Bliżej Chin

15-03-2016

Po powrocie z sześciodniowej wizyty w chińskich ośrodkach akademickich  rozmawiamy z prof. ZOFIĄ WYSOKIŃSKĄ, prorektor UŁ ds. współpracy z zagranicą i ROMANEM TARNOWSKIM, dyrektorem Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego.


Jaki cel miał państwa wyjazd do Chińskiej Republiki Ludowej?

Fot. archiwum Kroniki

Z.W.:   –  Za zadanie mieliśmy nawiązanie współpracy naukowej i tak zwanej mobilnościowej (wymiana studentów i kadry nauczycieli akademickich) Uniwersytetu Łódzkiego z trzema uczelniami chińskimi dwóch różnych tamtejszych prowincji. Otrzymaliśmy zaproszenia od rektorów tych uczelni z propozycją sfinansowania kosztów podróży do Chin i na ich terenie, łącznie z pokryciem wydatków za noclegi w hotelach.

Prestiżową uczelnią chińską, z którą Uniwersytet Łódzki łączy duże nadzieje, jest jeden z uniwersytetów pekińskich…

Z.W.:   –  Wizyta w China University of Political Science and Law w Pekinie, gdzie przyjął nas profesor Ma Huaide, prorektor tej uczelni, stała się najważniejszym akcentem naszego pobytu w Państwie Środka. Zawarliśmy tam wstępne porozumienie, które zaowocuje umową o partnerskiej współpracy między naszymi uczelniami. Dotyczy ma ona głównie wydziałów prawa na obydwu uczelniach, jak też wydziałów nauk społecznych i politycznych. W przypadku Uniwersytetu  Łódzkiego współpraca obejmie: Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny, Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych i być może również Wydział Zarządzania.

R.T.:   –  Myślę, iż należy tu dodać, że do drzwi pekińskiego uniwersytetu puka wielu i wiele znanych szkół wyższych, bo jest to rzeczywiście prestiżowa uczelnia, nie tylko w stolicy Chin. Słuchacze tego uniwersytetu zapraszani są na studia do liczących się ośrodków akademickich, między innymi, Stanów Zjednoczonych, zachodniej Europy oraz Australii.

Fot. Maciej Andrzejewski

Z.W.:   –  Na pekińskim uniwersytecie podejmowano nas bardzo serdecznie i z dużym zainteresowaniem jeżeli chodzi o możliwości nawiązania partnerskiej współpracy. Uczelnia ta ma bardzo wysoką pozycję w rankingu chińskich szkól wyższych. Podczas rozmów z naszymi gospodarzami w grę wchodziła zarówno wymiana studentów i profesorów, jak też udział w szkołach letnich organizowanych przez Uniwersytet Łódzki, głównie przez Wydział Prawa, ale również Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny we współpracy z trzema kontynentami. Do szkół tych chcemy zapraszać w większej liczbie Chińczyków. Oprócz tego porozumieliśmy się co do przygotowywania i organizacji wspólnych konferencji; zwłaszcza przez wydziały prawa obydwu uczelni. Myślę, że zaczniemy od zaproszenia naszych chińskich kolegów w końcu czerwca lub na początku lipca na konferencję na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.

Nawiązując do szkół letnich, sądzę, że warto jeszcze kilka słów poświęcić, wspomnianej przez panią rektor, ciekawej inicjatywie Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego naszej uczelni.

Z.W.:   –  Szkoła letnia, organizowana jest przez Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny w pierwszej połowie lipca każdego roku. Do Łodzi przybywają uczestnicy z Europy, głównie Europy Wschodniej: Ukrainy, Rosji, Litwy; z Azji, przede wszystkim z Chin, Kazachstanu, a nawet z Japonii, a także z Ameryki Południowej – Brazylii, Chile, Argentyny, Ekwadoru, Kolumbii oraz Meksyku i innych krajów.

Kolejną wizytę złożyliście państwo w Hebei University of Technology School of Humanities and Law w mieście Tianjin, położonym w prowincji Hebei, podobnie jak i China University of Political Science and Law w Pekinie.

