I znów aula okazała się za mała

02-12-2016

Ponad trzy tygodnie prób i wreszcie nadszedł ten dzień – dzień próby , ach ta dwuznaczność języka polskiego, z którą na co dzień muszą borykać się nauczyciele Studium Języka Polskiego dla Obcokrajowców Uniwersytetu Łódzkiego, bo nawet dzień koncertu może też być dniem próby, mimo licznych prób wcześniej odbywanych. Koncertu Inauguracja roku akademickiego w Wieży Babel 2016.

Tradycyjny taniec i śpiew z Sumatry w wykonaniu słuchaczy z Indonezji

Tradycyjny taniec i śpiew z Sumatry w wykonaniu słuchaczy z Indonezji

Fot. CP UŁ


W samo południe, kolejna dziwna analogia, ale proszę mi wierzyć, mimo tylu lat doświadczenia w przygotowywaniu naszych koncertów, przed każdym czuję się jak Gregory Peck w westernie – zwycięstwo lub porażka – remis jest niemożliwy. Tak więc w samo południe do auli Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnego UŁ zaczęła przybywać publiczność – zaproszeni goście, słuchacze studium, studenci cudzoziemcy programów wymiany studiujący na uniwersytecie oraz ci z mieszkańców miasta, którzy usłyszeli w radio o naszym koncercie… Aula centrum, mogąca pomieścić kilkaset osób, po raz kolejny – podobnie jak w latach minionych – okazała się za mała. Mimo to, że publiczność zajęła wszystkie miejsca na krzesłach, a niektórzy widzowie zasiedli też na stołach, znajdujących się w tyle sali, i tak wiele osób po prostu musiało stać. Nikt jednak nie wyszedł. Już po rozpoczęciu koncertu publiczności wciąż nawet przybywało.

La Cumbia, dożynkowy taniec kolumbijski

La Cumbia, dożynkowy taniec kolumbijski

Fot. CP UŁ

Uczestników spotkania powitał Roman Tarnowski dyrektor studium, a gość honorowy inauguracji prof. Paweł Starosta prorektor UŁ ds. współpracy krajowej i międzynarodowej życząc słuchaczom studium sukcesów w nauce, dowcipnie żałował, że nie przyniósł gitary, aby wystąpić nie tylko oficjalnie.

A potem... a potem już tylko eksplozja talentu, młodzieńczej energii i entuzjazmu pojawiających się na scenie młodych artystów oraz spontaniczne reakcje publiczności. Koncert rozpoczął się od występu grupy muzycznej – śpiewająca i grająca na gitarze akustycznej Masza z Rosji i dwóch przystojnych młodzieńców z gitarami elektrycznymi – Ilia i Denis, z Białorusi i Ukrainy zaśpiewali protest song

Zombie, przebój irlandzkiej grupy Cranberries. Pozostaje dla mnie tajemnicą, jak osoby, które poznały się zaledwie trzy tygodnie temu, były w stanie tak się zgrać, wzajemnie zrozumieć, a przede wszystkim, dlaczego przy takim talencie i ładunku emocji, jeszcze nie zrobiły światowej kariery?

Występują studenci z Konga

Występują studenci z Konga

Fot. CP UŁ

A potem jak u Hitchcocka – zaczyna się od trzęsienia ziemi, a dalej jest już tylko mocniej. Studenci z Indonezji ponownie zachwycili – piszę ponownie – bo choć Indonezyjczyków gościmy w studium dopiero od zeszłego roku, to tegoroczna grupa podobnie, jak ich poprzednicy, oczarowała publiczność. Wielokolorowe narodowe stroje, niezwykła precyzja i czar w każdym ruchu tradycyjnego tańca, a wszystko to przy akompaniamencie śpiewu i akustycznych instrumentów bez żadnego, oprócz mikrofonów, elektronicznego wsparcia.

Anna Kolobkowa z Rosji w tańcu nowoczesnym

Anna Kolobkowa z Rosji w tańcu nowoczesnym

Fot. CP UŁ

Wokaliści: Anastazja z Ukrainy, Zhang z Chin i  Dana z Kazachstanu wprawili publiczność w euforię jakością głosu, ruchem scenicznym i interpretacją wykonywanych piosenek – wielkich przebojów muzyki pop. Był też moment na piosenkę aktorską; ukraińska Persefona spontanicznie wykonana przez Annę z  kraju naszych wschodnich sąsiadów urzekała autentycznością i talentem aktorsko-wokalnym. Jednak w naszych koncertach nigdy nie może zabraknąć elementów narodowych i folklorystycznych – słuchacze z Kolumbii w tradycyjnych strojach, trzymając zapalone świece, jak każe tradycja, porywająco zatańczyli La Cumbia – kolumbijski taniec dożynkowy; Jana w białoruskim stroju zaśpiewała piosenkę o skomplikowanym tytule Aj ja jaj , o niespełnionej miłości, a grupa naszych słuchaczy i absolwentów z Konga (w tym oczywiście opisywana wielokrotnie Divine – animatorka kongijskiej kultury w Polsce, która tańczyła już i w Manufakturze, i w Sejmie) swoim tańcem spowodowała, tak spontaniczną reakcję publiczności, że lęk ogarnął mnie mnie o całość auli. Tradycyjna Semba, w wykonaniu Rene i Leili z Angoli, urzekała romantyzmem i podskórnie wyczuwaną erotyką. Znalazł się też czas na taniec nowoczesny, dynamice i wyczuciu rytmu naprawdę trudno dorównać Monice z Białorusi i Annie z rosyjskiego Kaliningradu.

