdrowy rozsądek, a także pamiętać o etyce wykonywania zawodów. Żaden system prawa nie jest wolny od luk. Również przepisy dotyczące ochrony danych osobowych nie są doskonałe, jednakże należy dążyć do tego, aby jak najlepiej oczywiste braki eliminować i gwarantować potencjalną możliwość ich uzupełnienia, z jak najlepszym skutkiem dla społeczeństwa.

Szczegółowe sprawozdanie z debaty oraz zapis z całych obrad jest dostępny na stronie internetowej wpia.uni.lodz.pl w zakładce Centrum Ochrony Danych Osobowych i Zarządzania Informacją. Tam również znajdują się informacje o kolejnych debatach organizowanych przez centrum.

Oktawia Staciewińska