Z.W.:   –  Zostaliśmy przyjęci przez profesora LiMin Ma, prorektora tej uczelni. Ustaliliśmy wspólnie, że współpraca naszych uniwersytetów będzie dotyczyła głównie wymiany studentów wydziałów humanistycznych, przede wszystkim w szkołach letnich. W przypadku Uniwersytetu Łódzkiego chodzi o Wydział Filologiczny, Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny oraz Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. Równie jednak dużą wagę przywiązuje się do współpracy z Wydziałem Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, który na chińskiej uczelni ma renomę. Myślę, że stanowi to dodatkową szansę na zawiązanie i rozwijanie  współpracy. Oczywiście chiński uniwersytet jest uczelnią techniczną; prowadzi  jeszcze kierunki, które dotychczas nie są reprezentowane na naszej uczelni. Mam tu na myśli studia inżynieryjne i medyczne, ale w dziedzinie humanistyki, ekonomii, zarządzania, politologii i prawa na pewno są perspektywy na dobrą współpracę.

Z Tianjin udaliście się jeszcze państwo do Wuhanu, odległej od Pekinu stolicy prowincji Hubei.

Z.W.:   –  Podejmował nas tam profesor Feng Guo, dziekan Wydziału Prawa Wuhan University oraz pełnomocnik rektora tej uczelni do spraw kontaktów z uczelniami zagranicznymi. Prowadzone wówczas rozmowy pozwalały dość jednoznacznie zdefiniować, iż chińskiemu partnerowi szczególnie zależy na współpracy z Wydziałem Prawa i Administracji, Wydziałem Ekonomiczno-Socjologicznym, Wydziałem Studiów Międzynarodowych i Politologicznych oraz Wydziałem Zarządzania naszej uczelni. W Wuhan University byliśmy  przyjęci niezwykle serdecznie; wszystko też wskazuje na duże zainteresowanie strony chińskiej podpisaniem z nami umowy o wzajemnej współpracy. Miałaby ona  dotyczyć zwłaszcza: wymiany profesorów, być może również wymiany studentów, co do końca jeszcze nie zostało doprecyzowane. Chodziłoby jednak głównie o uczestnictwo słuchaczy Wuhan University i Uniwersytetu Łódzkiego w szkołach letnich, organizowanych przez obydwie uczelnie. W sprawie nawiązania przyszłej współpracy podpisaliśmy list intencyjny.

Chińczycy bardziej zainteresowani są najpierw nauką w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego i dopiero później studiami kierunkowymi czy też od początku prowadzonymi na naszej uczelni studiami w języku angielskim?

R.T.:   –  Pani rektor bardzo akcentowała wobec chińskich partnerów możliwość studiowania na naszej uczelni po angielsku. Trochę tutaj rywalizujemy w dobrym tego słowa znaczeniu. Są bowiem dwie drogi kształcenia cudzoziemców. Uniwersytet Śląski, na przykład, początkowo chce ich uczyć języka polskiego, a później proponować studia kierunkowe na poszczególnych swych wydziałach. Natomiast Uniwersytet Łódzki otwiera nowe kierunki z językiem angielskim jako wykładowym, ale też oferuje wpierw naukę naszego języka, a później studia uniwersyteckie, wraz z polskimi kolegami. Stąd moja obecność w Chinach, gdzie miałem prezentacje poświęcone ofercie Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców. Chińscy partnerzy  taką formą kształcenia też są zainteresowani, tyle, że stanowi to wydatek rzędu trzy tysiące euro, które muszą pochodzić z własnej kieszeni studentów Państwa Środka, bo uczelnia im tego nie pokryje.

Z.W.:   –  Złożyliśmy ofertę przyjmowania na Uniwersytet Łódzki słuchaczy  chińskich na studia w języku angielskim, zarówno na pierwszy, jak drugi stopień kształcenia.

Czy istnieje też możliwość proponowania młodym Chińczykom studiów wymiennych?

R.T.:   –  Po mojej poprzedniej wizycie w Chinach, w czerwcu minionego roku, mieliśmy już dwoje słuchaczy na Letniej  Szkołę Języka i Kultury Polskiej, organizowanej przez  nasze Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców. Coś w tym kierunku więc robimy. Priorytetem są jednak studia w języku angielskim.

Jaka jest więc nasza oferta dla strony chińskiej, co do kierunków  studiów?

Z.W.:   –  Dotyczy pięciu kierunków: ekonomii na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym, międzynarodowego biznesu na Wydziale Zarządzania, informatyki na Wydziale Matematyki i Informatyki, biotechnologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska oraz międzynarodowego marketingu na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. Kierunki te mamy w stałej ofercie. Wszystkie pierwszego i drugie stopnia.