Wszystko co dobre, kiedyś się kończy , a ponieważ była to inauguracja roku akademickiego w studium języka polskiego, to i finał był po polsku – Patryk z Litwy grający na gitarze i śpiewający oraz śpiewająca Wiktoria z Ukrainy (kolejna międzynarodowa przyjaźń ) zaśpiewali Zawsze być tam gdzie Ty . Wszyscy artyści wyszli na scenę, a spontanicznym podziękowaniom, wspólnym fotografiom i pełnej wielokulturowej integracji nie było końca.

Wielki finał, wszyscy artyści na scenie

Wielki finał, wszyscy artyści na scenie

Fot. CP UŁ

Autor tego tekstu i niejako reżyser koncertu mógł odetchnąć – znowu sukces, ale nie odetchnął – pomyślał, że dla takich chwil warto żyć i planuje już kolejny koncert . Na następny zapraszamy w styczniu. Karnawał w Wieży Babel już pączkuje w mojej głowie. Pączkuje też myśl – niech skonfliktowany świat przybędzie do naszego uniwersytetu i jego studium, a  zobaczy, jak zamiast walczyć, można się razem bawić, integrować i uczyć się od siebie wzajemnie. Myślę, że to największy sens organizacji naszych koncertów.

Koncertowa publiczność

Koncertowa publiczność

Fot. CP UŁ

x x x

Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego po raz kolejny, 4 listopada, oficjalnie zainaugurowało nowy rok akademicki. Oficjalnie, bo  rozpoczął się on w studium tak, jak na całej uczelni 3 października, kiedy to w kilkunastu grupach dydaktycznych nowi słuchacze usłyszeli: „Dzień dobry! Nazywam się...., a jak pan/pani się nazywa?”, bo tak zwyczajowo już od sześćdziesięciu czterech lat nauczyciele studium zaczynają swoje pierwsze lekcje.

Dziś tych grup jest już o kilka więcej, a pewnie do czasu publikacji tego tekstu, będzie ich jeszcze więcej, bo jak podkreślił w swoim wystąpieniu Roman Tarnowski , dyrektor studium, obecny rok jest wyjątkowy pod względem liczby słuchaczy. Od kilku lat obserwuje się trend wzrostowy- chętnych do nauki języka polskiego przybywa, ale w tym roku nastąpił wręcz ilościowy skok. Jest to efekt coraz lepszej współpracy dyrekcji studium i władz uczelni z Biurem Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej, fundatorami stypendiów, ale przede wszystkim jest to efekt wieloletniej i wciąż się umacniającej dobrej opinii o jakości kształcenia w studium, popartej takimi dowodami, jak wyniki zintegrowanego egzaminu medycznego czy odsetek słuchaczy, którzy co roku przyjmowani są na wyższe uczelnie w całej Polsce. Duży wpływ na ten sukces mają również działania promocyjne, podjęte w ostatnich latach przez studium.

Wśród wielu pytań zadawanych przez licznie przybyłych na koncert dziennikarzy (tu serdeczne podziękowania dla Tomasza Boruszczaka, rzecznika prasowego UŁ, za wspaniała współpracę i promocję studium) przewijało się jedno: „Dlaczego inauguracja odbywa się dopiero na początku listopada?” Odpowiedź jest prosta – koncert jest zawsze dziełem przez naszych słuchaczy – musimy im dać chwilę czasu, aby trochę okrzepli w całkowicie nowym środowisku, odważyli się przyznać do swoich talentów, poznali się wzajemnie, a potem czas na wielodniowe próby. Studenci doskonalili swoje występy pod opieką niżej podpisanego i Tadeusza Malinowskiego, na co dzień nauczyciela fizyki w studium, który od wielu lat zajmuje się nagłośnieniem koncertów i wszechstronną pomocą przy ich organizacji. Należy jednak podkreślić, że nie byłoby to możliwe bez niezwykłej uprzejmości kierownictwa i pracowników Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnego UŁ, gdzie odbywał się koncert oraz kierownictwu XIV Domu Studenckiego , udostępniającemu słuchaczom pomieszczenia na próby.


Sławomir Rudziński