Warto przy tym dodać, że z tego co wiem, w tej chwili jesteśmy jedyną uczelnią w Polsce, która ma akredytację Ministerstwa Edukacji Chińskiej Republiki Ludowej dla kierunku ekonomia.

Przewidziane są też kierunki nowe?

Z.W.:   –  Dla studentów zagranicach na Wydziale Nauk Geograficznych otwarta  została klimatologia (pierwszy stopień). Studia te są dla Chińczyków ważne, mają oni bowiem poważne problemy do rozwiązania w zakresie ochrony środowiska. Tę ofertę szeroko prezentowaliśmy w Chinach, zachęcając ich do podejmowania studiów na naszym uniwersytecie.

Obecnie, zwłaszcza na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym i na Wydziale Zarządzania kształcimy sporą liczbę studentów zagranicznych, wśród których pokaźną grupę stanowią słuchacze chińscy.

Na Wydziale Eonomiczno-Socjologicznym  mamy też kierunek dwa plus dwa, czyli student dwa lata zdobywa wiedzę w Chinach; te dwa lata zaliczamy mu jako rok, po uzgodnieniu chińskich programów nauczania i naszych. Po dwóch latach taki słuchacz uzyskuje licencjat, bowiem studia licencjackie trwają u nas trzy, a u Chińczyków cztery lata. Reasumując dwa lata nauki w Chinach zaliczamy jako rok, jeżeli program kształcenia jest podobny, bądź prawie taki sam, jak u nas. Przedmioty, które się nie pokrywają do końca, student musi na Uniwersytecie Łódzkim dodatkowo zaliczyć .

A ile lat trwają w Chinach studia magisterskie, już po licencjacie?

ZW.:   –  Dwa lata, bo pełne studia trwają tam sześć lat; wspomniany  już czteroletni licencjat i dwuletni kurs magisterski. Licencjata przyjmujemy u nas na dwa lata, za które opłata wynosi dwa i pół tysiąca euro, czyli tyle, ile obowiązuje za rok nauki. Oprócz tego dochodzi jeszcze tak zwane wpisowe, w wysokości stu euro. Po uzyskaniu licencjatu absolwent otrzymuje dwa dyplomy ukończenia studiów pierwszego stopnia; u nas polski, a u siebie chiński.

Z naszej rozmowy dość jednoznacznie wynika, że Uniwersytet Łódzki ma spore zasługi w inicjowaniu i rozwijaniu współpracy polsko-chińskiej na poziomie szkolnictwa akademickiego?

Z.W.:   –  Przyznała to profesor Daria Lipińska-Nałęcz, wówczas wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego w naszym kraju, podczas polsko-chińskiego forum w Łodzi. Byliśmy bowiem inicjatorami podejmowania współpracy z uczelniami chińskimi oraz zawarcia umowy, która została podpisana na poziomie polskiego resortu nauki i chińskiej prowincji Henan. Uniwersytet Łódzki odegrał w tej kwestii istotna rolę.

Gościliśmy też na naszej uczelni wicedyrektora departamentu nauki i edukacji prowincji Hebei, w której złożyliśmy wizytę, o czym już mówiłam. Zainteresowanie władz tej prowincji współpracą z Uniwersytetem Łódzkim jest bardzo, choćby z tego względu, że jest uczelnią polecaną przez Ministerstwo Edukacji Chińskiej Republiki Ludowej.

Dostrzegacie państwo zainteresowanie nauką języka polskiego w Chinach?

R.T.:   –  Wiosną poprzedniego roku odwiedziłem Pekiński Uniwersytet Języków Obcych. Miałem tam jakieś zajęcia, obserwowałem też zajęcia prowadzone przez innych wykładowców. Uczelnia zorganizowała właśnie wystawę z okazji rocznicy śmierci polskiego jezuity, który w oczach Chińczyków był pierwszym dyplomatą reprezentującym ich kraj w Watykanie. Dowiedziałem się tam, że wspomniany wcześniej pekiński uniwersytet, do niedawna jedynie co cztery lata otwierał kolejny rok polonistyki, bo takie było nią zainteresowanie. Natomiast ostatnio nabór na filologię polską prowadzony jest już co dwa lata, czyli dwukrotnie częściej niż poprzednio. Studia te stwarzają bowiem coraz większe perspektywy na znalezienie atrakcyjnej pracy. W Pekinie polskie firmy otwierają swe przedstawicielstwa, a młodzież chińska przybywająca na studia do stolicy z chińskich prowincji, liczy, że po ukończeniu polonistyki może liczyć na zatrudnienie w przedstawicielstwach polskich firm w Pekinie lub w przedstawicielstwach firm chińskich powstających coraz liczniej w Polsce. Dla absolwentów polonistyki  tego rodzaju praca stwarza perspektywy dobrych zarobków, o czym oni dobrze wiedzą.

Odwracając sytuację; czy u nas jest na tyle duże zapotrzebowanie na naukę chińskiego, by tworzyć choćby zalążek przyszłej sinologii?

R.T.:   –  Każdego rok chiński rząd przyznaje pięciu studentom polskim stypendium w Chinach, ale później raczej wchłania ich biznes. Stworzenie w łódzkim ośrodku choć małego zakładu sinologii wymaga jednak własnej kadry nauczycieli akademickich.

Ile uczelni chińskich podpisało z Uniwersytetem Łódzkim umowy o współpracy?

Z.W.:   –  Ponad dwadzieścia, głównie w prowincjach Henan i Hebei. Na największą skalę współpracują z nami uczelnie z Tianjin, jest to bowiem miasto partnerskie Łodzi. Obydwie aglomeracje łączy umowa o współpracy.

Intensywny rozwój polsko-chińskich kontaktów przynosi coraz lepsze efekty. W tym roku akademickim na Uniwersytecie Łódzkim kształci się stu jedenastu studentów pochodzących z Chin. Spośród nich dziewięćdziesięciu dwóch płaci za naukę po dwa i pół tysiąca euro rocznie, a dziewiętnastu studiuje na zasadzie wymiany między uczelniami chińskimi i Uniwersytetem Łódzkim. Ponadto dwudziestu dwóch Chińczyków uczy się naszego języka w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców.

Jak coraz lepiej układająca się polsko-chińska współpraca z ośrodkami akademickimi, a niekiedy też z władzami prowincji Państwa Środka może w bliższej lub dalszej przyszłości przekładać się na perspektywy rozwoju regionu łódzkiego?

Z.W.:   –  Wszędzie i przy różnych okazjach podkreślam, że najważniejszą sprawą jest, by studenci chińscy, którzy przyjeżdżają do Łodzi, nawiązywali również kontakty z naszą młodzieżą, ze studentami. Może to przyszłości sprzyjać tworzeniu się polsko-chińskich firm. Sprawa druga. Chińczycy często ubiegają się o pracę w naszych przedsiębiorstwach, co polskim firmom powinno stwarzać znakomite wejście na rynek chiński. Z kolei znajomość języka chińskiego i tamtejszych realiów z pewnością ułatwi polskim menedżerom współpracę biznesową między naszym regionem a prowincjami Hebei, Hubei czy Henan w Chinach.

Podczas pobytu w Chinach, od początku do końca, nieocenioną pomocą służył państwu Miao Yanbo, do którego rozmówcy z szacunkiem zwracają się per profesorze

R.T.:   –  Rzeczywiście, bo jest to postać, której powinniśmy poświęcić więcej uwagi. Chiński prawnik i co istotniejsze, absolwent naszego Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców, szczególnie zainteresowany jest w zacienieniu kontaktów i współpracy między pekińską uczelnią a naszym uniwersytetem. Dzięki niemu podczas wizyty w Chinach nie musieliśmy już sami szukać żadnych kontaktów, zwłaszcza w stolicy kraju. Do tego stopnia zaangażował się też w nasze sprawy, że nawet podczas rozmów negocjacyjnych opowiadał się po stronie łódzkiej delegacji, będąc niejako jej ambasadorem. Obecnie nie jest już zatrudniony przez China University of Political Science and Law. Zna jednak mnóstwo ludzi, ma liczne i dobre kontakty, nie tylko w środowisku akademickim Pekina. Dzięki niemu zainicjowany został nasz ciepły kontakt z Chinami. Mimo, że ma kartę pobytu jednego z krajów europejskich, chce jednak mieszkać w Łodzi, mieście, które zna dobrze z czasów nauki w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców. Czuje też sympatię do Polski i Polaków.

Jest autorem dwunastu książek z dziedziny prawa. Marzy mu się, aby trzynastą opublikować w Polsce, może jako wspólną pracę z naszym uniwersyteckim prawnikiem, gdyby któryś z nich był zainteresowany tego rodzaju wydawnictwem?

Rozmawiał: Stanisław Bąkowicz